Wygrywamy z Niemcami. Nasz CPN jest lepszy niż ich
Co piąta stacja benzynowa w Niemczech naruszyła nową regulację paliwową. W Polsce odsetek naruszeń był ponad trzykrotnie niższy. Tyle że po prawej stronie Odry do dziś nie nałożono ani jednej kary.

Obie regulacje wyrosły z tego samego podłoża. Blokada cieśniny Ormuz i towarzyszący jej wzrost cen ropy o kilkadziesiąt proc. w ciągu kilku tygodni zmusiły rządy do działania. Każdy wybrał nieco inny instrument – i każdy z nieco innym skutkiem.
Niemcy: raz dziennie do góry
Bundestag uchwalił 26 marca 2026 roku Kraftstoffmaßnahmenpaket, czyli pakiet regulacji paliwowych. Jego kluczowy element – Kraftstoffpreisanpassungsgesetz (znany jako KPAnG, ale nie mogłem się powstrzymać) – wszedł w życie 1 kwietnia i zabrania stacjom podnoszenia cen częściej niż raz dziennie, dokładnie o godz. 12:00. Obniżki mogą być wprowadzane o dowolnej porze. Za naruszenie grozi grzywna do 100 000 euro.
Przed zmianą ceny na jednej stacji potrafiły zmieniać się nawet 22 razy dziennie. ADAC wyliczył, że stacje przestawiły się na jeden skumulowany skok cenowy w południe, średnio 9 centów w górę dla Super E10. Cena stała się więc bezspornie przewidywalna – przewidywalnie wysoka.
Mimo to 19,7 proc. spośród 15 240 skontrolowanych stacji naruszyło zasadę jednej podwyżki – łącznie ok. 17 000 razy w okresie 1 kwietnia-11 maja, jak wynika z analizy serwisu Mehr-Tanken. Rekordzistą była Bawaria, gdzie odnotowano aż 25,6 proc. naruszeń, a wzorowym uczniem okazał się Berlin z wynikiem 8,2 proc. (nadal wyraźnie wyższym niż średnia w Polsce). Przedstawiciele branży próbują się tłumaczyć, że to nie celowe naruszenia, lecz skutki „źle zaprojektowanej ustawy” oraz opóźnień w przekazywaniu cen przez kasy i tablice cenowe.
Polska: poranne depesze z cenami maksymalnymi
Polska wybrała instrument surowszy. Pakiet CPN – Ceny Paliwa Niżej – działa od 31 marca 2026 roku. Minister energii każdego dnia roboczego ogłasza maksymalną cenę detaliczną benzyny 95, 98 i oleju napędowego – wyliczaną ze średniej hurtowej pięciu największych dostawców, powiększonej o akcyzę (obniżoną do unijnego minimum zgodnie), opłatę paliwową, marżę 0,30 zł/l i obniżony do 8 proc. VAT. Stacja nie może sprzedać ani grosza drożej. Za przekroczenie limitu grozi kara do 1 000 000 zł.
To rozwiązanie mocniejsze niż niemieckie: nie reguluje rytmu zmian, tylko wyznacza twardy sufit cenowy. 4 maja 2026 roku litr benzyny 95 kosztował w Polsce 1,506 euro, czyli 16,8 proc. poniżej średniej unijnej (1,809 euro za litr).

Krajowa Administracja Skarbowa skontrolowała między 31 marca a 11 maja aż 7762 stacje, czyli niemal cały rynek. Nieprawidłowości wykryto na 439 z nich, co przekłada się na jakieś 5,7 proc. Najgorzej wypadły województwa mazowieckie, dolnośląskie i podlaskie. Minister energii Miłosz Motyka uspokajał, że rząd nie widzi intencjonalnego łamania przepisów – zdaniem resortu chodziło głównie o rozbieżności między ceną na pylonie a ceną zakupu, wynikające z opóźnionej aktualizacji wywieszek. Tłumaczenie w zasadzie identyczne jak po stronie niemieckiej. Sprawdzony klasyk pt. „system nie działa”.
Polska gurom
Nie zmienia to jednak faktu, że Polska ma ponad trzykrotnie mniejszy odsetek naruszeń i na papierze ponad dwukrotnie wyższy pułap kary. A skoro jesteśmy przy karach – do 12 maja nie wydano w Polsce ani jednej decyzji karnej. Procedury administracyjne – wszczęcie postępowania, czynny udział strony, wydanie decyzji – mogą trwać do dwóch miesięcy.
CPN jest przedłużany mniej więcej co dwa tygodnie i choć nic nie zapowiada jego rychłego końca, to może się okazać, pierwsze kary mogą wymagalnie zapaść już po wygaśnięciu programu. A chyba nie o to chodzi. Może zapędzić do roboty sądy 24-godzinne?
Warto jednak oddać KAS sprawiedliwość: kontrole trwają. Oprócz wsadzania inspektorów w firmowe auta i wysyłania w teren resort łączy się bezpośrednio z systemami kasowymi stacji i analizuje dane z KSeF, monitorując ceny w czasie rzeczywistym bez wychodzenia z biura. Jak opisywaliśmy wcześniej, ministerstwo zapowiadało, że łączna liczba stwierdzonych nieprawidłowości po doliczeniu danych cyfrowych na pewno wzrośnie. Kiedy te działania zakończą się wyrokami? Tego nikt jeszcze nie powiedział.
Podobieństwa i różnice
Niemcy, mimo swojego słynnego Ordnung muss sein, wybrali miększy instrument – i mają ponad trzy razy więcej naruszeń procentowo niż Polska. Nasz rząd postawił na twardszy sufit cenowy i wyższe kary. Obie regulacje wyrosły z tej samej paniki naftowej. I w przypadku obu obserwujemy tę samą prawidłowość: regulacje przyszły, egzekucja – niekoniecznie. W kwestii ewentualnych kar działa ta sama zasada: przepis jest, postępowania są wszczęte, a efekty? Zobaczymy. Kiedyś. Może.



















