Ten minikamper Toyoty to przyszłość karawaningu. A jak będzie trzeba, to i ziemniaki przewiezie
Przyszłość transportu nazywa się Kayoibako. Jak już przeczytaliście tę nazwę, to wiedzcie, że to mały busik Toyoty, który może być rewolucją w dziedzinie małych kamperów, ale i nie tylko.

Toyota Kayoibako została zaprezentowana na zeszłorocznym Japan Mobility Show. W tym miesiącu obchodziło pierwszą rocznicę swojego debiutu na najważniejszych targach motoryzacyjnych w kraju kwitnącej wiśni.
Toyota nazywa swój koncept „bazową jednostką mobilną o wysokiej jakości”. Zapożyczył on swoją nazwę od japońskich kontenerów transportowych, zaprojektowanych tak, aby można je było dostosować do potrzeb konkretnych ładunków za pomocą wymiennych elementów wnętrza.
Kamper w skali mikro
Kayoibako od razu wyróżnia się swoimi niewielkimi rozmiarami - szczególnie długością wynoszącą 399 cm. Choć malutki, to nie mieści się w prawne założenia japońskiego segmentu kei-carów. Co nie zmienia faktu, że jest krótszy niż europejskie Dacia Sandero i Peugeot 208, a także niż jej koncernowa siostra Toyota Yaris Cross. Mimo tak niewielkich rozmiarów, dzięki pudełkowatemu nadwoziu, minimalnym zwisom i króciutkiej masce w jednoosobowym wnętrzu udało się wygospodarować przestrzeń o długości ponad 2,1 m za kierowcą i ponad 3,1 m po stronie pasażera.

Toyota pokazała Kayoibako w wersji przygotowanej zarówno na wycieczki zimą, jak i latem. Jest wyposażona w pełnowymiarowy bagażnik dachowy oraz boczny bagażnik do przewożenia kanistrów. Z tyłu natomiast znajdziemy dwuczęściową klapę z drabiną prowadzącą na dach.
Japończycy wykazali się nie lada kreatywnością, zagospodarowując niewielką przestrzeń, zaczynając od przytulnego, sypialnego wnętrza, który zaprojektowano we współpracy z japońską firmą zajmującą się projektowaniem wnętrz i artykułów codziennego użytku D&Department. M.in. udało się pomieścić wygodne, podwójne łóżko, unoszące się nad podłogą z eleganckim kompletem pościeli. Wnętrze jest dobrze oświetlone, wyposażone w coś na kształt odłączanej lampy w kształcie sześcianu i wiszącej lampy w stylu vintage, kształtem przypominającą lampę naftową. Wrażenie przestronności zwiększa duży szklany dach.

Więcej ciekawych konceptów znajdziesz tutaj:
Kemping to dopiero początek
Kayoibako nie posiada dodatkowego wyposażenia kempingowego jak kuchenka czy toaleta. Znając jednak pomysłowość w gospodarowaniu przestrzeni u Japończyków, pewnie i takie opcje się pojawią, np. z umywalką wielkości kubka, albo kabiną prysznicową o średnicy bicepsa Mariusza Pudzianowskiego.
Zresztą, Toyota już pokazała wiele potencjalnych opcji niezwiązanych bezpośrednio z zastosowaniem kempingowym, w tym wieszaki na ubrania i półki umieszczone bezpośrednio za przesuwanymi drzwiami, czy wersję do transportu wózka inwalidzkiego zarówno na miejscu kierowcy, jak i pasażera z przodu, ale i zwykłego „blaszaka” do transportu towarów.


Toyota zapowiada, że poza samą transformacją kabiny w fizycznej formie, pokładowy pakiet oprogramowania można by odpowiednio konfigurować w zależności od przeznaczenia Kayoibako. Działa ono na wieloekranowym interfejsie HMI z cienkim, zakrzywionym wyświetlaczem informacyjno-rozrywkowym rozciągniętym na całą szerokość wnętrza, umieszczonym między przednią szybą a przezroczystym panelem poprawiającym widoczność. Dodatkowy, mniejszym ekran pomocniczy umieszczono obok kierownicy. Założenie jest takie, że w zależności od zastosowania, oprogramowanie mogłoby dostosować dostępne funkcje w samochodzie, żeby zwiększyć jego użyteczność. Furgonetka dostawcza mogłaby zostać wyposażona w system kontroli ładunku w przestrzeni bagażowej, zaś wyprawowy kamper może mieć dokładniejszy system nawigacji terenowej.

Nie wiadomo nic o układzie napędowym małego vana - poza tym, że najprawdopodobniej byłby elektryczny. I choć nie wydaje się, żeby Kayoibako trafił w najbliższym czasie do seryjnej produkcji, świetnie spełnia rolę typowego dla japońskich producentów samochodu koncepcyjnego, będącego pokazem pomysłowości azjatyckich inżynierów i wizją motoryzacji za kilkanaście-kilkadziesiąt lat. W tym przypadku możemy sobie uzmysłowić jak napęd elektryczny i oparta na oprogramowaniu konfigurowalność samochodu pomogą w zmaksymalizowaniu stopnia personalizacji swojego pojazdu.
