Mercedes okroi gamę modelową. Tym razem zrobi to naprawdę (i będzie drogo)
Jeśli ktoś planował już świętować zniknięcie z gamy Mercedesa GLC Coupe czy GLE Coupe, to mam złą wiadomość - to nie te modele znikną z oferty w niezbyt odległej przyszłości. Nie spodziewałbym się, żeby zniknął w ogóle jakikolwiek SUV.

Najnowsza deklaracja niemieckiej marki jest prosta - okrajamy gamę, żeby więcej zarabiać i móc jeszcze więcej inwestować w modele z najwyższej półki. Fakt, już kilka razy słyszeliśmy o tym, że oferta modelowa Mercedesa się skurczy, podczas gdy w rzeczywistości rosła, ale tym razem akurat łatwo uwierzyć w te obietnice.
Jakie modele wyrzuci Mercedes?
W sumie na początek zniknąć mają 3 modele. Nie wskazano dokładnie, o które chodzi - zamiast tego ograniczono się jedynie do zapowiedzi, że z 7 oferowanych aktualnie samochodów kompaktowych, w sprzedaży pozostaną 4. Zobaczmy więc, co w tej chwili oferuje w tym segmencie i okolicach Mercedes:
- klasa A
- klasa A sedan
- GLA
- CLA
- CLA Shooting Brake
- klasa B
- GLB
O przyszłość GLB i GLA ani trochę bym się nie obawiał - trzeba więc jeszcze wybrać dwa modele. Nie wróżę przesadnie ciekawej przyszłości klasie B i klasie A sedan (zniknęła już z rynku amerykańskiego, gdzie powinna się przecież odnaleźć). Zostaje więc klasa A (nadal dobrze sprzedaje się w Europie) oraz dwie wersje CLA. Któreś z nich uzupełnią listę uratowanych. Chyba że...
... chyba że Mercedes liczy inaczej i np. pod uwagę wziął też elektryczne EQA i EQB, a pozostałe modele wrzucił do jednego worka. Wtedy lista wyglądałaby tak:
- klasa A
- GLA
- EQA
- CLA
- klasa B
- GLB
- EQB
Znowu mamy 7 modeli - albo raczej 7 rodzin modelowych. Gdyby z tego zostawić 4 pozycje, to nawet trzeba byłoby się pozbyć któregoś z SUV-ów. Ale raczej bardziej prawdopodobny jest pierwszy podział. Może nawet ze zniknięciem klasy A - wprawdzie dobrze się sprzedaje, ale przecież chodzi o zysk, a nie o liczbę sprzedanych egzemplarzy, więc nigdy nie wiadomo.
Możliwe też, że te cztery modele będą miały niewiele wspólnego z tym, co jest dzisiaj w ofercie. W 2024 r. zadebiutować ma pierwszy samochód na kompaktowej platformie MMA, dedykowanej pojazdom elektrycznym. To by z kolei oznaczało, że slotów dla reszty zostaje jeszcze mniej.
Tak czy inaczej - Mercedes raczej przestanie kusić klientów niedużą i niespecjalnie drogą (przynajmniej do niedawna) dolną częścią gamy modelowej. Ma być na bogato.
Co zamiast tego?
Przede wszystkim - podział gamy modelowej na trzy segmenty, choć to raczej podział korporacyjny. Na samym dole drabiny znajdzie się tzw. Entry Luxury, czyli właśnie 4 kompaktowe modele. Powyżej ulokuje się Core Luxury, czyli klasa C oraz E, a także EQE i EQE SUV.
Najwięcej będzie działo się jednak jeszcze wyżej - w tzw. Top-End Luxury. Tutaj trafi m.in. SL i EQS SUV w wersji Maybach, a także klasa G - w tym i ta w wersji w pełni elektrycznej. Do tego samego koszyka wpadną też modele AMG, EQS, klasa S i GLE.
Mało tego, Mercedes zapowiada, że aktualnie analizowane są możliwości rozszerzenia... gamy modelowej klasy G. Co by oznaczało, że klasa B czy inny CLA będzie musiał zniknąć, żeby ktoś mógł kupić sobie jeszcze bardziej odjechaną klasę G.
Większość wydatków będzie też pochłaniał rozwój dwóch ostatnich segmentów - Mercedes prognozuje, że będzie to około 75 proc. wszystkich inwestycji, więc na segment wejściowy zostanie 1/4. Szybko powinno się to jednak zwrócić - niemiecka firma szacuje, że w ciągu 4 najbliższych lat udział Top-Endów w sprzedaży ma się zwiększyć o 60 proc.
A na końcu będą już tylko marki luksusowe i premium.
Nikt już właściwie nie chce się bawić w małe i tanie samochody. Nawet producenci marek popularnych nie chcą już stawiać na ilość, a zamiast tego wolą postawić na zyski. Marki premium z kolei będą wyrzucać z gamy te modele, które miały przyciągnąć młodszą i trochę mniej zamożną klientelę, ale najwyraźniej młodzi już też mają pieniądze i nie trzeba stosować takich zagrań.
A jak ktoś będzie chciał sobie pośmigać po mieście, to zostanie mu rower (też drogi). Albo takie urocze coś.