REKLAMA

Sedan-fenomen Toyoty wciąż walczy. Zmiany zaskakują

Powalczy tym, czego klientom dotychczasowej wersji brakowało najbardziej i na co skarżyli się najczęściej. To znaczy: będzie miał teraz większy wyświetlacz w kabinie.

Sedan-fenomen Toyoty wciąż walczy. Zmiany zaskakują
REKLAMA

AKTUALIZACJA: Zgodnie z informacjami, które otrzymaliśmy, w przypadku europejskiej wersji Lexusa ES nie są planowane w najbliższym czasie żadne zmiany i model, który jest obecnie w ofercie, pozostanie modelem aktualnym.

Ale spokojnie, poza większym ekranem postarano się także, żeby usunąć jak najwięcej fizycznych przycisków z wnętrza. Dzięki temu bez wątpienia uda się oprzeć nawałnicy SUV-ów i utrzymać ten trochę już wymierający segment przy życiu.

REKLAMA

Ach, i pisząc "Toyota", chodziło oczywiście o Lexusa, bo ES to w końcu przednionapędowy bliźniak Camry. Która, tak przy okazji, w ramach swojego odświeżenia doczekała się naprawdę imponujących zmian - przynajmniej tych wizualnych.

Lexus ES - czym powalczy przy okazji liftingu?

Zgodnie z informacjami, które pojawiły się w nieoficjalnie udostępnionej... instrukcji obsługi, zmiany będą pod wieloma względami symboliczne. Sedan segmentu E z Japonii nie doczeka się aż takiej metamorfozy, jaka przytrafiła się Camry - zamiast tego postawiono na zestaw poprawek tu i tam.

Tu, tj. z zewnątrz, możemy spodziewać się grilla o zbliżonym albo identycznym kształcie, ale z nieco innym, bardziej poziomym wzorem. To, co wyglądało do tej pory tak:

Będzie teraz wyglądać tak:

Zmiany, jak widać, obejmą też grafiki LED-owych reflektorów, które wcześniej miały kszałt zbliżony do litery L (bardzo dziwnej, ale jednak L), natomiast teraz dostaniemy dwa świetlne zakrzywione paski, układające się bardziej w kształt litery Z. Podejrzewam, że większość postronnych osób na drodze nie zauważy różnicy, o ile w ogóle uda im się zauważyć ES-a, który nie jest przesadnie popularnym widokiem w naszym kraju. Nie powinno to zresztą dziwić, skoro np. w 2022 r. w Europie sprzedano zaledwie niecałych 5000 egzemplarzy tej limuzyny, co jest wynikiem zdecydowanie gorszym niż SUV-y tej marki, czyli RX, NX i UX.

Co ciekawe, Lexus bez mrugnięcia okiem chwalił się, że ES jest najlepiej sprzedającym się w Europie sedanem tej marki, jednocześnie mając w ofercie dwa sedany - w tym jednego startującego od niemal 600 000 zł. ES wygrywa więc tę rywalizację raczej przez brak rywala. Jednocześnie przykładowo serwis goodcarbadcar.net, zbierający statystyki sprzedaży, lokował Lexusa ES w rankingu popularności w okolicach Alpine A110 i Suzuki Swace. Oczywiście w Stanach Zjednoczonych te statystyki wyglądają inaczej - tam w mniej niż 2 miesiące sprzedaje się więcej ES-ów niż w Europie przez cały rok.

Jakie zmiany jeszcze wprowadzi nowy Lexus ES?

Przede wszystkim - w kokpicie zagości teraz większy ekran. Do tej pory musiał on dzielić przestrzeń w pionie z przyciskami i nawiewami:

Lexus ES 300h wnętrze

A teraz cały panel przycisków pod nim zniknie, natomiast nawiewy zostaną przesunięte niżej, żeby zrobić miejsce ekranowi o przekątnej około 14". Przy - lub częściowo na - wyświetlaczu znajdzie się szczęśliwie miejsce dla dwóch pokręteł od obsługi temperatury klimatyzacji, natomiast reszta przycisków odejdzie w cyfrowy niebyt. Podobna przyszłość czeka też sympatyczne przyciski od obsługi multimediów, natomiast lewarek zmiany trybów jazdy doczeka się zmniejszenia, ale przynajmniej pozostanie na swoim miejscu.

Czego natomiast możemy się spodziewać pod maską? W Polsce - tego, co jest obecnie w ofercie, czyli hybrydy oznaczanej jako 300h, oferującej 2,5 l pojemności skokowej, 4 cylindry i 218 KM mocy systemowej. Przełoży się to zapewne - tak jak obecnie - na niezbyt porywające ok. 9 s do setki, połączone z całkowicie wystarczającą prędkością maksymalną na poziomie 180 km/h.

REKLAMA

Pozostaje tylko pytanie, czy klienci kupujący ES-a właśnie tego oczekiwali - większego ekranu i mniejszej liczby fizycznych przycisków. Z drugiej strony - Camry prawdopodobnie nadal pozostanie tańsza od ES-a, a jednocześnie zachowała osobny panel pod ekranem, co może być... kolejnym argumentem za tym mniej prestiżowym sedanem Toyoty.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-01T17:24:50+02:00
Aktualizacja: 2025-03-31T13:51:48+02:00
Aktualizacja: 2025-03-31T08:01:02+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA