Suzuki Jimny będzie miało konkurencję. Mercedes chce skurczyć klasę G
Suzuki Jimny do tej pory mogło cieszyć się z określenia "mała klasa G", swoją kanciastą sylwetką przypominając legendarną terenówkę Mercedesa. Niestety już niedługo nie będzie można tego określenia stosować, bo małą klasą G będzie... mała klasa G.

Suzuki zostanie więc najwyżej radość z tego, że niektórzy będą na nią mówić mała-mała klasa G. Chociaż to akurat mało porywające hasło.
Mała klasa G w planach. Na rynek trafi całkiem niedługo.
Póki co informacje na ten temat są raczej skromne. Jak podaje Reuters - za niemieckim Handelsblattem - źródła zbliżone do niemieckiego producenta podają tylko dwie informacje.
Po pierwsze - faktycznie planowane jest stworzenie nowej wariacji na bazie klasy G i będzie ona mniejsza od dotychczasowego modelu. Pole do popisu jest całkiem spore, bo obecna generacja ma ponad 4,8 m, więc "kompaktowe" wcielenie może mieć równie dobrze rozmiary z okolic GLC (4,71 m) albo GLB (4,6 m).
Ewentualnie w kompaktyzacji można pójść na całość i zbliżyć się do wymiarów GLA, czyli 4,4 m. Z jednej strony brzmi to trochę ekstremalnie, ale z drugiej - byłaby zachowana odpowiednia różnica wymiarowa między dużą a małą klasą G, a do tego można byłoby naprawdę drogo sprzedawać względnie małe auto. A przecież o to przeważnie chodzi.
Pięciodrzwiowe Suzuki Jimny ma przy tym wciąż mniej niż 4 metry długości, więc dalej nie będą to bezpośredni rywale, ale stylistycznie pewnie będzie się można pomylić. Przynajmniej z odpowiedniej odległości. Po zerknięciu na cennik natomiast wątpliwości raczej żadnych nie będzie.
Co jeszcze wiadomo o małej klasie G?
To ta druga informacja - że powinna zadebiutować w 2026 r., czyli za trzy lata. Jednocześnie - o ile trafi do Europy, a pewnie trafi - będzie to na 3 lata przed kolejną falą redukcji emisji CO2 oraz na 9 lat przed zakazem sprzedaży samochodów spalinowych. Można więc, trochę optymistycznie, po cichu liczyć na to, że zobaczymy kompaktową klasę G w wersji spalinowej, ewentualnie przynajmniej w postaci hybrydy plug-in.
Z drugiej strony - jeszcze w tym roku ma zadebiutować w pełni elektryczna klasa G i to pewnie jej śladami pójdzie kompaktowa odmiana.
Można oczywiście zapytać też o to, czy klasa G w wersji mini też będzie tak dzielna terenowo jak jej pierwowzór. Pewnie będzie na tyle, na ile będzie tego wymagał marketing. W końcu tutaj głównie będzie się liczyło to, żeby całość wyglądała pudełkowato i - najlepiej - żeby drzwi zamykały się z odpowiednim, charakterystycznym trzaskiem. Cała reszta dla kupujących będzie miała raczej niewielkie znaczenie.
Czytaj również: