REKLAMA

Właściwie to nie zdążyliście już na dopłaty. Lepiej kupić elektryczne auto używane

Zainteresowanie dopłatami z programu NaszEauto w ostatnim czasie skoczyło tak znacząco, że jeśli ktoś jeszcze nie złożył wniosku, to może już nie zdążyć. Zamiast nowego auta elektrycznego z dopłatą szybciej będzie kupić egzemplarz używany, a jeszcze na gwarancji – tańszy od nowego o więcej niż wynosi wysokość dopłaty.

Właściwie to nie zdążyliście już na dopłaty. Lepiej kupić elektryczne auto używane
REKLAMA

Sytuacja jest trudna. Wnioski o dopłatę do nowego auta elektrycznego do programu NaszEauto płyną szerokim strumieniem, a wypłaty kapią jak z nieszczelnego kranu. Jeśli nic się nie polepszy, to ci, którzy właśnie złożyli wniosek albo są o krok od jego złożenia, na swoją dotację poczekają nawet... cztery lata. Moim zdaniem to w ogóle nie zachęca do zakupu nowego auta. Alternatywą dla czekania na wypłatę jest wybór samochodu elektrycznego z drugiej ręki, ale w wieku do 2 lat – jeszcze z gwarancją, oczywiście najlepiej z polskiego salonu i możliwie bezwypadkowego. Cena będzie niższa niż w przypadku nowego często o więcej niż wynosi dopłata, czyli o 30-40 tys. zł. Zebrałem kilka egzemplarzy, które wolałbym od nowego wozu, zapraszam więc na krótki przegląd ofert - z nastawieniem na samochody miejskie, mniejsze i tańsze, chociaż znajdzie się też coś z większego segmentu.

REKLAMA

Roczny Fiat 500e z małym akumulatorem za 70 500 zł

Ten samochód jako nowy kosztuje 130 tys. zł. Ja wiem, że to cena zupełnie niedostosowana do rynkowych realiów, ale znalazłem coś naprawdę interesującego: roczny 500e z akumulatorem 24 kWh (czyli dosyć małym) za 70 500 zł. Przez rok stracił połowę na wartości? Aż trudno uwierzyć – auto jest właściwie nowe, przebieg zaś – symboliczny. Owszem, trzydrzwiowe nadwozie nie przegina z praktycznością, a zasięg ogranicza wykorzystanie tego auta do miasta i każe dość często podpinać przewód do gniazdka. Ale to nadal jest to cena nowej Dacii Spring w najbiedniejszej wersji wyposażenia. Chociaż Spring ma czworo drzwi, zdecydowanie wolałbym jeździć Fiatem 500 – a jeździłem obydwoma tymi pojazdami (test Fiata, test Springa)

Niedoceniany samochód elektryczny w szokująco dobrej cenie. Ma spory akumulator o pojemności 51 kWh, który pozwoli przejechać ok. 300 km na jednym ładowaniu. Gdy testowałem wersję Standard w styczniu zeszłego roku, jej cena wynosiła ok. 125 tys. zł. Obecnie w ogłoszeniach widzę auto importowane z Niemiec, z 2023 r. – być może jest po jakiejś kolizji, bo w opisie nie ma słowa „bezwypadkowy” – w cenie 66 420 zł. Trochę niepokoi mnie 50-procentowa utrata wartości w ciągu dwóch lat, ale podobno sprzedający ma kilka sztuk, więc może można wybrać ten po możliwie najmniejszych uszkodzeniach. Egzemplarz z 2023 r. ma wciąż pięć lat gwarancji.

Trzeba jednak przypomnieć, że wersja Standard nie zachwyca wyposażeniem. Nie ma nawet kamery cofania. Podgrzewane fotele i kierownica to miły dodatek na zimę, który nie zmusza do zbyt intensywnego używania ogrzewania, ale zapewniam, że przez tylną szybę w MG4 nie widać zbyt wiele i bez kamery jeździ się dziwnie. Mocny punkt MG4 to mnóstwo miejsca z tyłu i spory bagażnik. Nie ma tylko przedniego schowka pod maską, tj. frunka. Auto jeździ bardzo dynamicznie i w dodatku ma napęd na tył, tak jak Volkswagen ID.3, z którym ma co nieco wspólnego – koncern SAIC jednocześnie produkuje MG, jak i Volkswageny na rynek chiński.

To aż nierealne, bo ten samochód jako nowy kosztuje od 210 tys. zł wzwyż. Tu mamy wariant z akumulatorem 75 kWh, który zapewnia ok. 400 km zasięgu. Z jakiegoś powodu ktoś chce pozbyć się tego auta elektrycznego na rzecz spalinowego. Zwracam uwagę, że nie występuje konfiguracja mniejszego akumulatora z silnikiem o mocy 294 KM – w tej odmianie silnik rozwija maksymalnie 269 KM, mocniejszy napęd przeznaczono dla wersji Long Range. Ciekawe, że sprzedający podkreśla swoją ostrożność w ładowaniu akumulatora, pisząc że ładował go tylko do 80 proc., co w teorii ma opóźnić degradację. Cena jest bardzo dobra – za te pieniądze, nawet uwzględniając dopłatę, dostaniemy co najwyżej nowe Renault 4 E-Tech, albo coś z Chin. A w tym przypadku można śmiało mówić, że jeździmy Mustangiem.

Umieszczam tutaj ten samochód z kilku powodów. Po pierwsze, samochody koreańskie słyną z małej degradacji akumulatorów. Po drugie – Kia Niro z akumulatorem 64 kWh to nieduży wóz z dużym zasięgiem i możliwością szybkiego ładowania. Konkurencyjne pojazdy przeważnie mają między 40 a 50 kWh, w tym przypadku realnie da się przejechać 350-400 km między ładowaniami, bez specjalnego starania się. No i oczywiście, o ile ogłoszenie jest prawdziwe, pozostało jeszcze bardzo dużo gwarancji. Zresztą przebieg nieco ponad 20 tys. km jest symboliczny, oznacza że do tej pory auto było ładowane pewnie kilkadziesiąt razy. Da się nim jeździć w trybie i-Pedal, czyli ze zwiększoną rekuperacją niemal bez dotykania hamulca, a ładowanie akumulatora 20-80 proc. zajmuje ok. godzinę z komercyjnej ładowarki. Bez bajerów – bez problemów – obstawiam, że większość nabywców dokładnie tego szuka. A jeśli ktoś chce więcej mocy i więcej kilowatogodzin za bardzo podobną cenę, ale od tego samego koncernu, to też je znajdzie.

Z gwarancją do 2031 r. – zachwala właściciel białej Tesli Model 3 Long Range za 119 000 zł, ale dodaje że chodzi o gwarancję na baterię, a na cały samochód kończy się w roku 2027. Nowy egzemplarz z salonu podchodzi pod 200 tys. zł lub nawet je przebija w zależności od wersji, nie wliczając dopłaty. Ogólnie Tesla okazuje się być najłatwiejszym do kupienia samochodem elektrycznym z drugiej ręki, jeśli weźmiemy pod uwagę pojazdy z polskiego salonu. Również właściciele warsztatów zajmujących się autami na prąd mówią, że jeśli nie chce się mieć problemów z autem elektrycznym, najlepiej kupić Teslę. Jest najpopularniejsza i najlepiej „rozpracowana” w razie awarii. Im większa grupa właścicieli, tym większa szansa że komuś popsuło się już coś podobnego. Obawiam się, że mimo wszelkiej niechęci do prezesa Tesli, to jest najrozsądniejsza propozycja w tym zestawieniu.


I na koniec jeszcze coś niespodziewanego:

Volkswagen ID.BUZZ za... nie, to trzeba na spokojnie usiąść i policzyć

Czytałem to ogłoszenie chyba ze trzy razy, żeby zrozumieć, jaka kalkulacja tu nastąpiła. Nabywca wziął w leasing elektrycznego busika VW ID.BUZZ w wersji 5-osobowej z akumulatorem 77 kWh. Łączna kwota leasingu wynosiła 265 tys. zł. Teraz samochód ma dwa lata i przebieg 44 tys. km.

Sprzedający chce 120 tys. zł odstępnego przy cesji leasingu.

Do spłaty pozostały 24 raty po 2831 zł netto oraz wykup 51 tys. zł netto. To daje łącznie 119 tys. zł netto, czyli 146 300 zł brutto. Dodajmy do tego 120 tys. zł odstępnego i mamy kwotę 266 300 zł, czyli... nie rozumiem tego. Sprzedający chciałby otrzymać za używane auto dokładnie tyle, ile do tej pory za nie wpłacił, czyli jeździć dwa lata autem za darmo? I pewnie jeszcze wziął na niego dotację z „Mój elektryk”. Odważne, ale mógł przeoczyć, że wersja siedmioosobowa z długim rozstawem osi kosztuje tyle jako nowa, i to z większym akumulatorem 86 kWh. Droższy jest dopiero 340-konny GTX. Wydaje mi się, że w tej sytuacji odstępne dąży do zera złotych, ponieważ przejmujący leasing nie dostaje auta na własność, tylko zobowiązanie do spłacania z perspektywą wyłożenia kilkudziesięciu tysięcy złotych za dwa lata. No ale nie zniechęcam, może komuś ta oferta podpasuje.

REKLAMA

Podsumowanie

Nabycie auta elektrycznego w wieku do dwóch lat to posunięcie bardzo korzystne finansowo, nawet przy braku dopłaty. Mamy prawie nowy wóz, przeważnie o wiele tańszy od tego z salonu. Jednak trzeba niesamowicie uważać, bo występuje mnóstwo podejrzanych okazji typu „sprowadzony, niezarejestrowany, szwagier dośle dokumenty za dwa tygodnie”, aut spoza Europy z niekompatybilnymi systemami ładowania czy po prostu po poważnych uszkodzeniach. Jeśli ktoś się nie boi – może na tym sporo wygrać.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-01T19:55:27+01:00
Aktualizacja: 2026-01-01T14:46:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-01T10:46:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-01T06:47:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T19:47:35+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T19:08:09+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T17:07:13+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T15:20:43+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T10:18:44+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T20:03:38+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T19:09:20+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T15:19:23+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T11:44:14+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T11:07:10+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T09:56:36+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T07:57:19+01:00
Aktualizacja: 2025-12-29T19:30:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-29T17:19:23+01:00
Aktualizacja: 2025-12-29T16:21:48+01:00
Aktualizacja: 2025-12-29T13:25:54+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA