REKLAMA

Samochód elektryczny za 15 tys. zł w programie Mój Elektryk? Jiayuan, czekam tu na was

Chińczycy wprowadzili do sprzedaży kolejnego elektrycznego malucha – model Jiayuan Komi, który teoretycznie można by sprzedawać jako najtańszy samochód elektryczny  pozwalający na skorzystanie z dopłaty  w ramach  programu Mój Elektryk.

Jiayuan Komi
REKLAMA

Jak tu się już obnażałem publicznie – pokochałem Citroena Ami. Gdyby łapał się do programu Mój Elektryk – kupowałbym go aż by furczało. Tzn. on się teoretycznie łapie, ale nie w kategorii samochodów, a pojazdów lekkich w kat. l7e – można do niego dostać co najwyżej 4 tys. zł. Jeśli kosztowałby tyle co we Francji, czyli 6900 euro, to wciąż trzeba by za niego zapłacić jakieś 27,5 tys. zł. Taka forsa za toczydełko bez ogrzewania i jakiegokolwiek wyposażenia poza kierownicą, dachem i silnikiem – no nie wiem. Ale gdyby udało się zmniejszyć cenę o rządowe 27 tys. zł, których jeszcze nikt nie widział na oczy – no to już co innego. Do jeżdżenia po bułki, albo sunięcia buspasem po Wrocławiu – można by zaryzykować. Ale się nie łapie – koniec tematu. Rząd woli dopłacać majętnym do drogich, wielkich wozów, małe i tanie niech sobie biedacy kupują sami.

REKLAMA

W ogóle, jakby takie sprzęty mogły się łapać do programu w pełnej krasie, to może ktoś by się zainteresował możliwością sprowadzania do nas najpopularniejszego modelu elektrycznego na świecie, czyli Wulinga Hong Guang Mini EV, którego kupiło już przeszło pół miliona Chińczyków.

Wuling Hong Guang Mini EVv

Albo Pocco MeiMei, który w najtańszej wersji kosztuje w Chinach 19 tys. zł i wyglądem nawet przypomina samochód.

Ewentualnie Pocco DuoDuo, które ma 3,3 metra długości i 4 drzwi, a na jednym ładowaniu przejedzie do 170 km.

Pewnie każdy z nich mógłby się nadać do elektryfikacji europejskich miast, szczególnie, że testy zderzeniowe Wulinga pokazują, że to wcale nie jest trumna na kółeczkach. Proszę, oto zapis jednego z nich, zwracam uwagę, że Wuling to ten biały, w materiale pokazują go od 6 minuty i jak na takie maleństwo wypadł zaskakująco dobrze.

Ale zaraz, bo odbiegłem od tematu, w Chinach właśnie wszedł do sprzedaży gamechanger – Jiayuan Komi

Jiayuan Komi

Jego grozmienność polega na tym, że mimo mikrych rozmiarów (ma tylko 3 metry długości) jest dopracowany i wyposażony jak prawdziwe samochody. Na liście wyposażenia znajdują się takie ekstrasy jak klimatyzacja, cyfrowe zegary, wielofunkcyjna kierownica, perforowana tapicerka (w niektórych materiałach oznaczona jako skórzana), czy tempomat.

Jiayuan Komi

Auto ma też siedmiocalowy ekran dotykowy z chińskim odpowiednikiem Apple CarPlaya i ambientowe podświetlenie wnętrza. Według specyfikacji zgłoszonej do konkursu A'design Award na liście elementów wyposażenia może się też znaleźć układ ESP, ABS, elektryczny hamulec postojowy, inne źródła podają też podgrzewane lusterka, czujniki parkowania, czy układ monitorowania ciśnienia w oponach.

Komi można obejrzeć bliżej na stronie producenta, a z danych opublikowanych na stronie Carnewschina.com wynika, że do jego napędu może służyć silnik o mocy 41 KM, korzystający z akumulatorów o pojemności 17,8 lub 30 kWh. Mniejszy zestaw pozwala na przejechanie 161, a większy – nawet 322 km! Nie wiem, czy ktoś by się odważył ruszać takim maleństwem w trasę, ale perspektywa ładowania go raz na tydzień nie wygląda źle.

Jiayuan Komi

Szczególnie, że jak podaje cytowany serwis, auto w wersji podstawowej kosztuje 56 800 juanów, czyli jakieś 36 tys. zł, a w odmianie z większym akumulatorem – 67 800 juanów, tj. 43 tys. zł.

Że drogo? Tak, ale Jiayuan Komi ma spełniać wymogi programu Mój Elektryk

REKLAMA

A konkretnie – według serwisu Paultan.org konstrukcja tego wozu pozwala na spełnianie wymogów europejskiej homologacji pojazdów typu M1, czyli Komi mogłoby być zarejestrowane jako normalny samochód. A skoro tak, to może skorzystać w pełnym wymiarze z dobrodziejstw programu Mój Elektryk. Wówczas 43 tys. zł minus 27 tys. dopłaty dałoby... to już policzcie sobie sami. Nawet gdyby trzeba było go opodatkować na okoliczność sprowadzenia z Chin, wciąż byłby supertanim samochodem elektrycznym. Jakby ktoś planował import, to proszę zarezerwować dla mnie jedną sztukę.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-03T16:13:44+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T14:12:15+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T12:03:12+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T17:24:50+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA