Los Maserati przesądzony. Wyjątkowo długa kroplówka
Maserati chyli się ku upadkowi i wiedzą o tym wszyscy. Stellantis trochę podtrzymuje trupa przy życiu, ale nie ma to sensu. Dlatego szuka partnerów, którym mógłby zaproponować produkcję aut tej marki. W życiu nie zgadniecie, do kogo się zwrócił.

Gdy dwa lata temu pisaliśmy, że Maserati zostanie sprzedane, to twierdziliście, że nic takiego się nie stanie, że marka dla entuzjastów motoryzacji nie może upaść. Tymczasem już wtedy Carlos Tavares miał plany, żeby opchnąć markę Chińczykom, ale ogólne oburzenie akcjonariuszy i środowisk motoryzacyjnych sprawiło, że pojawiło się dementi.
W jego myśl wszystko było w porządku, marka Maserati ma przed sobą świetlaną przyszłość. Wprawdzie za chwilę nie będzie produkować żadnego samochodu, ale lada moment wprowadzi do oferty elektryczne auta. Dwa lata później wiemy już, czym to się skończy.
Stellantis rozmawia z Chińczykami w sprawie Maserati. Nie ma to, jak znany znaczek
Huawei i JAC prowadzą rozmowy ze Stellantis w sprawie wspólnej produkcji samochodów elektrycznych, które byłyby sprzedawane pod marką Maserati. Według chińskich źródeł Huawei dostarczy oprogramowanie i najważniejsze komponenty do zarządzania zużyciem energii, a JAC zbuduje nowy model. Maserati natomiast dostarczy projekt i zadba o odpowiednią promocję za sprawą znanej marki.
Wspólnie wyprodukowany samochód będzie miał różne nazwy. W Chinach będzie występował pod nową marką Huawei, czyli Maextro, a na pozostałych rynkach będzie nosił oznaczenie Maserati. Według informatorów rozmowy trwają od zeszłego roku. Co więcej - mimo że nie podpisano jeszcze formalnej umowy, to już trwają prace badawczo-rozwojowe nad projektem nowego modelu.

Transakcja ma być ratunkiem zarówno dla Maserati, jak i dla Stellantis. Koncern zanotował ponad 20-miliardową stratę, a Maserati zaliczyło spadek sprzedaży o ponad 60 proc. To już dramat i nic nie wskazuje, żeby było. Marki nie stać na samodzielne opracowanie nowego samochodu, a zwłaszcza elektrycznego. Chińczycy mają pieniądze i doświadczenie. Byłem ostatnio w Chinach, oglądałem pojazdy Maextro i powiem tak - mózg mi wybuchł od poziomu dopracowania flagowego S800.
Maserati będzie chińskie. Nie ma innego wyjścia
Marka jest źle zarządzana, ma przestarzałą ofertę, samochody cieszą się fatalną opinia, a fanów marki nie stać na jej produkty. Stellantis ma dwa wyjścia: albo sprzeda markę, albo ją całkowicie zamknie. Wybrał pierwszą opcję, oczywiście na razie mówi się o partnerstwie, o wspólnej drodze. Zawsze się tak zaczyna, a później widzi się walizkę dolarów i sentyment do marki przestaje mieć znaczenie.
Z kolei Chińczycy potrzebują fabryk i znanych marek, bo w Europie nie jesteśmy gotowi na dziwnie brzmiące nazwy. Dlatego Maserati już niedługo będzie w rękach Chińczyków, ale nie martwi mnie to. Może w końcu oni zrobią z tej marki konia pociągowego i obiekt pożądania. Stellantis zrobiło z niej mema.



















