Włosi ostatnią nadzieją samochodów spalinowych. Zakaz sprzedaży nie jest dla nich
Fit for 55 najwyraźniej nie fituje Włochom. Może ich sprzeciw to zapowiedź kontrrewolucji w motoryzacji.

Fit for 55 to nie zestaw ćwiczeń i porad żywieniowych, jak pozostać w formie do 55 roku życia. To pakiet rozwiązań prawnych przygotowanych przez Komisję Europejską, które mają doprowadzić do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. względem roku 1990. Co przesądza los samochodów spalinowych, bo one niestety emitują. Zapowiadana od dawna niewesoła przyszłość tych konstrukcji, przybrała jeszcze czarniejsze barwy.
Jednym z postulatów Fit for 55 jest zobowiązanie koncernów motoryzacyjnych do obniżenia emisji nowych samochodów osobowych o 55 proc. (dostawczych o 50 proc.) do 2030 roku, względem roku 2021. Nawet Polska, znany żartowniś z elektromobilności, podpisała deklarację zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2035 roku. Pokornie przyłączyła się do europejskiego marszu ku neutralności klimatycznej, którą Europa ma osiągnąć do 2050 roku. Tymczasem, więksi od nas już planują, jak nie maszerować.
Włosi nie chcą Fit for 55
Włochy to mniej więcej trzy razy większy motoryzacyjny rynek od Polski. W liczbie sprzedawanych samochodów dają się wyprzedzać tylko Wielkiej Brytanii, Niemcom i Francji. Ten duży gracz mówi nie propozycjom Fit for 55, a konkretnie zakazowi sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku. Przeciw temu rozwiązaniu wyraźnie zaprotestował Giancarlo Gioretti - włoski Minister Rozwoju Gospodarczego.
Rewizję pakietu zmian uważa za konieczną i Włosi chcą ją zaproponować. Nowa propozycja ma promować zarządzanie transformacją ekologiczną z uwzględnieniem potrzeb włoskiego przemysłu motoryzacyjnego i związanych z nim aspektów społecznych. Co w tłumaczeniu z urzędniczego na nasze oznacza: Nie tak szybko, bo nam się tu wszystko na łeb wywali.
14 lat to za mało
To za krótki czas, żeby zlikwidować całkowicie sprzedaż samochodów spalinowych i handlować wyłącznie nowymi autami elektrycznymi. Przemysł nie da rady się przestawić, a według włoskiego ministra, samochody elektryczne to nie jest jedyna alternatywa dla spalinowych. Trzeba szukać dalej, na jaki napęd powinniśmy się przesiąść.
Nadchodzący zakaz sprzedaży samochodów spalinowych do tej pory wydawał się niepodważalną świętością, przynajmniej w urzędniczych, europejskich korytarzach. Teraz duże europejskie państwo mówi dość stanowcze nie.
Nie tylko Włosi
Niemcy również nie podpisały się pod deklaracją zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2035 roku, choć inaczej argumentowały swoją decyzję. Twierdzą, że do zakazu są przekonani, ale jeszcze chcą rozpatrzeć sprawę paliw syntetycznych. W nich widzą nadzieję dla aut spalinowych, żeby dalej mogły jeździć i coś spalać.
Włoski sprzeciw jest mocny i wyjątkowy. To kontrrewolucja w środku motoryzacyjnej rewolucji i wspaniała okazja, żeby zrobić strajk włoski. Może to ostatnia nadzieja dla aut spalinowych i początek walki, by jednak już za 14 lat ich nie zakazywać? Tylko jeszcze Włosi muszą podać inne rozwiązanie, jak ograniczać emisję gazów cieplarnianych. Z tą potrzebą już nikt w Europie nie dyskutuje.