Całkowity zakaz używania telefonu na przejściu dla pieszych? To zbędny hałas
Stało się, ktoś to wyraził na piśmie. Posłanka pyta o zakaz używania telefonu na przejściu dla pieszych. Tradycyjnie, ja odpowiem pierwszy.

Bardzo lubię odpowiadać na interpelacje poselskie, chociaż nikt mnie o to nie prosi. Najczęściej wybieram te, w których wybrańcy narodu dość mocno mijają się z internetową wyszukiwarką lub wiedzą na jakiś temat. Nie bardzo da się wtedy dyskutować z poglądem, bo trzeba najpierw im wytłumaczyć, że błądzą. Tym razem pytanie jest dość poważne, po prostu można się nie zgodzić z wyrażoną w nim opinią. Co właśnie czynię.
Hałas o nieprecyzyjny zakaz używania telefonu na przejściu
Posłanka Teresa Hałas (żarty z nazwiska zawsze śmieszne i dojrzałe) w swej interpelacji pyta Ministra Infrastruktury, czy prowadzi prace bądź rozważa prowadzenie prac zmierzających do znowelizowania przepisów ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 988) poprzez wprowadzenie całkowitego oraz bezwzględnego zakazu korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia na/lub przechodzenia przez jezdnię, drogę dla rowerów lub torowisko, w tym również podczas wchodzenia na/lub przechodzenia przez przejście dla pieszych?
W skrócie to pytanie o to, czy chcą nam zakazać używania telefonów na przejściach dla pieszych. Odpowiedzi ministra oczywiście jeszcze nie znamy, ale za to znamy stanowisko pytającej posłanki Teresy Hałas. Uważa ona, że dotychczasowe regulacje obowiązujące w powyższym zakresie wydają się nieprzejrzyste i niewystarczające w kontekście potrzeby zwiększenia bezpieczeństwa ruchu drogowego. Obecnie obowiązujący przepis o używaniu telefonu na przejściu zabrania:
korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię, drogę dla rowerów lub torowisko, w tym również podczas wchodzenia lub przechodzenia przez przejście dla pieszych – w sposób, który prowadzi do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na jezdni, drodze dla rowerów, torowisku lub przejściu dla pieszych.
Zdaniem posłanki nie jest to wystarczające, prowadzi do trudności interpretacyjnych i nieprzestrzegania przepisów, przez co piesi są poszkodowani na skutek zdarzeń drogowych. Trochę tak po prawniczemu napisała, że w jej przekonaniu wprowadzenie całkowitego zakazu posługiwania się ww. urządzeniami przez pieszych w sytuacjach objętych dyspozycją art. 14 ust. 8 ww. aktu normatywnego naprawi sytuację, ale rozumiem, że chce całkowitego zakazu korzystania z telefonu na przejściach, torowiskach, przejazdach rowerowych i wchodzeniu na jezdnię. Tak zupełnie, bez żadnych kruczków, że nie korzystamy tylko wtedy, jeśli nam to utrudni obserwację otoczenia. Zakaz używania telefonu na przejściu i koniec. Nie możemy uciekać od pytania, czy posłanka ma rację. Tzn. możemy, ale nie po to napisałem już ponad 380 słów, żeby teraz przestać.
Państwo do powstrzymywania ludzi przed nimi samymi
Państwo, pośród wielu swych funkcji, ma też taką, że chroni ludzi przed nimi samymi. Utrudnia im na przykład palenie papierosów lub dostawanie raka przy zbieraniu azbestu. W sumie mogłoby też ochronić ludzi, którzy bardzo chcą zginąć pod samochodem i w tym celu patrzą się uparcie w telefon, nawet na przejściu dla pieszych. Nie da się ukryć, że starcie z samochodem ma dla nich przykre skutki. Można nawet wyciągnąć argument, że szkoda czyjegoś dziecka, które się tylko zagapiło. Po co ma mieć zmarnowane życie przez to, że już od wczesnych lat dziecięcych uzależniło się, jak my wszyscy, od telefonu?
Taki zakaz przyniósłby nawet pozytywny skutek. Nie wyeliminowałby oczywiście całkowicie ludzi wpatrzonych w ekrany, ale zapewne gwar związany z wprowadzaniem takich przepisów byłby spory. Gdy gwar jest spory, to informacje docierają szerzej i mocniej. Kilka osób na pewno by się ogarnęło.
Można więc znaleźć wiele argumentów za. Nawet nie trzeba sięgać do zasobów oburzonych kierowców, którzy wszędzie widzą pieszych z twarzą w ekranie. Niestety są jakieś granice regulacji i w pewnym momencie nawet najsurowsze przepisy przestają działać. Już teraz pieszy jest znakomicie chroniony na przejściu i przed przejściem, a nawet przed sobą samym, musi tylko chcieć skorzystać z tych przepisów. Jeśli ktoś został potrącony z telefonem przed twarzą, to znaczy, że złamał przepisy, bo powinien był się rozglądać.
Proponuję 50 metrów przed przejściem, tak dla pewności
Pani poseł proponuje zawęzić przepisy, sprowadzając je do absurdu. Poza tym trudności interpretacyjne będą zawsze. Już widzę te zeznania: Pan korzystał z telefonu. Nie, nie, skądże, ja tylko zerkałem, ale się rozmyśliłem. Wysoki sądzie, przedstawiam czas korzystania z aplikacji do kontroli.
Możemy zakazać korzystania z telefonu nawet 50 metrów przed przejściem dla pieszych. Tylko jeszcze musimy namówić pieszych, żeby zaczęli dla własnego dobra z tego przepisu korzystać.
Czytaj dalej: