Rząd rozstrzygnął przetarg na ponad 300 nowych samochodów. Zapłacimy za nie 31,5 mln zł
Ale spokojnie, gdzie z tymi widłami i pochodniami. Przecież jasno widać, że tutaj żadnej rozrzutności nie ma.

Dowód? W połowie zeszłego roku średnia wartość kupowanego w Polsce nowego samochodu była równa ok. 121 000 zł. A tutaj, proszę bardzo, rząd nie chce być ponad ludem i - jak wskazują moje pobieżne kalkulacje - kupił sobie auta o średniej wartości na poziomie 105 000 zł (a nawet mniej, bo aut jest równo 308). Bardzo dobrze, nie ma w końcu żadnych powodów, żeby się wywyższać.
To koniec humorystycznej części wpisu.
Jak donosi dziennik.pl, ostatecznie rozstrzygnięty został przetarg, w ramach którego rząd postanowił zakupić 300 nowych samochodów za łączną kwotę 31,5 mln zł. Jeśli ktoś chce się zapoznać ze szczegółowym dokumentem, to znajdzie go tutaj. Jeśli nie - poniżej znajdują się samochody z poszczególnych kategorii, które zasilą rządową flotę.
Mała uwaga - w przetargu wygrywali dealerzy, a nie samochody. Ale dla uproszczenia przyjrzyjmy się tylko markom i modelom, które trafią do urzędników. Po myślniku wartość poszczególnych zamówień.
Samochody elektryczne - 4,5 mln zł
Ten przetarg wygrał dealer Hyundaia i Kii, w związku z czym będzie zobowiązany dostarczyć urzędnikom elektryczne samochody segmentu C. Niestety raczej nie chodzi o nowego Ioniqa 5, bo jego premiera miała miejsce zaledwie kilka dni temu. W grę wchodzi więc dotychczasowy Ioniq - i to w liczbie 31 sztuk.
Kompaktowe auta z napędem 4x4 - 2,8 mln zł
Tutaj wygrał ten sam dealer, więc do wyboru jest albo Tucson (choć raczej nie ten nowy), albo Sportage. W sumie 23 sztuki.
Kombi segmentu B, kompaktowy hatchback - 10,6 mln zł
Tutaj wygrał dealer Skody. W grę wchodzą dwa modele - Fabia Combi i Scala. Co ważne, to największy zestaw przetargów - kombi segmentu B zamówiono bowiem 137 sztuk, natomiast hatchbacków - 52.
Limuzyny segmentu D
Tutaj było kilka różnych kategorii, ale ostatecznie wygrał dealer Renault i Opla. Czyli urzędnicy będą mieli wybór - albo jeżdżą Insignią (5 sztuk), albo Talismanem (13 sztuk).
Na ich miejscu, przy takim wyborze, rzuciłbym taką robotę, wyjechał w Bieszczady i został wędrownym szewcem albo coś podobnego.
Limuzyny segmentu D (w sumie to raczej E) z 4x4 - 1,9 mln zł
Do urzędniczej floty dołączy też 11 sztuk BMW serii 5, które spełnia wymogi - oczywiście na pokładzie będzie xDrive. Podobno użytkownicy tych aut na wszelki skargi od obywateli będą mogli od teraz odpisywać xD.
Hybrydowe kombi
Wygrywa Corolla. I to tyle. Nikt mnie nie zmusi do napisania czegoś więcej o Corolli. Poza tym, że do floty mają trafić trzy sztuki.
Hybrydowy segment D
Wygrało Camry (a właściwie dealer Toyoty), pokonując oferty od dealerów Skody i BMW. Co tylko pokazuje, jak bardzo bez sensu był przynajmniej ten fragment przetargu. Wygląda na to, że nie miało tu żadnego znaczenia, jaka to jest hybryda. Plug-in? Klasyczna hybryda? Nieistotne, ma mieć napisane HYBRID.
Ciekawe, czy można było wziąć udział w przetargu z mild hybrid. To by było dopiero elegancki trolling.
Poza tym rządową flotę mają jeszcze zasilić bardziej użytkowe modele - m.in. minibusy.
Ach, a gdyby kogoś oburzał taki wydatek w obecnych czasach i warunkach, to już spieszę uspokoić, że nie tylko nikt się nie przejął oburzeniem towarzyszącym ogłoszeniu przetargu, to jeszcze ostatecznie wydane zostanie więcej, niż planowano. Początkowo bowiem zakładano, że zakup tych 308 samochodów pochłonie niecałe 30 mln. Ale kto by się przejmował takimi drobnymi.