Za oknem mgła, więc rusz głową i lewą dłonią. Inaczej grożą ci mandat i wypadek
W warunkach niedostatecznej przejrzystości powietrza - czyli podczas mgły - warto sprawdzić, jakich świateł używamy. Jest spora szansa, że inni kierowcy nas nie widzą.

W wielu częściach Polski świat za oknem wygląda dziś tak, jakby w grze komputerowej nie załadowały się tekstury. Mgła, która zaczęła się w nocy, nie ustępuje. Możesz nie widzieć nawet bloku naprzeciwko. W takich warunkach najprzyjemniej byłoby zostać w domu i przykryć się kocem, niestety - trzeba wsiadać w auto i gnać do pracy.
Jazda samochodem podczas mgły przerasta wielu kierowców
Jazda w sytuacji, w której nie do końca widać, dokąd się zmierza, nie jest przyjemna. Niestety, sytuację pogarszają inni kierowcy. Mowa przede wszystkim o tych, którzy za mocno ufają swoim samochodom.
Czujniki zmierzchu i inne systemy „automatycznych świateł” zrobiły się już naprawdę powszechne. Nawet kilkunastoletnie auta mają takie rozwiązania. Zamysł jest dobry - wsiada się do auta i rusza, nie trzeba pamiętać o ruszaniu manetką czy pokrętłem i nie grozi nam jazda całkowicie bez świateł. Dopóki warunki są dobre, wszystko gra. Podczas mgły zaczynają się problemy.
Włącz ręcznie światła mijania
Nie każdy samochód radzi sobie z automatycznym włączeniem świateł mijania w czasie mgły. Wiele z nich nie robi tego także podczas deszczu. Są wozy, które samoczynnie odpalają „duże” reflektory, gdy zadziała czujnik deszczu, ale nie wszystkie są na tyle dopracowane.
Jeżeli kierowca niespecjalnie orientuje się w tych wszystkich symbolach wyświetlających się na zegarach jego wozu i zawsze polega na trybie „auto”, często jedzie potem we mgle, oświetlając drogę z przodu jedynie wątłym paskiem LED-ów do jazdy dziennej. Co najgorsze, z tyłu auta nie świeci mu się wtedy nic. Czyli w sytuacji, w której często potrzebne jest wręcz dodatkowe doświetlenie tyłu auta - by inni kierowcy mogli nas w ogóle dostrzec - tył jest ciemny.

W związku z tym, apelujemy: gdy na dworze jest mgła, przełącz światła swojego wozu z trybu „auto” i po prostu włącz światła mijania. Inaczej grozi ci, że bardzo się zdziwisz, gdy ktoś z pełną prędkością wjedzie ci w tył. On też będzie zdziwiony.
Co ze światłami przeciwmgielnymi?
„Kierujący pojazdem może używać tylnych świateł przeciwmgłowych, jeżeli zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 m” - tak określono zasady w przepisach. Realnie, czasami trudno dokładnie ocenić, na jaką odległość widzimy. Ale jeśli niespecjalnie widzimy wozy przed nami… to inni pewnie nas tez nie widzą. Można włączyć światła przeciwmgielne. Grunt to w porę je wyłączyć - gdy tylko widoczność się poprawi.
Na koniec małe przypomnienie: niewyłączenie świateł przeciwmgielnych, gdy mgła ustąpi, grozi mandatem w wysokości 100 zł i dwoma punktami karnymi. Można dostać też 200-złotowy mandat (i również dwa punkty karne) za niewłączenie świateł przeciwmgielnych, gdy sytuacja tego wymaga. To zapewne rzadko nakładana kara, ale już stuzłotowy mandat (plus dwa punkty) za nieużywanie świateł mijania powinien być wypisywany częściej. Może to nauczyłoby kierowców, że ustawienie „auto” w ich samochodzie nie jest jedyne i czasami tę manetkę trzeba ruszyć.