REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Wiadomości

Gigantyczna kara dla producenta samochodów. Sprzedawał ryż jako makaron

Okazuje się, że udawanie włoskości jest gorszą zbrodnią, niż położenie ananasa na pizzy. Przekonało się o tym przedsiębiorstwo DR Automobiles sprzedające samochody tak włoskie, jak Innocenti Koral.

21.06.2024
13:12
DR 6.0
REKLAMA

Tortellini made in China

REKLAMA

Włoska marka samochodów DR i jej submarka Evo zostały ukarane grzywną w wysokości 6 mln euro (26 mln zł). Włoski Urząd ds. Konkurencji - AGCM - stwierdził w oświadczeniu, że przedsiębiorstwo DR Automobiles, błędnie reklamowało Włochy jako miejsce pochodzenia swoich samochodów.

AGCM stwierdziło, że samochody są faktycznie produkowane - a jakże - w Chinach i tylko ich ostateczny montaż odbywał się w fabryce DR w miasteczku Macchia d'Isernia w środkowych Włoszech. Tym samym, klienci zostali wprowadzeni w błąd, gdyż byli przekonani, że kupują produkt „Made in Italy”. Oprócz tego, okazuje się, że ​​dział serwisowy DR nie zapewniał odpowiednich dostaw części zamiennych, co najmniej od 2022 r.

DR 1.0 EV
DR 1.0 EV

DR Automobiles ma 60 dni na rozstrzygnięcie sporu. Prezes Massimo Di Risio powiedział: „Nie zgadzamy się z tą decyzją i będziemy ją kwestionować”.

Cała akcja stanowi część szerszych działań rządu Republiki Włoskiej wobec samochodów wyprodukowanych poza Półwyspem Apenińskim. Wcześniej byliśmy już świadkami głośnej sprawy, kiedy to Alfa Romeo musiała zmienić nazwę swojego najnowszego modelu z Milano na Junior. Wtedy włoski Minister Przedsiębiorczości Adolfo Urso stwierdził, że wyprodukowany w polskiej fabryce w Tychach crossover narusza prawo stanowiące, że nazwy geograficzne mogą być używane wyłącznie na produktach wyprodukowanych we Włoszech (nie mówcie mu o istnieniu SsangYonga/KGM Tivoli).

Innym przykładem jest Fiat Topolino - niedawno w porcie w Livorno przejęto dostawę tych elektrycznych mikrosamochodów z powodu opatrzenia ich karoserii włoską flagą, mimo że zostały zbudowane w Maroku.

Ciekawe jak by to wyglądało w przypadku naszej Izery - czy jeżeli faktycznie powstanie z udziałem chińskim części, to co wtedy? Adoptujemy to chińskie dziecko? Czy będziemy je karać za niepolskie pochodzenie?

Więcej o działaniach chińskich producentów w Europie przeczytasz tutaj:

DR podbił włoski rynek szturmem

Firma DR została założona w 2006 r. w celu wykorzystania wzrostu produkcji tanich samochodów w Chinach. Nazwa pochodzi od nazwiska jej założyciela - Massimo di Risio. Początkowo zmieniała tylko nazwy i logo samochodów marki Chery, z zamiarem sprzedaży na rynku włoskim. Pierwszym modelem był w 2007 r. DR 5 - czyli Chery Tiggo, uważany za kopię Toyoty RAV4.

DR 5
DR 5

W roku 2022 nastąpił niezwykły wzrost o 193 proc., co ośmieliło ją do ekspansji zagranicznej, po czym samochody DR można było kupić w Bułgarii, a następnie we Francji, Hiszpanii.

Oprócz Chery, z czasem dołączyły także samochody marek JAC i BAIC. Ta rosnąca różnorodność materiałów źródłowych umożliwiła DR wprowadzenie na rynek trzech submarek w ciągu ostatnich trzech lat: najtańszej Evo, Sportequipe, mającej w ofercie średnie crossovery droższe od DR i flagowej ICKX z dużym SUVem w ofercie. Ta ostatnia była bohaterką pewnej kontrowersji - belgijski kierowca wyścigowy i dwukrotny wicemistrz Formuły 1 Jacky Ickx pozwał DR za użycie nazwy identycznej do jego nazwiska bez jego zgody. Z tego powodu nazwa została zmieniona z ICKX na ICH-X.

Evo 4
Evo 4
Sportequipe S7
Sportequipe S7
ICH-X K2
ICH-X K2

W 2023 r. firma DR znalazła się na liście 20 największych włoskich marek, sprzedając 32 650 nowych samochodów, co dało jej udział w rynku wynoszący 2,1 proc., co oznacza wzrost o 34 proc. rok do roku.

REKLAMA

W bieżącym roku przywrócona do życia przez DR została brytyjska marka Tiger. Jednakże, zamiast wariacji na temat Lotusa Seven, będzie ona produkować crossovery marki Forthing. Posiada również prawa do marki OSCA, której bolidy niegdyś startowały w Formule 1.

W ten sposób pod szyldem pięciu marek znajdziemy kilkanaście różnych modeli, na które włoskie marki koncernu Stellantis mogą patrzeć z zazdrością. Nic dziwnego, że „prawdziwi” Włosi bali się takiej konkurencji.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA