REKLAMA

Nowy Mercedes klasy S oficjalnie. Połowę samochodu wymyślono od nowa

Mercedes hucznie świętuje swoje 140-lecie. Lifting klasy S jest jednym z najbardziej zaawansowanych w dziejach. Nie mówimy jeszcze o zupełnie świeżej generacji, ale zmian jest dużo. Niektóre pokochacie.

Nowy Mercedes klasy S oficjalnie. Połowę samochodu wymyślono od nowa
REKLAMA

Nie byłem szczególnie szczęśliwy, gdy wczoraj zobaczyłem zdjęcia nowej klasy S, które wyciekły przed premierą. Obecną (to znaczy - już poprzednią) odsłonę tego modelu uważam za jednego z najładniejszych, współczesnych Mercedesów, głównie ze względu na naprawdę klasyczny design nadwozia. Wersja po modernizacji wydała mi się jednak znacznie mniej urodziwa. Teraz, gdy widać już oficjalne zdjęcia nowej odmiany - i jest ich więcej - odetchnąłem z ulgą. Gdy wóz nie jest srebrny i nie ma czarnych akcentów, tylko postawimy na klasyczne zestawienie „czarny lakier i chrom”, nadal jest bardzo ładnie. 

REKLAMA

Ale nowa klasa S zmieniła się nie tylko z zewnątrz

OK - na liście 2700 zmian (zmodernizowano ponad połowę auta) znalazły się też te nieco kontrowersyjne. Przód zyskał większy, bardziej pionowy grill, który po raz pierwszy może być podświetlany, podobnie jak opcjonalna gwiazda na masce. Tego uniknąć się nie dało. Nowe auta muszą świecić i z daleka komunikować, że oto jedzie ktoś bogaty.

Poza tym, nowe reflektory Digital Light z technologią micro-LED oferują wyraźnie większe pole oświetlenia i precyzyjniejsze sterowanie wiązką, a tylne lampy mają motyw trzech gwiazd… no cóż, nie zapiszę się do ich fanklubu. Dobrze, że nie ma aż tylu świecących gwiazd, co z przodu nowego CLA. 

Super to teraz lepiej niż Hyper

Żegnamy Hyperscreen - teraz najlepszy jest Superscreen. Czyli: w „S-ce” po liftingu zamiast jednej wielkiej tafli szkła pojawił się nowy układ nazwany Superscreenem, z wyraźnie oddzielonym zestawem wskaźników, centralnym ekranem i niezależnym wyświetlaczem pasażera. Całość działa w oparciu o nowy system operacyjny MB.OS, który integruje wszystkie elementy samochodu - od multimediów, przez asystentów jazdy, aż po napęd. Interfejs MBUX czwartej generacji korzysta z generatywnej sztucznej inteligencji, obsługuje konwersacyjne komendy głosowe i jest stale aktualizowany zdalnie.

mercedes s 2026

Zmiany zagościły też z tyłu, gdzie lubi zasiadać wielu właścicieli klasy S. Mamy tam nowe ekrany o przekątnej 13,1 cala, odpinane piloty MBUX i wgrane aplikacje do wideokonferencji oraz streamingu. Do tego dochodzą nowe detale wykończeniowe i zmienione materiały. Pojawiły się nawet warianty bez użycia skóry naturalnej. Zagościły tu nawet... podgrzewane pasy bezpieczeństwa (nie, nie grzeją się w czasie wypadku, tylko podczas jazdy). Do tego dodajmy rozszerzony program Manufaktur, który pozwala na niemal dowolną konfigurację kolorów i wykończeń.

Zmiany też pod maską

Mercedes przebudował gamę silników nowej klasy S. Bazowa wersja S 450 4Matic ma 381 KM. Ta sama, rzędowa szóstka M256 Evo w wersji S 500 4MATIC została wzmocniona. To klasyczne R6 o pojemności trzech litrów, wspierane instalacją 48 V i zintegrowanym rozruszniko-alternatorem. Silnik rozwija 449 KM i 600 Nm, a w trybie chwilowego overboostu moment obrotowy wzrasta do 640 Nm. Zmiany mają oznaczać bardzo szybką, ale całkowicie pozbawioną nieeleganckich szarpnięć reakcję na gaz i wyraźnie lepszą elastyczność przy wyższych prędkościach niż w poprzedniej wersji.

Mam też okazję napisać bardzo przyjemne zdanie - kto wie, czy nie po raz ostatni przy okazji premiery nowego auta. Oto i ono: w gamie pojawił się nowy silnik V8.

To oznacza, że na szczycie klasycznej oferty spalinowej znajduje się model S 580 4MATIC z całkowicie przeprojektowanym motorem V8 M177 Evo. To jedna z największych niespodzianek tej modernizacji. Czterolitrowe V8 otrzymało płaski wał korbowy, lżejsze elementy wirujące i zmienioną kolejność zapłonów, co przekłada się na szybszą reakcję na gaz i bardziej liniowe oddawanie mocy. Jednostka rozwija 537 KM i 750 Nm, dostępne w szerokim zakresie obrotów, a wsparcie układu mild hybrid 48 V wpływa na płynność jazdy i… na emisję CO2. 

Poza tym, wersja plug-in (S 580 e 4Matic), w której sześciocylindrowy silnik benzynowy współpracuje z silnikiem elektrycznym, ten drugi otrzymał kurację wzmacniającą go do 163 KM. Efekt: układ o mocy systemowej 585 KM i momencie obrotowym 750 Nm. To wzrost o 75 KM względem poprzedniej odmiany. Zasięg na prądzie wzrósł do 103 km, a w słabszej wersji S 450 e 4Matic (326 KM + 163 KM) sięga aż 118 km.

Mercedes nie zrezygnował również z diesli, które w tym segmencie wciąż sprawdzają się doskonale, zwłaszcza podczas biznesowych podróży na koniec kontynentu. Obie wersje silnika OM656 Evo – S 350 d i S 450 d – to nadal trzylitrowe rzędowe szóstki, ale po gruntownej modernizacji. Słabsza odmiana oferuje 313 KM i 650 Nm, mocniejsza aż 367 KM i 750 Nm, co czyni ją najmocniejszym seryjnym dieslem w historii Klasy S. Kluczową nowością jest elektrycznie podgrzewany katalizator, który znacząco poprawia skuteczność oczyszczania spalin od startu, bez pogorszenia kultury pracy. W obu przypadkach silniki wspierane są instalacją 48 V.

Za te felgi to podziękuję.

Klasa S będzie jeszcze wygodniejsza

Niezależnie od wybranego silnika, wszystkie wersje Klasy S korzystają z dziewięciobiegowej skrzyni 9G-TRONIC, napędu 4Matic oraz seryjnego zawieszenia pneumatycznego Airmatic. Tylną oś skrętną o kącie 4,5 stopnia wprowadzono jako standard, a opcjonalnie można zamówić taką, która skręca o 10 stopni. W sam raz do miasta. Nowością w podwoziu jest inteligentna regulacja tłumienia oparta o dane chmurowe Car-to-X – samochód potrafi przygotować zawieszenie np. na progi zwalniające jeszcze zanim na nie wjedzie, poprawiając komfort - zwłaszcza pasażerom z tyłu. Prezes nie rozleje kawy. 

Ile kosztuje nowa klasa S? Obecnie konfigurator modelu nie działa. Cen więc nie znamy, ale potencjalni klienci raczej nie liczą gorączkowo zdolności kredytowej. Po prostu ich stać. 

REKLAMA

Dobrze, że klasa S wciąż jest spalinowym sedanem. Brawa za nowe V8 i wzmocnienie diesli zamiast ich wycofywanie. Konkurencyjne BMW w wersji 740d jest o wiele słabsze. A do odświeżonej stylistyki zaraz przywykniemy. Carl Benz, który 29 stycznia 1886 roku złożył patent na pierwszy w historii samochód spalinowy, pewnie najpierw na widok nowych aut zacząłby krzyczeć. Ale potem pewnie byłby dumny.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-29T19:07:09+01:00
Aktualizacja: 2026-01-29T18:09:40+01:00
Aktualizacja: 2026-01-29T17:07:53+01:00
Aktualizacja: 2026-01-29T15:51:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-29T12:55:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-29T10:08:26+01:00
Aktualizacja: 2026-01-29T09:21:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-29T08:09:13+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T19:25:59+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T18:43:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T18:07:01+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T15:01:48+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T12:45:02+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T11:34:43+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T11:13:35+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T10:24:42+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T09:47:35+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T13:54:10+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T11:40:41+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T10:10:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T09:09:45+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T19:32:37+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T18:03:22+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T16:35:06+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA