Alfa 159 może być twoja za pensję minimalną. Ale nie polecam
Alfa Romeo 159 często postrzegana jest jako włoska Vectra, choć poza silnikami nie ma z Oplem zbyt wiele wspólnego. Co więcej, to po prostu całkiem udany samochód - przede wszystkim znacznie bardziej niezawodny od modeli Alfy z lat 90. Sprawdźmy zatem, jak prezentuje się obecnie oferta rynkowa.

Na wstępie mam drobną prośbę do osób, które wystawiają samochody, ale nie rozumieją, co oznacza termin „nieuszkodzony” - smażcie się w piekle. Dziękuję, teraz możemy zaczynać.
Najtańsze Alfy 159 na OLX są wystawiane za 2800-3500 zł
Tylko co z tego, skoro pierwsze trzy ogłoszenia w które kliknąłem (nie będę linkować, a kysz) przedstawiają auta, kolejno:
- z niesprawnym sprzęgłem i bez badania technicznego,
- z uszkodzoną turbiną (ale „normalnie odpala i jeździ”, mhm, tak jak mi tu pociąg jedzie);
- z nieodpalającym silnikiem (przyczyna nieznana; sprzedający ocenia, że akumulator do wymiany, ale rozrusznik kręci).
Może po prostu na OLX, Otomoto i innych portalach ogłoszeniowych powinna się pojawić opcja „blacharsko okej, ale zepsute”, to by nie trzeba było tracić czasu na takie kwiatki. Z 266 ogłoszeń realnie pozostaje więc do dyspozycji mniej, aczkolwiek nadal powinno być w czym wybierać. Czy faktycznie - to się zaraz okaże.
Najtańsza NIEUSZKODZONA Alfa Romeo 159 wystawiona jest za 3490 zł
Auto stoi w komisie, więc oczywiście należy brać poprawkę na to, co zawarto w opisie. Z drugiej strony, ma np. nowe sprzęgło. Nie ma się co nastawiać, że będzie to samochód, w który nie trzeba wpakować paru worków pieniędzy, ale... przynajmniej powinien dojechać do domu.

Za dyszkę więcej byłby nawet automat, ale nie dość, że sam ten automat wymaga uwagi pieniędzy, to jeszcze auto kopci i dymi, a tylna szyba jest do wymiany z powodu pęknięcia. Też nie będę linkować, ponieważ bez przesady.
A co jeśli dorzucimy 1000 zł?
Niewiele. W sensie: niewiele aut jest wystawionych w takich cenach. Mamy kolejną komisówkę, tym razem za 4490 zł, a także następną - za 4399 zł. W przypadku tej ostatniej sporą zaletą są długie opłaty (OC i BT do lipca 2026 r.). Mimo wszystko jakoś bardziej mi się podoba ten sedan za 4200 zł od kogoś, kto wyglądałby na osobę prywatną gdyby nie fakt, że akurat ma wystawione trzy różne auta w niskich cenach. I którego nicku nie udało mi się przeczytać za pierwszym razem. Ale czy bym kupił? Nie.

Niebiescy 5200 zł!
Właściwie to nie niebiescy, a niebieską, i to nawet nie w całości, choć tytuł ogłoszenia mówi co innego. Ale powoli: oto za 5200 zł mamy Alfę 159 kombi, którą sprzedaje pan Damiano. I tenże pan Damiano wpisał w tytuł oferty NiEbIeSkA PeRłA (pisownia oryginalna - którego PoKeMoNa lubi Pan najbardziej?). Psikus jest taki, że auto owszem, trochę niebieskie jest. Tak mniej więcej w połowie. I nie jest to oryginalny błękit czy granat, a po prostu folia, co można poznać np. po tym, że we wnękach drzwi mamy oryginalny lakier. Ale czemu oryginalny lakier mają też zderzaki, progi i dach, to mnie nie pytajcie.

Tym niemniej, w niższych rejonach cenowych jest to ogłoszenie wbrew pozorom ciekawe, ponieważ po stronie wad wpisano tu jedynie tylne hamulce, które niedługo wymagać będą serwisu, a sprzedający zgadza się na sprawdzenie pojazdu na dowolnej stacji kontroli pojazdów. Co więcej, progi i ogólnie blacharka są podobno zdrowe, o co w Alfach 159 coraz trudniej. Szkoda, że pod maską pracuje co prawda 1.9, ale nie ten lubiany diesel, lecz ten nielubiany benzyniak z bezpośrednim wtryskiem paliwa.
Średni poziom cen jest znacznie wyższy i wynosi ok. 9-12 tys. zł
Większość tych aut ma diesle 1.9 w różnych wersjach mocy, stosunkowo częste są też wersje z benzynowym silnikiem 1.8. Rzadziej trafiają się 5-cylindrowe diesle 2.4 i benzyniaki 1.9 JTS, a jeszcze rzadziej - diesle 2.0. Generalnie diesle to domyślna opcja napędowa dla tego modelu - na wspomniane ponad 260 ogłoszeń, tylko około 40 aut ma silniki benzynowe (ew. z LPG). Moją uwagę w tym przedziale cenowym przykuły kolejne dwa egzemplarze tankowane z zielonego pistoletu: ten 1.9 JTS (ech...) za 12 tys. zł oraz to kombi 1.8 z drobnymi mankamentami blacharskimi za 8500 zł.

Najdroższe egzemplarze kosztują od 20 do 30 tys. zł
W tej grupie większość dostępnych aut to diesle 2.0 i 2.4, czasem też 1.9. Całkiem sporo jest tu aut w usportowionej wersji Ti (różniącej się od zwykłych m.in. obniżonym i sztywniejszym zawieszeniem). Przykłady? A proszę: 2.0 (duży przebieg, ale zachęcający opis), 2.4 (tu niestety brak opisu, ale na zdjęciach ładna), 1.9.

Liczyłeś na benzynowe 1.75 TBI?
Owszem, znajdziesz takie auta, ale tanio nie będzie. Najtańsza Alfa 159 z tym silnikiem kosztuje co prawda 7900 zł, ale bierze olej, ma do wymiany rozrząd i gaśnie na niskich obrotach po nagrzaniu. Jakby mało było złych wiadomości, to np. sztuka za 19600 zł jest do poprawek blacharsko-lakierniczych. Lepiej wygląda białe kombi za 22 patyki, choć jeśli chciałbym 159 z tym motorem, to pewnie dorzuciłbym jeszcze co najmniej 2 tysiące do tej czerwonej. Zapewne nie zdziwi natomiast nikogo fakt, że najdroższa Alfa 159 w ogłoszeniach to też egzemplarz z 1.75 TBI. Ale niemal 35 tysięcy to... chyba już trochę za dużo, mimo wszystko. Wygląda jednak bardzo ładnie, przyznaję.

A 2.2 JTS? A 3.2 JTS?
Jeśli zadajesz takie pytania, to gratuluję odwagi. Obie te wersje są rzadsze od 1.9 JTS i również niespecjalnie udane. W chwili gdy piszę te słowa, na OLX widać 3 sztuki 185-konnej Alfy 2.2 (od 5 do niespełna 13 tys. zł) i 2 sztuki V-szóstki (12-21 tys. zł), na dodatek obie z komisów. Fani Alfy to wiedzą, ale może ktoś jeszcze nie - to 3.2 to nie jest legendarny silnik Busso. To paliwożerny australijski klunkier wzięty z Holdena, często łączony z napędem 4x4. Serio lepiej polować na 1.75.
Największym wrogiem 159 nie są wbrew pozorom usterki mechaniczne
Owszem, aut niesprawnych (w całości lub częściowo) jest tu stosunkowo dużo. Największym problemem pozostaje jednak rdza, która atakuje nie tylko klapy bagażnika, ale też niestety progi. Zdarzają się w ogłoszeniach auta nieskorodowane lub już naprawione blacharsko, ale z czasem będzie o nie coraz trudniej.
W kwestii silników niczego odkrywczego nie powiem: sytuacja rynkowa wśród benzyniaków to generalnie bieda z nędzą. I to nie dlatego, że nie ma takich zadbanych aut, a dlatego, że producent auta poskąpił sensownych jednostek napędowych i wychodzi potem na to, że zaraz po poszukiwanym 1.75 TBI najbardziej rozsądną opcją zdaje się być rachityczny pomimo swoich 140 koni wolnossący 1.8.
Jest jeszcze temat skrzyń biegów. W Alfach 159 można spotkać wadliwe przekładnie M32, które albo już były naprawiane, albo... naprawiane dopiero będą. Jeśli kupisz auto z taką przekładnią, koniecznie sprawdź w niej poziom oleju - a najlepiej po prostu go wymień. I zalej więcej, niż producent zalecał (bo zalecał za mało).
Tak naprawdę to przy tych wszystkich ale byłoby lepiej poszukać innego auta
Ale kurka wodna, 159 jest ładna. A te inne auta zwykle nie aż tak.







































