Nie pozwalacie im odejść. Producenci muszą robić kolejne liftingi
Jeśli boicie się, że popularni producenci w najbliższych latach odejdą od silników spalinowych, bądźcie spokojni. Volvo szykuje już lifting XC60, a Porsche wzięło się za odświeżenie Cayenne.

W morzu elektrycznych, chińskich SUV-ów zalewającym Europę łatwo się utopić, ale na szczęście nadal widać ląd w postaci znanych producentów ze Starego Kontynentu, którzy wciąż walczą o silniki spalinowe. Na fotografiach szpiegowskich przyłapano bowiem odświeżone Volvo XC60 oraz Porsche Cayenne, które zostaną przy tym, co klienci lubią najbardziej.
Na pierwszy ogień Volvo XC60 po liftingu
Obecna generacja XC60 jest na rynku od 2017 roku. Swój pierwszy lifting przeszła po czterech latach, a wersję po drugim odświeżeniu zaprezentowano dopiero co, w zeszłym roku. Wygląda jednak na to, że Volvo nie zamierza rezygnować z najlepiej sprzedającego się modelu i podąża za przysłowiem „Do trzech razy sztuka”.
To dlatego, że podczas testów drogowych w Hiszpanii przyłapano właśnie XC60 obecnej generacji po trzecim liftingu. SUV wyróżnia się przeprojektowanymi przednimi reflektorami i wlotami powietrza, które zamiast poziomych dostaną pionowe użebrowanie. Prototyp ma też całkowicie zasłonięty grill, jednak trudno stwierdzić jak bardzo zmieni się jego wygląd, biorąc pod uwagę, że już aktualne XC60 podąża świeżo wytyczoną ścieżką stylistyczną atrapy chłodnicy.
Boczna sylwetka to akurat klasyka gatunku, dlatego przy okazji trzeciego liftingu XC60 nie należy spodziewać się tutaj niczego oprócz nowych wzorów felg. Zdecydowanie więcej dzieje się z tyłu auta – zdradzają do przeprojektowane światła oraz klapa bagażnika z mniejszym wcięciem na tablicę rejestracyjną. Najważniejsze są jednak wystające końcówki układu wydechowego. Oczywiście nie trafią w takiej formie do produkcyjnego Volvo, ale potwierdzają obecność silnika spalinowego, który zostanie przystosowany do spełniania norm Euro 7. Zresztą, od pełnienia roli elektrycznego SUV-a segmentu D jest EX60.
Co do wnętrza, nie spodziewałbym się tutaj dużej rewolucji, ponieważ dopiero co pojawił się tutaj pionowy wyświetlacz, nowe materiały i lepszy procesor. Z drugiej strony prototyp miał całkowicie zasłoniętą deskę rozdzielczą, więc może jednak coś się święci. Miejmy taką nadzieję, bo w motoryzacji zmiany są mile widziane, zwłaszcza w modelu, którego historia sięga tylu lat wstecz. Według wstępnych informacji Volvo XC60 po trzecim liftingu trafi na rynek dość szybko, bo w pierwszej połowie 2027 roku.
Porsche bierze się za Cayenne już drugi raz
Jeśli jakoś nie przekonuje was szwedzki producent albo po prostu macie trochę większy budżet, lepszym rozwiązaniem może okazać się niemieckie Porsche Cayenne. Trzecia generacja tego modelu, podobnie jak Volvo, zadebiutowała w 2017 roku, jednak od tego momentu przeszła tylko jeden lifting, co miało miejsce trzy lata temu. Na zdjęciach szpiegowskich również udało się przyłapać egzemplarz testowy wersji po drugim liftingu, który wprowadzi kilka zmian.
Nie będą one na tyle zauważalne, że od razu upodobnią spalinowe Cayenne do elektrycznego, ale może to i dobrze, bo nie wszyscy klienci byliby zadowoleni z tego powodu. Z przodu pojawią się podwójne pasy LED zamiast pojedynczych i przeprojektowane wloty powietrza. Zasłonięte logo Porsche z tyłu sugeruje, że także tutaj należy spodziewać się zmian. Znając życie producent pokusi się o podświetlany napis jak w Cayenne Electric.
Dużo ciekawiej zrobi się we wnętrzu Cayenne, które może zyskać zagięty wyświetlacz z Cayenne Electric, choć z drugiej strony jest to jego cecha wyróżniająca, dlatego trudno stwierdzić, czy Porsche będzie chciało oferować go klientom spalinowej odmiany SUV-a. Dużo ważniejsze jest jednak to, co znajdzie się pod maską, ponieważ producent już wcześniej zapowiadał, że będzie oferować tradycyjne silniki dłużej niż do 2030 roku. To oznacza obecność V6 i V8 z układami hybrydowymi. Data premiery samochodu nie jest znana, ale zapewne jesteśmy bliżej niż dalej do tego momentu.
Nie pozostaje nic innego jak cieszyć się, że mimo postępującej elektryfikacji producenci wciąż starają się trzymać przy życiu spalinowe silniki uwielbiane przez klientów. Nie ulega wątpliwości, że zadanie nie jest łatwe, bo spełnienie rygorystycznych norm emisji jest trudne i prościej byłoby ograniczyć ofertę do aut na prąd. Konsekwencje mogłyby być jednak opłakane, bo byłoby to równoznaczne z gwałtowną utratą klientów i pogorszeniem reputacji. Swoją drogą, którego z tej dwójki jesteście bardziej ciekawi?
Więcej o nowych samochodach przeczytasz tutaj:



















