REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Przegląd rynku

Wielki przegląd pierwszych polskich samochodów elektrycznych. Niektóre nawet naprawdę powstały

Możesz już kupić pierwszy polski samochód elektryczny - krzyczą medialne nagłówki od lat. A skoro tak, to chyba czas sprawdzić, co się z tymi pierwszymi polskimi samochodami elektrycznymi stało i jak wielu szczęśliwych klientów nimi jeździ. 

11.02.2022
6:58
Pierwszy polski samochód elektryczny - wszystkie wersje i każda obietnica
REKLAMA
REKLAMA

Oczywiście jeśli wśród tych modeli znajdziecie taki, który sami kupiliście i wozicie się nim od jakiegoś czasu - dajcie koniecznie znać. Nasz cykl "Jak to jeździ" wymaga odświeżenia, a po co promować zagraniczną motoryzację, skoro można naszą własną?

ELV001

Projekt realizowany z wykorzystaniem funduszy unijnych - w sumie ok. 20 mln zł. Problem był tylko taki, że założeniem było nie tyle stworzenie samochodu nadającego się do masowej produkcji, a po prostu stworzenie prototypu - to tyle. W sumie czego oczekiwać za około 8 mln zł (tyle przeznaczono na tę część projektu).

Prototyp powstał, zaprezentowano go i na tym się cała zabawa skończyła. Czy nadal istnieje - tego nie wiemy, bo MARR z jakiegoś powodu nie jest przesadnie chętna do odpowiadania na nasze pytania. O całym projekcie i znikających ładowarkach za miliony złotych dowiecie się z innego naszego tekstu. Publikacja - mam nadzieję - całkiem niedługo. I będzie warto, bo historia jest naprawdę świetna.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: 1

Status: można chyba uznać, że umarło. Ostatnie wzmianki dotyczą głównie porażki przy próbie ściągnięcia polskiej elektromobilności ponownie do Mielca.

Ursus (Demo Electric Car)

Tak, było coś takiego - dokładniej we wrześniu 2016 roku. Pokazano wtedy "polski, elektryczny samochód dostawczy", a razem z nim jeszcze dwa inne modele, chociaż już bez własnych nazw - poza roboczą - i wielkich obietnic. I słusznie, bo szybko się okazało, że jedno z dwóch aut obecnych wtedy na prezentacji to archaiczny już wtedy norweski Buddy, a drugie to chiński Zotye 5008, ale z innym znaczkiem.

Żeby było jeszcze weselej, to to auto było już wcześniej produkowane w Europie - to właśnie to z powyższej grafiki. Nazywało się Luis 4U green i było wytwarzane od... 2010 r. Chyba się nie przyjęło - ale trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę cenę bazowej odmiany na poziomie 40 000 euro.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: 0?

Status: martwe.

Arrinera Electric

1609 KM mocy, 450 km zasięgu, 120 kWh w akumulatorach i 5,5 mln zł, jeśli chcielibyśmy taką kupić. Na szczęście nikt nie chciał, a nawet jeśli by chciał, to i tak by tego nie zrobił, bo cały projekt zakopano w 2021 r. i generalnie to już nic nigdy z tego nie będzie.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: xD

Status: odpięta wtyczka

Syrena Nixi

W 2017 r. był szał, bo teoretycznie można było na Syrenę Nixi składać zamówienia. Z tymi zamówieniami to była trochę przesada, bo o samochodzie nie było wiadomo kompletnie nic - ani ceny, ani daty produkcji, ani jakiejś dokładniejszej specyfikacji. Wysyłało się maila z wyrażeniem zainteresowania i to było tyle. Ale tę historię możecie sobie przeczytać tutaj.

Obecnie ostatnie wzmianki o tym samochodzie pochodzą z końcówki 2018 r. i... jest to nasz tekst, który podlinkowałem akapit wcześniej. Strona nowasyrena.pl wyświetla białe tło.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: 0

Status: raczej się już nie doczekam i będę musiał dalej jeździć za karę dieslem.

Syrena Meluzyna E3 i E5

Owszem, Meluzyna R powstała, ale z jej elektrycznymi wcieleniami nie było już tak dobrze. Znaczy - nie powstały. E3 z początku 2018 r. nie zaistniał w publicznej przestrzeni. E5 z końcówki tego samego roku, który miał być "pierwszą pięciodrzwiową Syreną" też nie doczekał się materializacji.

Strona projektu, ta sama zresztą co w przypadku Syreny Nixi, również nie istnieje. Jest za to strona na Facebooku, która wykazuje jakąś aktywność, ale od dłuższego czasu ogranicza się do wrzucania okolicznościowych grafik.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: 0

Status: chyba nikt w to nie wierzy.

Ryś 126p

Tutaj był pomysł wskrzeszenia popularnego Malucha, w trochę bardziej współczesnej wersji. Nawet niebrzydko to wyszło, ale chyba nijak nie przekonało to ludzi do rzucania w ten projekt pieniędzy. Na realizację było potrzebne podobno 20 000 zł, z czego 10 000 zł próbowano uzbierać w ramach zrzutki. Udało się zebrać 3803 zł.

Zbiórkę zakończono pod koniec sierpnia 2019 r. Od tego czasu temat ucichł. A właściwie to ucichł dużo wcześniej.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: 0,3?

Status: no raczej nie.

Z Triggo jest tylko taki problem, że trudno mi jest z czystym sumieniem uznać go za "samochód osobowy". Tak, ma cztery koła, ale dwa rowery też mają cztery koła. Czasem jeden rower też ma cztery koła.

Ale żarty na bok - Triggo to jeden z niewielu pojazdów z tej listy, który istnieje, nosi cechy samochodopodobne i jest na prąd. Ma też kilka naprawdę ciekawych rozwiązań i podobno jest testowany przez wybranych klientów w Wielkiej Brytanii i Singapurze. A to już naprawdę coś na tle wcześniej wymienionych projektów.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: brak danych, ale coś już z tego jest

Status: żywy!

Vosco EV2

polski samochód elektryczny Vosco EV2

Uwaga - ten projekt też istnieje - widzieliśmy go nawet na żywo. Samochody są wprawdzie póki co składane ręcznie, ale są dopuszczone do ruchu i jeżdżą po drogach publicznych.

Niestety to tyle z dobrych informacji. Pod koniec zeszłego roku, podczas prezentacji prototypów, zostaliśmy uprzedzeni, że do finalnej wersji i ewentualnej produkcji na większą skalę jeszcze bardzo, bardzo daleka droga. Ale że udało się wyjść poza etap Photoshopa, co wielu się nie udaje - szacunek.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: "kilka"

Status: żyje i jeździ tu i tam, ale kupić jeszcze nie można.

Vosco S106 EV

W skrócie: to prototyp auta elektrycznego, zbudowany na bazie spalinowego prototypu, który został zastąpiony przez wcześniej wspomnianego EV2.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: co najmniej jeden

Status: zastąpiony przez nowszy prototyp.

iXAR

Powstający w Nysie mikrosamochód, od kilku ładnych lat znajdujący się w fazie prototypu - właściwie to już w kolejnej prototypowej odsłonie. Patrząc na stronę producenta, można odnieść wrażenie, że jak na razie wszystko żyje - w maju zeszłego roku prowadzone były testy, a profil na Facebooku również sugeruje, że coś się dzieje. Ze zdjęć z kolei wynika, że można nim wozić rowery, więc wrzucam na listę.

Z bardziej merytorycznych informacji - samochód ma mieć homologację L7e, więc do prowadzenia go wystarczy prawo jazdy B1. Łączna moc wyniesie 15 kW, co akurat nie dziwi, bo przy większej pojazd nie łapałby się do odpowiedniej kategorii homologacyjnej. Co niestety oznacza też, że według przepisów nie do końca jest to samochód, a czterokołowiec.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy:  co najmniej jeden

Status: żyje.

Clic Energia EV

Projekt z 2004 r., czyli tak stary, że mógł o nim pamiętać tylko Piotrek Szary, który nadal słucha w samochodzie muzyki z kaset. Clic był malutkim samochodem miejskim projektowanym w Polsce, który doczekał się elektrycznego prototypu. Maksymalnie mógł rozpędzić się do 70 km/h, a na jednym ładowaniu przejeżdżał 50 km.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: co najmniej jeden

Status: projekt kompletnie zapomniany.

Nowy Polonez

Projekt FSO Syrena w Kutnie, czyli tego samego podmiotu, który odpowiada za Vosco EV2. Jak na razie zobaczyliśmy tylko statyczny "prototyp", ale podobno dopuszczana jest niskoseryjna produkcja. Gdyby do tego doszło, mielibyśmy do czynienia z naprawdę sporym autem, bo jego długość miałaby wynosić niemal 5,15 m - prawie tyle, ile krótka wersja klasy S.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: to się chyba nie liczy

Status: ładny pomnik.

Elektryczny Fiat Panda

fiat panda elektryczny

Wzmianka honorowa, bo auto najpierw powstało jako spalinowe. Polskim wkładem w elektromobilność była konwersja na napęd elektryczny, która miała kompletnie zero sensu z punktu widzenia ekologii - a podobno przecież o to miało chodzić. Samochody kosztowały małą fortunę, miały niewielki zasięg, a ostatecznie mizerne przebiegi, po czym postanowiono je sprzedać. Dalszy los tych przeróbek nie jest niestety znany.

Tak, było jeszcze pewnie sporo podobnych projektów, ale wrzućmy je dla wygody do jednego worka.

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: możliwe, że kilkanaście

Status: pudło.

Izera

Nasz wielki, narodowy projekt, któremu chyba trochę średnio idzie. Podobno do końca stycznia tego roku mieliśmy poznać dostawcę platformy dla Izery, jest prawie połowa lutego, a po ogłoszeniu nie ma śladu. Najwyraźniej obowiązuje już późniejsza deklaracja, że będzie miało to miejsce w ciągu "kilku pierwszych miesięcy" tego roku.

Ale przynajmniej zdjęcia z Gór Izerskich na Facebooku mają śliczne.

REKLAMA

Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: minimum ze dwa

Status: żyje. Dalej trochę nie łapię całego tego projektu, ale może to dlatego, że nie mam większego doświadczenia w wydawaniu cudzych pieniędzy.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: tydzień temu
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA