REKLAMA

Land Rover 1.2 PureTech brzmi dumnie. Stellantis się nie zatrzymuje

Koncern Stellantis próbuje wygrzebać się z finansowego dołka i w dość krótkim czasie ogłasza kolejną współpracę. Tym razem pokłada nadzieje w JLR, który może pomóc mu opracować nowe modele.

Land Rover 1.2 PureTech brzmi dumnie. Stellantis się nie zatrzymuje

Ruchy podejmowane przez Stellantis w ostatnich latach sprawiły, że jest on postrzegany głównie w szarych barwach. Koncern zdaje sobie z tego sprawę, a zamknięcie ubiegłego roku ze stratą wynoszącą 22,3 mld euro dodatkowo mu o tym przypomina. Gigant motoryzacyjny widocznie nie do końca wierzy we własne siły, dlatego postanowił znaleźć kolegów, którzy zwiększą jego szanse na poprawę wyników finansowych. Jednego dopiero poznaliśmy, a do drzwi już puka kolejny. Tym razem to JLR, czyli Jaguar Land Rover.

Koncerny Stellantis i JLR chcą nawiązać współpracę

Dopiero co pisaliśmy, że Stellantis i chiński koncern Dongfeng poinformowały o zamiarze stworzenia joint venture. Współpraca miałaby polegać na sprzedaży, dystrybucji, dzieleniu się technologią, produkcji nowych modeli Peugeota i Jeepa w Wuhan, a nawet – jak podaje Reuters – samochodów marki Voyah w zakładzie w Rennes. Krótko po tym zdążyła gruchnąć wieść o kolejnym dużym graczu.

Koncern Stellantis ogłosił bowiem, że oprócz Dongfenga, podpisał wstępne porozumienie również z JLR, którego właścicielem jest z kolei indyjskie Tata Motors. W tym konkretnym przypadku działania nie będą zorientowane jednak na relacjach europejsko-azjatyckich, lecz na Stanach Zjednoczonych i rozwoju produktów przeznaczonych na tamtejszy rynek.

W oficjalnym oświadczeniu można przeczytać, że koncerny Stellantis i JLR skupią się na współpracy w zakresie produktów i technologii wykorzystując swoje mocne strony, by zwiększyć wartość obu gigantów. Teoretycznie to tylko tyle, ale i aż tyle, bo tak naprawdę łatwo można domyślić się, o co może chodzić.

Przecież lubicie hamburgery

Oznacza to mniej więcej tyle, że amerykańskie marki należące do koncernu Stellantis, to znaczy Chrysler, Dodge, Jeep oraz RAM, wezmą to, co mają najlepsze, by razem z JLR, który postąpi w ten sam sposób, wprowadzić na amerykański rynek nowe modele, by efekt był satysfakcjonujący dla obu stron. Trochę jak zrzutka na burgera z kolegą – dajecie po 10 zł i jecie go na pół. Ale w innym wypadku nie mielibyście go wcale.

Jak można przekuć to na motoryzację? Możliwości jest przynajmniej kilka. Amerykanie lubią duże SUV-y, takie jak Range Rovery. Jednym z pomysłów mogłoby być więc stworzenie nowych modeli brytyjskiej marki łączących technologie Stellantis (lub odwrotnie), które przemówią do klientów jeszcze bardziej niż te obecne. Oczywiście wiele zależy od tego, czyja platforma będzie bardziej sensowna, choć raczej będzie to brytyjska MLA, która jest przeznaczona do aut elektrycznych i hybrydowych, a to dałoby większą elastyczność. Aż mam drgawki na samą myśl o kolejnych luksusowych SUV-ach, które mogłyby powstać w wyniku tego połączenia. Z drugiej strony może też po prostu chodzić o udostępnienie amerykańskich fabryk do użytku JLR, co korzystnie wpłynęłoby na ceny samochodów.

Warto pamiętać, że memorandum nie jest jeszcze wiążącą umową i po drodze może się dużo wydarzyć. Najważniejsze, że Stellantis nie stoi w miejscu, gdy pada deszcz, tylko stara się znaleźć parasol. Co więcej, w tle przewija się jeszcze wątek opracowania nowego SUV-a segmentu C Opla wspólnie z Leapmotorem, a wcześniej mówiło się także o marce Hongqi, która mogłaby wykorzystać fabrykę w Hiszpanii do produkcji swoich samochodów. Miejmy nadzieję, że w kolejnych miesiącach poznamy odpowiedzi na pytanie, które z powyższych informacji wyjdą koncernowi na plus.

Więcej o koncernie Stellantis przeczytasz tutaj:

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-21T09:12:44+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T18:10:34+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T16:49:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T12:07:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T11:48:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T19:46:16+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T18:27:05+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T15:51:02+02:00