Odcinkowy pomiar prędkości pomieszał wyniki. Kierowcy dostaną drugie pismo
Odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6 zawyżał prędkość. CANARD zareagowało na sytuację i postanowiło go wyłączyć.

Chyba nikt nie chciałby zostać niesłusznie ukarany mandatem za przekroczenie prędkości, a okazuje się, że właśnie do takich sytuacji miało kilkukrotnie dochodzić na autostradzie A6 pod Szczecinem. O sprawie na platformie X poinformował Alvin Gajadhur, doradca prezydenta RP. Nie trzeba być orłem z fizyki, żeby stwierdzić, że rzeczywiście coś się tu nie zgadza.

Odcinkowy pomiar prędkości na A6 przekłamuje
Wszystko zaczęło się od zrzutu ekranu opublikowanego przez doradcę prezydenta, który przedstawia dane dotyczące przekroczenia prędkości przez kierowcę ciężarówki zebrane przez odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6 funkcjonujący od węzła Rześnica do węzła Szczecin Dąbie. Ze zdjęcia wynika, że kierujący pojazdem marki Volvo jechał średnio 97 km/h, czyli o 17 km/h za szybko. Problem w tym, że informacje zawarte na dokumencie nawet nie dają takiego wyniku.
Skoro pomiar rozpoczął się o 19:23:48 i zakończył o 19:26:05, trwał 2 min i 17 s, czyli 137 s. Biorąc pod uwagę, że odcinek ma 3409 m długości można łatwo wyliczyć, że średnia prędkość pojazdu to w rzeczywistości 89,58 km/h. Ponieważ V = 3409 m/137, s = 24,8832 m/s, a 1 m/s = 3,6 km/h, więc po przemnożeniu uzyskujemy 89,58 km/h. To oznacza, że odcinkowy pomiar prędkości zawyżył jego prędkość o ponad 7 km/h. Oczywiście nie zmienia to faktu, że kierowca ciężarówki wciąż jechał za szybko, jednak rozchodzi się tu bardziej o fakt poprawnego działania urządzenia. Tym bardziej, że według Alvina Gajadhura „to tylko jeden z przykładów”.
Co ciekawe, nie jest to jedyny błąd zauważony na zdjęciu, ponieważ odległość od początku pomiaru do jego końca to 3435 m, a nie 3409 m, ponieważ 28,145 km - 24,710 km daje jednak ten pierwszy wynik. Gdyby więc odcinkowy pomiar prędkości rzeczywiście był dłuższy o te kilkadziesiąt metrów, korzystając z powyższego wzoru wyszłoby, że prędkość kierowcy to już 90,26 km/h.

CANARD odniosło się do sprawy
Na mapie urządzeń CANARD dostępnej online widać jednak, że odcinkowy pomiar prędkości znajdujący się w tym miejscu mierzy 3409 m, co rzeczywiście byłoby zgodne z długością odcinka zapisaną w dokumencie. Niezależnie od tego wszystko wskazuje na to, że mamy tu do czynienia z przekłamaniem i to właśnie to jest najważniejszym problemem.
Marek Konkolewski, zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego, przekazał portalowi brd24, że odcinkowy pomiar prędkości został wyłączony, znając życie, tymczasowo. CANARD również odniósł się do sprawy i przekazał, że zdarzenie miało charakter incydentalny, dlatego osoby, które dostały wezwanie, zostaną poinformowane o zakończeniu czynności w sprawie. Czyli jest happy end. Zresztą, przeczytajcie sami:
W związku z ujawnieniem nieprawidłowości dokonywania pomiarów przez odcinkowy pomiar prędkości działający na autostradzie A6 "Szczecin - Rzęśnica", procedowanie spraw wykroczeń, które zostały zarejestrowane w okresie od 29.04.2026 od godziny 12:00 do dnia 4.05.2026 do godziny 9:27. zostało wstrzymane. Osoby i podmioty, do których zostało już wysłane wezwanie, otrzymają informację o zakończeniu czynności w sprawie. Zdarzenie miało charakter incydentalny i wynikało z błędnej konfiguracji urządzenia przez dostawcę systemu, czemu CANARD nie mógł wcześniej zapobiec. Żadna osoba, której dotyczył błędny pomiar nie została ukarana mandatem karnym – czytamy na stronie CANARD.
Niesamowite, że na polskich drogach zdarzają się tak kuriozalne sytuacje.
Więcej o odcinkowych pomiarach prędkości przeczytasz tutaj:



















