REKLAMA

Nowy Mercedes GLE już jest. Najmniejszy silnik stał się większy

Niemiecki producent oficjalnie zaprezentował GLE po drugim liftingu. Od teraz najmniejszy silnik w ofercie ma trzy litry.

Nowy Mercedes GLE już jest. Najmniejszy silnik stał się większy
REKLAMA

Niedługo odbędą się premiery kolejnych generacji BMW X5 i Audi Q7. Tymczasem Mercedes-Benz założył nogę na nogę i twierdzi, że jego GLE jest tak dobrym SUV-em, że jedyne czego potrzebowało to drugiego liftingu. I szczerze mówiąc, chyba mu wierzę. W samochodzie zmieniło się około 3000 elementów, a na ulicy nie pomylicie go z poprzednikiem. Będziecie zadowoleni, ale od początku.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
REKLAMA

Nowy Mercedes-Benz GLE zaprezentowany

Aktualna generacja modelu GLE zadebiutowała pod koniec 2018 roku, a trzy lata temu przeszła swój lifting. W obliczu tego, co robią najbliżsi niemieccy konkurencji Mercedes-Benz w teorii powinien pokusić się o prawowitą trzecią generację, jednak ostatecznie postawił na drugi lifting. I szczerze mówiąc, raczej nie pożałuje swojej decyzji.

To dlatego, że już pierwsze spojrzenie na GLE daje wrażenie, że mamy do czynienia z naprawdę nowym samochodem, a nie takim, którego historia sięga ośmiu lat wstecz. Z przodu SUV-a segmentu E pojawił się większy grill, który opcjonalnie może mieć podświetlane obramowani i logo. Duże reflektory mają podwójne poziomo ustawione trójramienne gwiazdy i niemal łączą się z atrapą chłodnicy, choć zapewne takie wrażenie sprawia czarne obramowanie. Same światła zużywają o 50 proc. mniej energii, potrafią się obracać i świecą do 600 metrów.

Sylwetka z boku pozostała praktycznie niezmieniona, w przeciwieństwie do tyłu GLE. W wariancie z klasycznym rodzajem nadwozia światła zostały połączone w jeden element wyczerniony pośrodku. Oczywiście też mają motyw trójramiennej gwiazdy, a logo przeniesiono niżej, na listwę. Nie można zapominać o GLE Coupe, które z przodu wygląda identycznie, jednak z tyłu zdecydowano się na oddzielne lampy, więc łatwiej pomylić go z SUV-em po pierwszym liftingu.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

We wnętrzu pojawił się MBUX Superscreen

Mercedes-Benz GLE po drugim liftingu już w standardzie będzie wyposażony w panoramiczny dach a nawet MBUX Superscreen z trzema ekranami umieszczonymi pod jedną taflą szkła. Mimo nazwy, którą słyszeliście już chociażby w Klasie S, GLC z technologią EQ czy CLA, rozmiary wyświetlaczy są nieco inne, ale przynajmniej łatwiej je zapamiętacie. Każdy z nich ma bowiem 12,3 cala.

Korzystają z nowej generacji MBUX i MB.OS ze zintegrowaną sztuczną inteligencją i rozwiązaniami firmy Microsoft. Kierowca i pasażerowie będą mogli więc jeszcze wygodniej rozmawiać z samochodem i nie bać się, że asystent głosowy MBUX Virtual Assistant nie zrozumie komunikatu. Część klientów doceni też, że do nawigacji zaimplementowano Mapy Google, a aktualizacje oprogramowania mogą być instalowane bezprzewodowo.

Mercedes-Benz chwali się też, że pierwszy raz zastosował w GLE wyświetlacz head-up, który co prawda będzie opcjonalny, ale ma aż 18 cali i działa w technologii 3D, wyświetlając infomacje o jeździe na około trzy metry przed samochodem. Co ważne, na kierownicy pojawiły się okrągłe pokrętła, więc korzystanie podczas jazdy będzie zdecydowanie łatwiejsze. Skoro już przy tym jesteśmy, o wasze bezpieczeństwo zadba aż 10 kamer, 5 radarów i 12 czujników ultradźwiękowych. Poprawiono widok z kamer 360, asystent parkowania może teraz pomagać przy wyjeżdżaniu a dzięki funkcji Digital Extra GLE potrafi samodzielnie wycofać po wcześniej pokonanym odcinku.

W GLE po drugim liftingu zmieniono jeszcze nawiewy z przodu. Zamiast czterech mniejszych pojawiły się dwa większe. Klienci będą mogli zdecydować się na nowe materiały wykończeniowe i kolory, takie jak tapicerka Beech Brown. Jeśli bardzo podoba wam się ten model, ale macie większą rodzinę, nie musicie czuć się wykluczeni, bo GLE wciąż jest opcjonalnie oferowane w wersji z trzecim rzędem siedzień, który zamiast pięciu pomieści maksymalnie siedem osób. Jeśli chcecie zrobić w samochodzie małą imprezkę, możecie zdecydować się na opcjonalne nagłośnienie Burmester 3D, które ma 15 głośników i 710 W zamiast 590 W jak wcześniej.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Żegnamy dwa litry

Mercedes-Benz zastosował jeszcze więcej materiałów wygłuszających i redukujących drgania, nawet w okolicy tunelu wału napędowego. Wiele zmieniło się też pod maską ponownie odświeżonego GLE. Zrezygnowano z dwulitrowego diesla i benzyny w 300 d 4MATIC oraz plug-inach 350 de 4MATIC z EQ hybrid i 400 e 4MATIC z EQ. Od teraz najmniejsze silniki mają trzy litry, ale nie oznacza to, że producent da wam je w tej samej cenie – po prostu próg wejścia będzie droższy.

Hybryda plug-in to teraz 450 e 4MATIC, która dzięki trzylitrowemu silnikowi ma o 75 KM więcej i może przjechać do 106 km według WLTP wyłącznie na prądzie. Diesle 350 d 4MATIC i 450 d 4MATIC mają elektryczny katalizator, dzięki czemu układ wydechowy szybciej osiąga optymalną temperaturę. Benzynowe 450 4MATIC ma teraz 560 Nm zamiast 500 Nm, dzięki nowej sprężarce pomocniczej i głowicy cylindrów oraz zmodyfikowanemu wałkowi rozrządu.

Na szczycie oferty znajdzie się 580 4MATIC z czterolitrowym V8 generującym 537 KM i 750 Nm zamiast 517 KM i 730 Nm. Jednostka ma teraz płaski wał korbowy zamiast krzyżowego, inną kolejność zapłonu i układ wtryskowy. Wszystkie silniki mają teraz 48-woltową instalację elektryczną i zintegrowany rozruszniko-alternator. Czyli, tak wygląda teraz gama silnikowa w GLE:

  • 350 d 4MATIC,
  • 450 d 4MATIC,
  • 450 4MATIC,
  • 450 e 4MATIC,
  • 580 4MATIC.

Producent poprawił też system E-ACTIVE BODY CONTROL, który analizuje drogę 1000 razy na sekundę, by dostosować pracę amortyzatorów w GLE oraz zawieszenie pneumatyczne AIRMATIC.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Wisienka na torcie to AMG

Jeśli myśleliście, że producent zapomniał o sportowych wariantach AMG, mylicie się. W ofercie pojawiły się dwa warianty, choć o podobnych nazwach 53 4MATIC+ i 53 HYBRID 4MATIC+. Pierwsza z nich to miękka hybryda 48 V, a druga to plug-in z architekturą 400 V. W obu z nich znajdziemy udoskonalony trzylitrowy rzędowy silnik benzynowy M256 Evo, jednak ich moc jest zauważalnie inna. Będzie to kolejno 449 KM i 640 Nm lub aż 585 KM i 750 Nm (449 KM + 135 KM) w plug-inie. Przez dodatkową masę różnica w czasie przyspieszenia nie jest aż tak zauważalna, to 4,9 sekundy i 4,5 sekundy.

Trzeba przyznać, że zmian w odświeżonym GLE jest naprawdę sporo i jeśli się z nimi zapozna, łatwiej zrozumieć decyzję producenta. Gdyby model borykał się z problemami sprzedaży, może dopiero wtedy Mercedes-Benz podjąłby radykalny krok i pokusił się o opracowanie zupełnie nowej, trzeciej generacji. Ciekawe, jak tak duża ilość zmian wpłynie na cenę. Dla małego przypomnienia, aktualnie GLE kosztuje minimum 390 300 zł, a jako GLE Coupe 464 800 zł.

REKLAMA

Dowiedz się więcej o marce Mercedes-Benz:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-01T08:53:39+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T14:48:41+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T14:07:05+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T11:46:26+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T09:26:50+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T20:13:44+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T18:26:03+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T17:06:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T15:56:57+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T13:40:34+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T12:44:53+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA