Nowy gatunek SUV-a podbija oferty. Nawet tego nie zauważyłeś
Wygląda na to, że SUV-y zaczynają się powoli nudzić klientom. Co je zastąpi, a raczej - co uzupełni ofertę? Nie, nie minivany ani kei cary, tak dobrze to oczywiście nie będzie.

Oczywistą odpowiedzią na to pytanie są oczywiście SUV-y "coupe". Pomimo tego, że są z nami na rynku od lat, wielu osobom dalej kojarzą się niemal wyłącznie z najdroższymi modelami, np. BMW X6. Przez lata jednak to, co było dostępne wyłącznie dla najbardziej zamożnych, spłynęło i na niższe półki cenowe.
Do tego stopnia, że SUV-ów w stylu coupe - a raczej po prostu czterodrzwiowych sedanów i liftbacków - jest obecnie zatrzęsienie. Niektóre nawet w całkiem rozsądnych cenach.
W czym możemy wybierać, nie idąc na łatwiznę i nie wrzucając na listę X6 czy GLE Coupe?
Renault Arkana - od 119 900 zł
Wrzucam Arkanę na pierwsze miejsce, bo aż dwukrotnie musiałem sprawdzić, czy cena podawana w konfiguratorze jest prawdziwa. Wygląda na to, że jest i takiego "SUV-a coupe" (umówmy się może, że dalej już będę stosował tę nazwę bez ozdobników) możemy kupić za odrobinę mniej niż 120 000 zł. Oczywiście mowa tu o wersji bazowej, ale to nie znaczy, że jest ona biedna - automatyczna klimatyzacja jest, LED-we reflektory są, kierownica obszyta skórą jest, kamera cofania na pokładzie, a do tego za niewielką dopłatą (7000 zł) możemy mieć pełną hybrydę z automatyczną przekładnią.
No nie brzmi to jak zła oferta.
Peugeot E-3008 - od 169 000 zł
Jest drożej, nie da się zaprzeczyć, ale w sumie już na starcie mamy hybrydę i trochę bardziej wyszukany wygląd niż po prostu sedan na szczudłach. Do tego w ofercie jest wersja w pełni elektryczna, ale niestety znacząco przekraczamy tu już 200 000 zł. Choć zawsze można sięgnąć po dotację i wtedy jest jakby lżej.
BMW X2 - od 195 000 zł
BMW w końcu zrozumiało, że ludzie nie chcą już hatchbacków - niezależnie od tego, jak będą wymyślne. Zamiast tego chcą po prostu X4 albo X6, tylko takiego, żeby było tańsze. No i jest - nowe X2 zaczyna się od mniej niż 200 000 zł, a większość klientów powie tylko "proszę dołożyć M-paka i ja już podpisuję umowę".
Peugeot 408 - od 133 055 zł
W sumie trudno jednoznacznie stwierdzić, że to SUV przerobiony na SUV-a coupe, ale chyba bez obaw możemy go wrzucić do tego koszyka. Tym bardziej, że Peugeot targuje się z kupującymi - i to na ich korzyść - już na własnej witrynie internetowej. Rzadko zdarza się sytuacja, żeby na głównej stronie modelu widniała informacja o cenie startowej na poziomie ok. 150 000 zł, tylko po to, żeby po przejściu do konfiguracji dowiedzieć się, że jednak będzie bliżej 130 000 zł. Co najważniejsze - takie egzemplarze w takich właśnie cenach występują w naturze. Dyskusyjne może być to, czy trzycylindrowy silnik o mocy 130 KM pasuje do takiego nadwozia, ale przy takiej cenie może nie ma co wybrzydzać.
Citroen C-4 i C4 X - od 111 600 zł
Na dobrą sprawę Citroen tak pięknie namieszał w swojej ofercie nietypowymi nadwoziami, że można dorzucić jeszcze do kompletu C5X. W rezultacie mamy SUV-a coupe, SUV-a sedana i SUV-a-kombi-coupe. Albo coś w tym stylu, może nie będę się podejmował kompletnej interpretacji.
Co przyjemne - żadne z tych aut nie kosztuje fortuny. Spalinowy C4 zaczyna się od 111 600 zł, C4 X - od... dokładnie takiej samej kwoty, natomiast C5X teoretycznie od ponad 160 000 zł, a nawet od ok. 175 000 zł według nowego cennika, ale wśród gotowych do odbioru egzemplarzy znajdziemy i takie za wyraźnie mniej niż 140 000 zł. Brzmi dobrze jak za spory i ciekawy wóz, aczkolwiek - tak jak w przypadku 408 - z 1.2 130 pod maską.
Skoda Enyaq Coupe - od 247 550 zł (minus dotacja)
Nie doczekaliśmy się Kodiaqa Coupe, ale jego elektryczny odpowiednik jak najbardziej oferuje takie nadwozie. Niestety tanio nie będzie - najtańsza odmiana, czyli 85, kosztuje w obecneh promocji 247 550 zł, więc nawet z rządową dopłatą wychodzi wyraźnie ponad 200 000 zł. Ale przynajmniej w zamian za to dostaniemy 285 KM i sprint do setki w mniej niż 7 s. A znajomi pewnie będą zdziwieni, jeśli powiemy, że jeździmy Skodą, a na spotkanie - zamiast spodziewanej Fabii czy Octavii - przyjedzemy czymś takim.
Tesla Model Y - od 224 990 zł (minus dotacja)
Nie jestem pewien, czy ktoś kiedykolwiek nazwał Model Y SUV-em coupe, ale tradycyjnym, pudełkowatym SUV-em to auto nie jest raczej na pewno. Do tego z maksymalnym rządowym wsparciem wychodzi nam na końcu cena poniżej 200 000 zł, a ostatnio dało się i bez tej pomocy kupić Model Y poniżej tej granicy cenowej. A to w końcu Tesla...
Audi Q3 Sportback - od 159 100 zł
Kolejny przypadek, gdzie muszę dwa razy sprawdzić cenę i znowu o dziwo się zgadza. Tak, Q3 Sportback jest tańsze m.in. od E-3008 w wersji hybrydowej. Oczywiście Audi już hybrydowe nie jest, do tego musimy samodzielnie zmieniać przełożenia (S tronic - prawie 170 000 zł), a w standardzie nie ma nawet klimatyzacji manualnej, ale obstawiam, że większość klientów po prostu dołoży tych kilka tysięcy i wyjedzie z salonu niemieckim SUV-em w stylu coupe.
Inna sprawa, że w cenie "poniżej Enyaqa", który zmieścił się w zestawieniu, znajdziemy jeszcze Q4 E-tron (szczególnie po rabatach i dopłatach), a także Q5 Sportbacka (219 800 zł). Jest w czym wybierać.
Volvo C40 - od 256 900 zł (minus dotacja)
Robi się niestety dość drogo, chyba że uwzględnimy dopłaty. Mamy tu jednak przyjemną kombinację świetnie wyglądającego nadwozia, dobrego napędu elektrycznego, no i oczywiście Volvo.
Oczywiście wszyscy czekają na inny model.
Czyli na Dacię w wersji coupe, która byłaby pewnie spełnieniem marzeń wielu osób, które pewnie kupiły już pierwszego Dustera, potem wymieniły go na drugiego, w teren to w sumie nie jeżdżą w ogóle, a kupno trzeciego auta tego samego typu byłoby po prostu nudne.
Czy to marzenie uda się kiedykolwiek zrealizować? Na razie nie wiadomo. Ale przy tak postępującej coupeizacji SUV-ów - nie jest to znowu takie niemożliwe.