Nowy Land Rover z Temu. Ma podbić Europę
Haval pokazał swojego flagowego SUV-a. Jest wielki, kanciasty, hybrydowy i – bardzo delikatnie mówiąc – mocno inspirowany. Chiński koncern GWM najwidoczniej uznał, że skoro nie może kupić Land Rovera, to sam sobie go zrobi.

Nie minęło wiele czasu od momentu, gdy GWM ogłosił chęć podboju Europy milionem aut rocznie, a już mamy zapowiedź kolejnego produktu, który ma w tym pomóc. Koncern z Baoding ujawnił właśnie oficjalne zdjęcia sztandarowego SUV-a marki Haval, znanego na razie pod roboczym kryptonimem HX. Oficjalna nazwa zostanie podana 10 kwietnia.
Znad Jangcy czy znad Tamizy?
Zanim przejdziemy do technikaliów, powiedzmy sobie szczerze: jak lekko zmrużysz oczy, HX wygląda jak Land Rover Defender zamówiony na Temu. Kanciasty profil, płaski dach, uskokowa linia okien, pełnowymiarowe koło zapasowe przyklejone do otwieranych na bok drzwi bagażnika – wszystko to każe uznać stylistykę Havala za wprost „inspirowaną” brytyjską legendą. Zresztą nie jest to pierwszy raz, gdy Haval podgląda z zeszytem konkurencję znad Tamizy – model Xianglong też miał defenderowe aspiracje, tylko w bardziej klasycznym wydaniu. Najwyraźniej tradycja zobowiązuje.

Wymiary HX nie zostały jeszcze oficjalnie podane, jednak producent twierdzi, że model plasuje się powyżej drugiej generacji Havala H9, którego długość wynosi 4950 mm. CarExpert donosi, że HX mierzy właśnie tyle – czyli również w tym aspekcie jest niemal kopią Defendera 110, który bez koła zapasowego ma 4758 mm. Trzy rzędy siedzeń, sześć miejsc z opcją na dodatkowe. A później wracasz z bagażnikiem wypchanym zakupami z outletu i głową pełną wątpliwości, czy na pewno taki wielki samochód to był dobry wybór.
GWM One, szybkie ładowanie i AI
Pod maską – a właściwie pod karoserią, bo tu akurat ważniejsze jest to, co kryje się w podłodze – siedzi układ hybrydowy plug-in z oznaczeniem Hi4-Z, z dwoma silnikami elektrycznymi i dwulitrowym turbodoładowanym benzyniakiem o mocy 175 kW, czyli około 235 KM. Przy czym same 235 KM z silnika spalinowego to tylko część równania, które uzupełnia silnik elektryczny na tylnej osi.
Platforma GWM One już wcześniej pokazała swoje niemałe możliwości. Oparty na niej pokrewny model Wey V9X osiąga setkę w 4,4 sekundy. Gdyby HX dysponował zbliżonymi parametrami, byłby prawdopodobnie szybszy od konkurentów z silnikiem sześciocylindrowym. Defender Octa z V8 o mocy 635 KM robi to w 4 sekundy, ale kosztuje tyle, że za jego cenę można w Chinach zamówić małą flotę kanciastych SUV-ów.
GWM One to zresztą osobna historia. Koncern zapowiedział, że zbuduje na niej ponad 50 modeli – od minisamochodów po pełnowymiarowe SUV-y, z napędami spalinowymi, hybrydowymi, elektrycznymi, a nawet wodorowymi. Brzmi to jak obietnica polityka na wiecu wyborczym, z tą różnicą, że GWM ma już do pokazania konkretne specyfikacje. Wersja Super Hi4 dla pojazdów plug-in oferuje łączny zasięg do 1393 km w cyklu WLTC, z czego 363 km na samym prądzie. Modele w pełni elektryczne dostaną architekturę 900 V i mają ładować się od zera do 80 procent w 10 minut. Jeśli te liczby okażą się choćby w połowie prawdziwe, niektórzy europejscy producenci mogą zacząć nerwowo poprawiać krawaty.
Na dach HX-a trafił czujnik LiDAR, a system wspomagania jazdy obsługuje autopilota, który ma działać zarówno w mieście, jak i na autostradzie. Według zapowiedzi samochód ma też przewidywać zagrożenia w martwym polu. Na ile skutecznie – tego dowiemy się dopiero po pierwszych niezależnych testach.
GWM się nie patyczkuje
Warto przy tym pamiętać, że GWM to nie jest jakiś butikowy start-up, który robi prezentacje w garażu i szuka inwestorów na Kickstarterze. W Europie koncern nie zrobił jeszcze wielkiego szumu, ale w samych Chinach sprzedaje ponad milion aut rocznie, a w portfolio ma takie marki jak Haval, Tank, Wey czy Ora. Model Haval H6 był przez ponad osiem lat najlepiej sprzedającym się SUV-em w Chinach – 103 miesiące z rzędu na szczycie to wynik godny Toyoty.

Pytanie brzmi: czy HX (z tą czy inną nazwą) kiedykolwiek do nas trafi? GWM planuje fabrykę na Starym Kontynencie – prawdopodobnie w Hiszpanii lub na Węgrzech – ale do tej pory sprzedaż w Europie kręciła się wokół kilku tysięcy sztuk rocznie. Australijski oddział GWM potwierdził zainteresowanie wprowadzeniem modelu HX na swój rynek, więc globalny debiut jest bardzo prawdopodobny.
Chińskie kopie aut to oczywiście nic nowego. Różnica polega natomiast na tym, że kiedyś kopiowany był głównie wygląd, a pod maską siedział silnik o mocy kosiarki. Dziś Chińczycy kopiują formę, a pod spód wsadzają treść nierzadko zawstydzającą oryginał. I właśnie to powinno budzić największy niepokój w Gaydon.
Haval HX to zapowiedź tego, jak będzie wyglądać konkurencja w segmencie dużych SUV-ów za kilka lat – jeszcze więcej technologii, jeszcze więcej elektryfikacji i (oby!) ścinanie zer w cenach. Europejczycy w końcu będą zmuszeni nadrabiać. Defender wygrywa prestiżem i tradycją, ale tradycja nie ładuje się w pięć minut.



















