REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Felietony

Spokojnie, chiński BYD jest dopiero czwartą najchętniej kupowaną marką świata. Nic nam nie grozi

Chiński BYD zameldował się tuż pod podium w rankingu najchętniej kupowanych aut na świecie w sierpniu 2023 r. Póki co wyprzedzają go jeszcze giganci ze starej gwardii, ale jak tak dalej pójdzie... biada.

01.10.2023
17:02
BYD oraz inne chińskie klony Defendera
REKLAMA
REKLAMA

Na podium są Toyota, Volkswagen i Honda, a tuż za nimi chiński BYD. To jedyna firma, której udało się, póki co wedrzeć do pierwszej dziesiątki zestawienia. Kolejne pozycje to już dobrze znani w Europie producenci. Są to kolejno Hyundai, Ford, Chevrolet, Suzuki, Kia i Nissan. Dane, do których się odnoszę opublikował portal Trendforce.com i obrazują sprzedaż na 37 największych rynkach świata z sierpnia 2023 r. oraz dotyczą 5,5 mln egzemplarzy.

BYD na czwartym miejscu
Fot. Trendforce.com

W motoryzacyjnym świecie producentów i marek od dekad istnieje pewien porządek, hierarchia. Od czasu do czasu w tym ładzie panuje poruszenie i niewielkie przetasowanie, bo np. Toyota wchodzi na rynek premium z Lexusem albo amerykański wizjoner zaczyna produkować elektryczne żelazka z czterema kołami - patrz Tesla. To wszystko jednak nic w porównaniu z tym, co nadchodzi z Chin. Jak tak dalej pójdzie, to firmy samochodowe z Państwa Środka zaleją nas jak powódź w 1997 r. Z tym że woda była ogromną tragedią, ale ostatecznie ustąpiła, a Chiny? Chiński przemysł motoryzacyjny nie ustąpi.

BYD i inne marki mają jak się rozwijać

Trzeba przyznać, że stara gwardia nie utrudniła Chińczykom rozwoju rodzimego rynku motoryzacyjnego. Najwięksi gracze wywieźli produkcję swoich modeli do Chin, licząc na ogromne zyski. Pieniądze lały się strumieniami, ale firmy nie wzięły jednego pod uwagę. Produkowanie w danym regionie oznacza udostępnianie technologii produkcji oraz produktu temu regionowi. No i stało się - Chińczycy nauczyli się wiele, pracując w fabrykach firm z Europy, USA oraz Japonii, a teraz wykorzystują tę wiedzę i umiejętności, żeby stworzyć swoje konkurencyjne produkty.

Poza tym Chińczycy doskonale wykorzystują odbywającą się w branży transformację z silników spalinowych na elektryczne. Ponad ćwierć nowych samochodów sprzedawanych w tym kraju jest elektrycznych, ale tamtejsi producenci zacierają ręce na zewnętrzne rynki zbytu. Portal carnewschina.com cały czas podaje wiadomości o tym, że jakiś producent z Chin rozpoczął sprzedaż gdzieś na świecie. A co sprzedają firmy z Chin?

Weźmy takiego Land Rovera Defendera. Na jednego brytyjskiego Defa przypada kilka chińskich odpowiedników. Np. Great Wall Motor sprzedaje Havala Raptora w swoim kraju za niecałe 22 tys. dolarów. Z kolei Chery Jetour Traveller został zaprojektowany przez byłego designera Porsche i kosztuje jeszcze taniej, bo 19 tys. dolarów. Wspomniane auta to SUV-y, ale jest też coś fanów konwencjonalnych terenówek. BAIC BJ40 to dzielna spalinowa maszyna z nadwoziem osadzonym na ramie. Pojazd „inspirowany” Defenderem ma w ofercie również BYD . To Yangwang U8, który rozmiarami przyćmiewa Brytyjczyka, jest ultraluksusowy i... potrafi pływać. Do cennika BYD-a za chwilę dołączy także Fang Cheng Bao Bao 5, który jest zadziwiająco podobny do nowej Toyoty Land Cruiser...

BYD oraz inne chińskie klony Defendera

Chińskie samochody w naszych artykułach:

Chiny wyprzedziły Japonię i stały się największym na świecie eksporterem samochodów. Na czele BYD

Według danych chińskiej strony Cui Dongshu w sierpniu 2023 r. chiński eksport samochodów osiągnął 436 tys. sztuk, co oznacza stopę wzrostu o 39% rok do roku. Od stycznia do sierpnia 2023 r. skumulowany eksport samochodów z Chin osiągnął imponujące 3,22 mln sztuk i uplasował to państwo na pozycji lidera światowych eksporterów.

I co mamy z tym teraz zrobić?

W zeszłym roku prezes Hondy pojechał na targi motoryzacyjne w Szanghaju i gdy wrócił do Japonii, to ogłosił swoim pracownikom, że mają przekichane. Teraz przynajmniej w Hondzie wiedzą, że muszą naprawdę się postarać, żeby nie wygryźli ich sąsiedzi. A w Europie?

REKLAMA

Tutaj Ursula von der Leyen broni Europy i zapowiada, że ruszy śledztwo w sprawie tanich, elektrycznych samochodów. Francuzi też lokalnie zrozumieli, że zagrożenie jest realne i mają swoją wizję odepchnięcia chińskich firm. Ponieważ produkują nieekologicznie, to francuski rząd odmówi dotacji klientom chętnym na dalekowschodnie pojazdy. Czy to wystarczy? Pewnie nie.

Nie wiadomo co z tego wszystkiego wyniknie. Kilka dni temu odwiedziłem Kongres Nowej Mobilności w Łodzi i nie brakowało tam elektryków z Chin. Podczas mojej ostatniej wizyty dwa lata temu nikt nawet nie myślał o tym, że auta z tego kraju mogą pojawić się na takim wydarzeniu. Zmiany są wyjątkowo dynamiczne.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA