Vector to jeden z najciekawszych amerykańskich producentów samochodów. Wielu z nas zna niektóre modele tej marki ze słynnych gum „Turbo”. Teraz nadarza się okazja, by sprawić sobie jedno z takich aut: model M12 z 1996 r.

Najbardziej znanym modelem Vectora jest niewątpliwie futurystyczny, kanciasty i budzący respekt model W8. Kolejne modele były już nieco grzeczniejsze z wyglądu, choć i tak wyróżniały się na tle konkurencji. O ile w ogóle można powiedzieć, że Vector miał jakąkolwiek konkurencję.
Model M12 pokazano w Detroit w 1996 r.
Było to rozwinięcie prototypu Avtech WX-3, zaprezentowanego w Genewie 3 lata wcześniej. Vector zdążył zbudować zaledwie 2 egzemplarze WX-3 - coupe i roadstera. Oba były napędzane przez podwójnie turbodoładowane silniki 7.0 V8, bazujące na jednostce z W8.
W 1994 r. przedsiębiorstwo zostało przejęte przez indonezyjską firmę MegaTech, a nowy M12 był pierwszym modelem zaprezentowanym pod jej skrzydłami. Wygląd zewnętrzny M12 i WX-3 był bardzo podobny (główne różnice to detale w rodzaju oświetlenia), zmieniło się jednak wnętrze - dorzucono trochę elementów rodem z Lamborghini, które w latach 1994-1998 także należało do MegaTech.
Z Lamborghini pochodził również silnik V12, pierwotnie przeznaczony do napędzania modelu Diablo. Jeśli wierzyć magazynowi Road & Track, Amerykanie powiększyli jego pojemność skokową z fabrycznych 5,7 l do 7 l. Nawet jeśli taki zabieg przeprowadzano, to nie we wszystkich egzemplarzach - naklejka w komorze silnika auta ze zdjęć zdradza, że silnik ma 5,7 l.
Standardowe Lamborghini osiągało 492 KM, Vector M12 ok. 500 KM. Prawdopodobnie rozbieżności wynikają po prostu z błędnego przeliczania jednostek i z samego założenia, że Diablo miało nie 492 KM, a 492 BHP - co dawałoby 499 KM.
Nie zmieniało to oczywiście faktu, że Vector był autem bardzo szybkim. Z drugiej strony, z przyspieszeniem do 100 km/h w niespełna 5 s M12 znacząco przegrywał ze starszym, 625-konnym W8, który potrafił załatwić kwestię sprintu w czasie krótszym o blisko sekundę. Za przekazywanie napędu na tylną oś odpowiada tu 5-biegowa skrzynia manualna, z „jedynką” umiejscowioną w pozycji „w lewo i w dół” (co w języku angielskim zwykle określa się mianem „dog leg”).
W sumie zbudowano 17 egzemplarzy, z czego 3 uważane są za auta przedprodukcyjne.
Na więcej nie starczyło już czasu i przede wszystkim zasobów - Audi odkupiło Lamborghini od MegaTech w 1998 r., co przerwało dostawy silników. Vector na jakiś czas zniknął z motoryzacyjnej mapy świata - za przyczynę uznaje się nie tylko wspomniany brak silników, ale też marną sprzedaż tych aut oraz złe zarządzanie firmą. Zanim jednak to się stało, zbudowano jeszcze jeden prototyp bazujący na M12 - był to model SRV8 napędzany silnikiem LT1 Chevroleta (dzięki temu miał być znacznie tańszy w produkcji). Firmę zamknięto kilka dni po prezentacji SRV8.
Na szczęście auto ze zdjęć istnieje nadal i ma się dobrze. Jest to 5. wyprodukowany egzemplarz M12, a zarazem jedyny pomalowany na ciekawy, fioletowy kolor. Auto przejechało jak dotąd niespełna 9,6 tys. km - niewiele. Niestety, nie ma seryjnych felg. Zamiast tego zastosowano obręcze firmy OZ Racing, prawdopodobnie model Superleggera 3.
250-350 tys. dol. - taka jest przewidywana cena.
Według dzisiejszego kursu dolara, to ok. 965 tys.-1,15 mln zł. Relatywnie niewiele jak za super-szybki i super-rzadki super-samochód z lat 90. Vector jest wystawiony przez dom aukcyjny RM Sotheby's. Aukcja ma się odbyć w Monterey 16 sierpnia, jest więc jeszcze kilka dni na załatwienie odpowiedniego finansowania i biletów lotniczych.
Pomóżcie z jednym: od czego są tylne lampy?