REKLAMA

Rozłożyliśmy naszą Pandę z przebiegiem 391 tys. na kawałki. Oto, co już znaleźliśmy

Rozkładanie samochodu na części w celu poznania jego przeszłości to fascynujący proces. Na razie udało nam się zdemontować z Pandy parę elementów, ale już teraz widać, że miała ciężkie życie.

Rozłożyliśmy naszą Pandę z przebiegiem 391 tys. na kawałki. Oto, co już znaleźliśmy
REKLAMA

Niedawno zakupiliśmy Fiata Pandę 1.1 Van z LPG. Dobra cena, ważne badanie techniczne i przebieg 391 tys. km – to była mieszanka, której nie można było się oprzeć i tym sposobem w mojej hali warsztatowej pojawił się niebieski Fiat. Od początku nie ukrywał, że trochę mu brakuje do ideału, ale wziąłem się za jego rozkładanie i...

REKLAMA

Wcale nie jest gorzej niż sądziłem

Jest dokładnie tak źle, jak podejrzewałem. Po pierwsze, nasza Panda miała straszny negatyw na lewym przednim kole. Sprawdziliśmy luzy w zawieszeniu metodą ręcznego szarpania lub napinania łomem i ustaliliśmy, że winne jest górne mocowanie kolumny zawieszenia. Po demontażu amortyzatora nasze przypuszczenia się potwierdziły – luz jest taki, że sam jestem zdziwiony jak w ogóle dałem radę dojechać tym autem po zakupie do hali. Kierownica chodziła niesamowicie ciężko i to raczej nie z powodu braku wspomagania. Całe nowe górne mocowanie z łożyskiem marki Kayaba kosztowało 110 zł, wkrótce je założymy, tylko do tej naprawy trzeba było jeszcze dokupić ściągacze do sprężyny w kolumnie McPhersona.

Hamulce są w stanie agonalnym

Tarcze mają rant, klockom został 1 mm okładziny. Na pewno trzeba będzie przeczyścić tłoczki w zaciskach, ale to dość łatwe do zrobienia, chociaż wyjęcie tłoczka bywa czasochłonne – najłatwiej nadmuchać pod niego powietrza kompresorem i wtedy się wysunie. Po wymianie klocków i tarcz powinno być idealnie, a że cały komplet na przód kosztuje 130 zł – z pewnością to zrobimy. Trzeba będzie jeszcze tylko naciągnąć linkę hamulca ręcznego i gotowe.

Przednie lampy chyba są już poza swoim resursem

Zmatowiałe i z poklejonymi mocowaniami – też je wymienię. Będzie to kosztowało ok. 360 zł. Sam montaż lamp zajmuje dosłownie chwilę, są mocowane tylko na dwie śruby widoczne od zewnątrz. Trzeba będzie też wymienić obydwa zderzaki, bo są spękane i połatane od wewnątrz, od wierzchu połapane blachowkrętami. Udało mi się je kupić razem z maską na stacji demontażu pojazdów, ciesząc się że nie potrzebowałem dobierać koloru, bo zderzaki są czarne. Na pewno je jeszcze poczernimy, będą wyglądały wspaniale.

Opony – katastrofa, każda jest inna

Zaraz mnie zlinczujecie, ale kupiłem używane opony z 2017 r. Nie są idealne, ale przynajmniej wszystkie takie same, więc zmiana będzie zdecydowanie na plus. O dziwo, Panda nie ma wycieków (poza jednym malutkim przy odmie) oraz posiada znakomity, prawie nowy wydech. Najważniejsze jednak, że właściwie nigdzie nie znalazłem ognisk korozji. Naloty – tu i tam, ale można po prostu je wyczyścić. Nie ma też pęknięć na szybach. Niestety, do listy części do wymiany trzeba dorzucić zawór LPG i prawdopodobnie całą butlę. Jej ważność kończy się w lipcu, a przedłużenie finansowo nie ma sensu w zestawieniu z ceną nowej. Wygląda na to, że na razie trzeba będzie jeździć na benzynie.

Trudno chyba znaleźć tańszy w utrzymaniu samochód niż Fiat Panda z LPG

Wszystko do tego wozu kosztuje grosze i jest łatwo dostępne. Spalanie to pewnie 8 l gazu na 100 km, czyli da się zmieścić w 25-30 zł na 100 km. Nasz egzemplarz ma tylko dwa miejsca, więc słabe z niego auto rodzinne, ale moim zdaniem uda się nim skleić jeszcze przynajmniej jedną graciarską wyprawę.

Dawca zderzaków
REKLAMA
Przyszła też nowa kierownica.
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-03T16:13:44+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T14:12:15+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T12:03:12+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T17:24:50+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA