REKLAMA

Nowa chińska marka wchodzi na rynek. Są ceny. Macie kupować model G6

Na polskim rynku debiutuje nowa, chińska samochodowa marka. Xpeng na początek pokazał nam trzy samochody. Znamy ceny.

Nowa chińska marka wchodzi na rynek. Są ceny. Macie kupować model G6
REKLAMA

W Europie Xpeng jest obecny od 2021 roku, pierwsza była rzecz jasna Norwegia, jako epicentrum elektromobilności. Swoją obecność zaznaczył już w 15 europejskich krajach i przyszedł czas na Polskę. Dystrybutorem będzie firma Inchcape. Jeździłem, dotykałem, znam ceny.

Marka stawia na nowoczesne technologie i autonomiczną jazdę, przynajmniej tak mówi. Jest to chiński startup, ale lata rozruchu przeznaczone na rozruch raczej ma już za sobą. Obecnie jej możliwości produkcyjne sięgają 600 tys. aut rocznie. Teraz samochody Xpeng będą dostępne i u nas. Pierwszy powstał salon w Warszawie.

REKLAMA

Xpeng wchodzi z trzema modelami, wszystkie są elektryczne. Na naszym rynku najważniejsza bywa cena. Wiemy już, jak marka wyceniła swoje auta.

Pisaliśmy już o marce Xpeng:

A za nim cena, krótkie wrażenia

Marka chce być uznawana za premium i to widać, a nawet czuć. Każdy z pojazdów jest bardziej komfortowy niż nastawiony na sport, mimo imponujących przyspieszeń. Na pewno nie można też narzekać na wyposażenie, które już w standardzie nie pozostawia wiele do życzenia. Auta naszpikowano też systemami wspierającymi kierowcę i odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo. Jeśli ktoś szuka samochodu będącego przedłużeniem smartfona, raczej nie będzie rozczarowany. Głośniki w zagłówku kierowcy, bardzo dużo głośników, ekrany i jeszcze większe ekrany, panoramiczne dachy, wszystkie tego typu sprawy tu są.

P7 - nazywany elektryczną limuzyną

Jest tak nazywany przez producenta. Trzeba tu się odwołać do Tesli Model 3, inaczej się nie da, żeby zobrazować, co to za auto. Xpeng P7 jest dłuższy od modelu amerykańskiego producenta i tak samo jak jego auta ma klamki ukryte w drzwiach. Ma za to więcej ekranów, bo aż dwa, o przekątnych 10,25 i 14,96 cala. Wygląda najlepiej z całej trójki, ale jako jedyny jest oparty na architekturze 400 V, a obydwa SUV-y mogą pochwalić się 800 V.

Będzie dostępny w dwóch wersjach napędu. Najmocniejsza rozpędzi go do setki w 4,1 s. AWD Performance ma 473 KM mocy. Jest też dostępny wariant z napędem wyłącznie na tylną oś o mocy 276 KM (zasięg do 576 km).

Jego cennik otwiera kwota 216 900 zł.

G6 - elektryczny SUV coupe

Producent na pewno wie, co klienci lubią najbardziej, czyli SUV-y z nadwoziem stylizowanym na coupe. Takie ma też model P6 zbudowany na platformie SEPA 2.0. Dlatego jego moc ładowania sięga aż 280 kW, przynajmniej na papierze. Niestety znowu musimy tu przywołać Teslę, jako najbardziej rozpoznawalne auto elektryczne. To jest odpowiednik Modelu Y, czyli SUV segmentu D. Bardzo przestronny samochód.

Możemy wybierać między dwoma wariantami pojemności akumulatorów. Mniej pojemny (LFP) ma 66 kWh pojemności (435 km zasięgu), a większy 87,5 kWh (550-570 km zasięgu). Podobnie jak w przypadku P7 mamy do wyboru napędy wyłącznie na tylną oś i na obie. Wersja AWD oferuje moc 476 KM i przyspiesza do setki w 4 s, czyli minimalnie szybciej niż P7.

To już jest kawałek samochodu i to z drzwiami bez ramek. Rozstaw osi to 2,89 m, a bagażnik ma pojemność 571 l. Auto jest wyposażone w funkcję V2L, można więc ładować zewnętrzne sprzęty. Dokupić elektrycznie składany hak i naładować na wyjeździe rower elektryczny, albo podłączyć czajnik. Opcji do dokupienia nie ma za wiele. Można jeszcze zmienić kolor lakieru. Myśl przewodnia w tym przypadku to: wszystko w standardzie. Na przykład podgrzewane i wentylowane fotele.

Model Xpeng G6 kosztuje minimum 203 900 zł. Jest wyraźnie droższy od modelu P7. To zupełnie jakby Model Y Tesli był tańszy od Modelu 3. To pokazuje, który model mają kupować klienci, czyli G6

G9 - największy SUV w gamie

To najbardziej imponujący pojazd w gamie tego producenta, ma reprezentować poziom premium i nie jest w tym bez szans. Imponuje nie tylko ze względu na rozmiary, w nim wystrzelono już ze wszystkich dział, to jest ten samochód mający wszystko (a jednak nie wszystko). Masywne fotele, które przechylą się i podeprą nasze łydki, umożliwiając wygodny wypoczynek, od razu przyciągają wzrok. Po otwarciu drzwi auto robi pozytywne wrażenie, a jak się usiądzie, to już zupełnie dobre. Producent opisał go tak, muszę to zacytować:

Przestronny jak salon, szybki jak sportowiec i inteligentny jak asystent, którego zawsze chcesz mieć przy sobie.

Przestrzeni bagażowej jest tu aż 660 litrów, a po złożeniu siedzeń aż 1576.

Tego że auto zechce oczarować na ekranami, mogliśmy się spodziewać. Trochę mniej oczywiste jest to, że zaoferuje nam tyle serwisów streamingowych. To prawdziwe kino z aplikacjami, ma nawet 22 głośniki. Obsługuje łączność 4G, połączenie ze światem można realizować przez kartę SIM lub udostępnienie własnej sieci. Można nawet system audio sparować ze słuchawkami Bluetooth. Mimo tego przepychu nie można zamówić tu reflektorów matrycowych, ale za to dostępny jest cyfrowy kluczyk i aplikacja Xpeng. Każdy z pojazdów jest też aktualizowany OTA (over the air).

Już wersja z napędem wyłącznie na tylną oś rozpędza się do setki w 6,4 s (313 KM). Napęd na cztery koła to już 3,9 s, jest to największy i najszybszy pojazd w gamie producenta. Jest bardzo ciekawy wrażeń z przyspieszania takim kolosem. Zestaw akumulatorów ma pojemność 98 kWh w wersjach Performance i Long Range, a zasięg ma wynosić 570 km. Jest też wersja Standard z akumulatorami o pojemności 78,2 kWh. Pneumatyczne zawieszenie zastosowano na obu osiach.

Za Xpenga G9 musimy zapłacić 252 900 zł. Nie powiem, żeby była to zła cena, jak za auto tych rozmiarów.

REKLAMA

Gwarancja na wszystkie modele to 7 lat lub do 160 tys. km. Auta uzyskały po 5 gwiazdek w testach Euro NCAP.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-03T16:13:44+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T14:12:15+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T12:03:12+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T17:24:50+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA