Subaru miało ambitny plan. Teraz trafi na półkę
Subaru chciało wprowadzić własny samochód elektryczny do 2028 r. Niestety, Japończycy muszą zrewidować swoje plany po bardzo słabych wynikach finansowych.

Subaru nie potrafi się przestawić na produkcję modeli elektrycznych - co i rusz ma jakiś problem. Nie dalej jak w listopadzie ubiegłego roku ogłosiło, że przekierują środki z planowanej inwestycji w pojazdy elektryczne o wartości 1,5 biliona jenów (34,5 mld zł) na rozwój pojazdów hybrydowych i spalinowych. Na tym się jednak nie skończyło.
Elektryfikacja za dwa lata nie dojdzie do skutku
Pierwotnie Subaru planowało wprowadzić na rynek do 2028 r. nawet cztery niezależnie opracowane samochody elektryczne. Miały być produkowane w nowej fabryce w Oizumi w prefekturze Gunma, zbudowanej specjalnie w tym celu. Zamiast tego rozpocznie produkcję pojazdów benzynowych i hybrydowych, a produkcja pojazdów elektrycznych zostanie przesunięta na inny, bliżej nieokreślony termin.
Prezes Subaru Atsushi Osaki powiedział Automotive News, że przyczyną są warunki panujące na rynku amerykańskim - dla Subaru to obecnie największy rynek. Ostatni rok przyniósł Japończykom ogromne straty w postaci 51,36 mld jenów, a roczny zysk operacyjny (EBIT) spadł o 90 proc. do zaledwie 40,1 mld jenów.
Na tę chwilę Subaru będzie musiało zadowolić się z czterema modelami, choć wszystkie są jedynie bliźniakami innych modeli Toyoty: Solterrą (bZ4X), Uncharted (C-HR+), Trailseekerem (bZ4X kombi) i nowym Getawayem (Highlander). Na nich się jednak nie skończy i Subaru będzie polegać na Toyocie w dającej się przewidzieć przyszłości.

Ale Subaru nie jest w tym jedyne
Problem z elektryfikacją nie dotyczy tylko Subaru, ale także kilku innych producentów z Japonii. Dopiero co Mazda ogłosiła opóźnienie wprowadzenia na rynek pierwszego samochodu elektrycznego na własnoręcznie skonstruowanej platformie z 2027 na 2029 r. Zredukowała także planowane inwestycje w pojazdy elektryczne z ok. 12,5 mld dol. do ok. 7,5 mld dol. Honda również anulowała trzy modele elektryczne, które był już niemal na ostatniej prostej do wprowadzenia do produkcji.
Powszechną wymówką jest spadek popytu w USA, jednak dane temu przeczą. W rzeczywistości to wina rosnących w siłę w tym segmencie Chińczyków, przez których Japończycy muszą zostawać w swojej sferze komfortu – hybrydach. Problem w tym, że jeżeli trend się nie zmieni, to stojąc w miejscu za wiele nie zdziałają.
Więcej o Subaru przeczytasz tutaj:



















