Nowy odcinek trasy S3 został już oficjalnie udostępniony kierowcom, a wraz z nim - najdłuższy pozamiejski tunel w Polsce. Nie było wyboru - musiałem zobaczyć ten cud inżynierii.

W kwestiach formalnych - 31 lipca 2024 r. oficjalnie otwarty został 16-kilometrowy odcinek drogi S3 Bolków - Kamienna Góra, kosztujący 1,9 mld zł i obejmujący 69 obiektów inżynierskich. Czym są dokładnie "obiekty inżynierskie" - nie pytałem, ale ich okrągła liczba wyglądała kusząco, podobnie jak perspektywa przejazdu przez dwa tunele. Pierwszy, TS-26, ma ok. 2,3 km (2301 m - lewa nitka, 2272 m - prawa nitka) i jest najdłuższym pozamiejskim tunelem w Polsce i najdłuższym w naszym kraju tunelem drążonym w skale. Drugi, TS-32, nie jest już taki imponujący i ma "zaledwie" 320 m.
A jak wygląda przejazd przez nie?
O tym, że zbliżamy się do tunelu, możemy się najpierw dowiedzieć ze... znaków ograniczających prędkość.

O ile bowiem S3 jest trasą ekspresową, z normalną dla trasy ekspresowej dopuszczalną prędkością maksymalną, o tyle w żadnym z tuneli już tak szybko nie pojedziemy.
Po tym, jak wyhamujemy ze 120 do 100 km/h, czeka nas kolejne spowolnienie. Tym razem do 80 km/h.

I to jest prędkość, z jaką należy pokonywać tunel.
Zanim wjedziemy dalej i zobaczymy kolejną niespodziankę - ostrzeżenie o sygnalizacji świetlnej i przypomnienie o zakazie wyprzedzania przez ciężarówki.

I główna niespodzianka - odcinkowy pomiar prędkości. Obowiązuje na całej długości tunelu, więc nie ma co się spieszyć.

Bezsensowną wycieczkę ocieniam jako udaną, biorąc pod uwagę, że udało mi się dzięki temu znakowi zobaczyć rozklepane E61 na trzyliterowych blachach, jadące zgodnie z ograniczeniem prędkości.
Wprawdzie żadna z nitek nie ma równo 2300 m, ale to się pewnie jakoś zaokrągla.

Do tunelu wjechałem mniej więcej o godzinie 19:04 i moim kompletnie nieinżynierskim okiem... wyglądał jak tunel.

Ładnie oświetlony, z odpowiednimi informacjami dotyczącymi przejezdnych pasów, z pasem awaryjnym, który pewnie posłuży komuś za miejsce do robienia nielegalnych zdjęć, a potem stanie się hitem internetu.
To, co zwraca uwagę przy jeździe przez tunel i po całym nowym odcinku S3, to fakt, że... prawie nikogo tam nie ma.

Powodem może być fakt, że nawet Mapy Google jeszcze nic na temat nowej drogi nie wiedzą i sugerują zawracanie.

Ewentualnie może to też wynikać z tego, że S3 na tym odcinku nie jest wcale tak super niezbędną inwestycją, jak się podaje, ale to niech ocenią eksperci i życie. Wracamy do jazdy.
Zaczyna być widać światełko w tunelu. I przy okazji pojawił się drugi samochód oprócz towarzyszącego mi Passata.

Coraz bliżej...

I już - kończy się tunel. Według zapisów godzinowych ze zdjęć z aparatu, między wjazdem a wyjazdem minęły jakieś 2 minuty.

Tuż za wyjazdem z tunelu jesteśmy oczywiście informowani o końcu tunelu (kto by pomyślał), końcu ograniczenia prędkości i odcinkowego pomiaru.

Nie napiszę, żebym jakoś wybitnie bawił się podczas tego przejazdu tunelem - pewnie minięty kawałek dalej kierowca Challengera miał z tych kilku minut trochę więcej radości.
Podjedźmy jeszcze do drugiego tunelu, który również ujawnia się najpierw ograniczeniami prędkości. Najpierw do 100 km/h:

Potem do 80 km/h, ale już bez odcinkowego pomiaru:

Jeszcze raz tabliczka, że tunel, gdyby ktoś nie zauważył:

I niestety trudno go uznać za wielką atrakcję, bo jeszcze przed wjazdem do niego widać wyjazd:

Aczkolwiek to jest moment, kiedy zaczynają się naprawdę piękne widoki:

I są nie tylko przed nami...

... ale i po bokach:

Polecam przy tym olać auto i pojechać w te okolice rowerem, żeby móc się nacieszyć na poważnie tymi widokami. Problem tylko taki, że wtedy S3 jest elementem szpecącym tę okolicę, ale może było warto, tak samo jak wydać 2 mld zł na drogę kończącą się w polu.
Koniec filozofii, bo jest na co patrzeć i zza kierownicy:

Do ślepego końca S3 nie zdecydowałem się jechać, głównie dlatego, że moje górskie plany na ten wieczór były inne.
W przepięknych okolicznościach przyrody wybrałem więc zjazd na Kamienną Górę i Marciszów.

Co zostało w zaskakujący sposób nagrodzone...

W postaci cudownej, typowo polskiej infrastruktury rowerowej. Gratuluję projektantowi.
