Niemcy śmieją się z Polaków. Kupują diesle na potęgę

Według różnych źródeł Niemcy miały przewodzić ekologicznej rewolucji i transformacji na transport elektryczny. Okazuje się, że chyba mamy złe translatory, bo Hamburg właśnie kupuje ponad 150 autobusów z dieslem. Rachunek ekonomiczny nie ma litości.

Niemcy śmieją się z Polaków. Kupują diesle na potęgę

Miało być pięknie, cicho i nowocześnie. Autobusy komunikacji publicznej miały być albo wodorowe, albo elektryczne. Ten zabieg miał poprawić powietrze w miastach, sprawić, że będzie odrobinę lepiej. Kibicowałem temu, bo do tej pory pamiętam stare autobusy, które kopciły tak, że z rury od razu wychodziło skierowanie do onkologa. Kocham względną ciszę elektrycznych autobusów i miałem nadzieję, że będę w moim mieście czuł się jak w Chinach.

Tymczasem okazuje się, że użytkowanie elektrycznej floty jest dużo droższe niż spalinowej, siatka kursów i liczba pojazdów musi być większa, żeby złagodzić długotrwałe ładowanie, a na końcu okazuje się, że ceny prądu są na bardzo wysokim poziomie. W efekcie przedsiębiorstwa komunikacyjne dokładają do interesu. Sytuacja staje się niekomfortowa. W Niemczech doszło do przełomowego momentu. Hamburg zmienia swoje plany na elektryfikację gamy i zamawia 150 autobusów z dieslem. Który mamy rok?

Hamburg kupuje 150 autobusów z dieslem. Plany się posypały

W 2020 r. miejskie przedsiębiorstwo komunikacyjne podjęło decyzję, że będzie kupować wyłącznie autobusy elektryczne. Tak też było do tego roku, kiedy to władze spółki oznajmiły, że z powodu problemów z infrastrukturą i niezawodnością takich autobusów zmienią swoje plany. Według pierwotnych założeń do 2030 r. po Hamburgu miały jeździć wyłącznie auta bezemisyjne. Już teraz wiemy, że plany się zmieniają - miasto zamówi diesle.

Wlew paliwa diesel

Według nowej polityki 150 diesli ma być dostosowanych do paliwa HV100. Pod tą nazwą kryją się hydrorafinowane oleje roślinne albo inaczej - syntetyczne paliwo z bioodpadów. Powstaje m.in. z odpadów z przemysłu spożywczego, ma mniejszą emisję szkodliwych substancji. Jednak jest jeszcze jeden aspekt - autobus z silnikiem diesla kosztuje połowę tego, co elektryczny, więc wymiana floty będzie mniej kosztowna. Obecnie zaledwie 30 proc. floty jest elektryczne, a decyzja Hamburga zmniejszy ten odsetek.

Spełnia się mokry sen przeciwników pojazdów elektrycznych

Już dawno mówili, że to się nie uda, że koszt przejścia na pojazdy elektryczne jest zbyt wysoki, że wady autobusów elektrycznych są zbyt trudne do przejścia. Właśnie dostali potwierdzenie swoich racji i mogą krzyczeć ze szczęścia. Szkoda, bo jednak wolę pojazdy elektryczne.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-14T12:07:23+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T10:46:06+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T10:11:08+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T20:25:27+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T19:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T17:34:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T16:01:46+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T13:53:57+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T12:29:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T08:30:29+02:00