REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Wiadomości

Nadchodzą bezpłatne autostrady (z jednym wyjątkiem). Państwo to nie Robin Hood, nie ma z czego się cieszyć

Zapewne wielu z was ucieszyło się, że państwo niczym Robin Hood zabierze autostradę A4 bogatym, czyli spółce Stalexport i da biednym, czyli wam. Nic takiego się nie stanie i zobaczycie to szybciej, niż wam się wydaje.

20.05.2024
11:59
darmowe autostrady
REKLAMA

Dzień dobry, nazywam się Paweł Grabowski i zapraszam na mały wykład na temat ekonomii. Może mi powiecie, że się na tym nie znam, ale nie szkodzi, bo i wy też się nie znacie, a przynajmniej tak wynika z entuzjazmu, jaki zapanował w sieci, po tym jak Ministerstwo Infrastruktury w końcu zabrało głos w sprawie autostrady A4. W 2027 r. wygasa koncesja na jej zarządzanie, która od początku budziła wiele kontrowersji i niejasności. Do dzisiaj nie milkną dyskusje nad tym, czemu w przez 23 lata funkcję prezesa spółki pełnił były minister skarbu państwa, albo czemu koncesjonowany odcinek jest w wiecznym remoncie. Ceny za przejazd robiły się coraz bardziej absurdalne, ceny za kilometr należały do jednych z najwyższych w Europie, a mimo to opłata była ciągle pobierana.

REKLAMA

I teraz ma się to skończyć. W 2027 r. wygasa koncesja, a zarządzanie autostradą A4 przejmie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Tym samym odcinek Kraków-Gliwice będzie bezpłatny. Co więcej, według zapisów umownych dotychczasowy zarządca będzie musiał oddać autostradę doprowadzoną do stanu wręcz idealnego, co oznacza wykonaniu kilku remontów. Oczywiście ich koszt zostanie pokryty opłatą zbieraną za przejechanie tego odcinka, więc będzie drożej. Z pozoru przejście na darmowe autostrady to wiadomość radosna. Tylko że nie.

Nie ma czegoś takiego jak darmowe autostrady

W ekonomii istnieje sformułowanie spopularyzowane przez Miltona Friednama, które brzmi prosto: nie ma darmowych obiadów. A co to znaczy? Jeżeli coś jest darmowe dla jednej grupy społecznej, to ktoś musiał to ufundować. Państwo musi utrzymywać sieć autostrad, a to wiąże się z ogromnymi kosztami. Musimy mieć w pogotowiu służby, które zajmują się utrzymaniem bezpieczeństwa, ktoś musi dbać o stan nawierzchni, mamy cały zastęp maszyn potrzebnych do utrzymania drożności dróg zimą. To wszystko kosztuje. Kto za to zapłaci? Wy, moi drodzy. Oczywiście coś zaczniecie pisać o opłacie drogowej zawartej w paliwie, ale ona nie wystarcza na bieżące utrzymanie obecnej sieci dróg, a co mówić o utrzymaniu drogich w eksploatacji autostrad.

Więcej o autostradach piszemy w:

A nasze autostrady są jeszcze stosunkowo młode, ale nie oszukujcie się: koszt ich utrzymania będzie rósł z roku na rok. Kilka miesięcy temu rzecznik Stalexportu mówił o kosztach, jakie ponosi jako zarządca - sama okresowa wymiana nawierzchni na 61-kilometrowym odcinku to koszt około 500 milionów złotych, a trzeba to robić co 10 lat. Wszyscy narzekamy od lat na stan dróg w Polsce, jak myślicie, poprawi się po tym jak przyjmiemy na stan taką autostradę? A przecież docelowo wszystkie autostrady w Polsce mają być darmowe. Oznacza to wydatki. Opcje są dwie - albo podniesiemy opłatę drogową zawartą w paliwie albo wprowadzimy winiety. Tertium non datur. Wtedy zapłacą wszyscy, a nie tylko ci, którzy faktycznie potrzebują korzystać z autostrad. I wtedy przestaje być zabawnie.

Zdjęcie główne zostało wygenerowane przez AI

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA