Diesel wygrał z prądem. Nie musisz czekać, aż producentom się odwidzi
Wszystkie auta będą niedługo elektryczne? Wygląda na to, że nie, a wielki koncern już wprowadza ogromną zmianę. Ale nie musisz czekać, aż na nadejdzie.

Stellantis stał się ostatnio tematem numer jeden w motoryzacyjnym świecie. Po pierwsze - stracił gigantyczną fortunę, co akurat przeciętnego klienta guzik obchodzi. Po drugie - planuje... postawić na diesle, jako alternatywę dla swoich niezbyt lubianych silników spalinowych i jako sposób na walkę z chińską konkurencją.
Tyle tylko, że zapowiedzi zapowiedziami, a kiedy nastąpi ta wysokoprężna ofensywa - na dobrą sprawę nie wiemy. Jeśli więc ktoś nie chce przesadnie czekać, a kusi go coś z koncernu Stellantis, to spieszę z dobrą wiadomością. Otóż już teraz w niektórych modelach niektórych marek tej grupy znajdziemy diesle, a niektóre z nich mają dla nas kilka niespodzianek.
To gdzie teraz znajdziemy diesla i pokażemy tym samym, co myślimy o elektryfikacji?
Alfa Romeo

Diesel pełną gębą - na cztery modele dostępne w ofercie aż trzy dostaniemy z silnikami Diesla. Mój ulubiony przypadek to Tonale, które nawet po liftingu jest tańsze w wersji wysokoprężnej niż benzynowej/hybrydowej.
Jeśli chodzi o jednostki, które mamy do dyspozycji, to Tonale oferuje tylko jeden wariant - 1.6 Turbo Diesel DCT6. Czyli napęd na jedną oś, automatyczna przekładnia i żadnych innych kombinacji. 130 KM, setka w porywające 10,9 s.
Stelvio i Giulii udało się trochę lepiej, bo załapały się na diesla o pojemności skokowej 2.2, który również łączony jest zawsze z automatyczną przekładnią, ale tutaj ma 8 przełożeń. Do wyboru jest jednoosiowa wersja o mocy 160 KM albo AWD z 210 KM. Mocniejsze Stelvio z dieslem do setki rozpędzi się w 6,6 s, natomiast słabasze - w 8,8 s. Co do cen - 2.2 160 KM kosztuje tyle, co benzyna 280 KM. 2.2 210 KM jest od niej natomiast o 14 tys. zł droższe.
Peugeot

Nowy 308 - dopłacamy tysiąc złotych w porównaniu do hybrydy 145 KM i dostajemy wysokoprężne BlueHDi 130 KM z automatyczną przekładnią. Opcja ta dotyczy zarówno hatchbacka, jak i kombi, i jest porażająco tańsza, niż zakup 308 w wersji PHEV (148 900 zł) czy elektrycznej (164 200 zł).
Do wyboru jest też Rifter z 1.5 BlueHDi 100 albo 130 i manualną albo automatyczną przekładnią.
Citroen

Niedobitki poprzedniego C5 Aircross albo... Berlingo. Do wyboru są dwa silniki - albo 100 KM, albo 130 KM. Oba mają 1,5 l pojemności skokowej i według cennika bardziej osobowego niż Berlingo na zdjęciach - wszystkie są łączone z przekładnią manualną.
Możemy za to wybrać, czy chcemy wersję M czy XL, i jedną z dwóch wersji wyposażenia. Cena? Od 121 950 zł.
Fiat
Nic, zapraszamy w późniejszym terminie.
Jeep
Nic.
Opel

Jeden model pasuje do naszej listy i jest to Astra w wersji zwykłej albo Sports Tourer (kombi).
Zaskoczenia wielkiego nie ma, bo w niemieckim kompakcie znajdziemy jednostkę 1.5 o mocy 130 KM, łączoną zawsze z automatyczną przekładnią. Ciekawostka jest najwyżej taka, że diesel 130 KM kosztuje dokładnie tyle samo, co hybryda 145 KM - 124 900 zł.
Niestety na nic mocniejszego nie możemy liczyć, jeśli chcemy tankować olej napędowy. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Astrę z dieslem połączyć z najwyższą wersja wyposażenia.
DS

Szok i niedowierzanie, zbliżone do tego, że na zdjęciu powyżej jest wersja PHEV. Bardziej jednak powinno naszą uwagę skupić to, że w gamie DS znajdziemy aż dwa modele z dieslem - DS 7 i No4. No, można jeszcze ewentualnie dorzucić poprzedniego DS 4, to trzy.
Żeby pozrywać trochę boki, zacznijmy od DS 7. To spore auto dostępne jest aktualnie - według konfiguratora - wyłącznie ze znaną już z tego przeglądu wysokoprężną jednostką 1.5 130 KM. Tak, mowa o tym silniku, o którym było przy okazji Berlingo, a przecież na tapecie mamy SUV-a za 200 tys. zł na start.
Nikogo raczej nie zdziwi natomiast w obliczu tej sytuacji fakt, że i DS No4 ma pod maską BlueHDi 130. Aczkolwiek w Oplu nie trzeba było do niego dopłacać, a w DS - w porównaniu do hybrydy 145 KM - trzeba dołożyć 5 tys. zł.
Skomplikowane są tory logiki Stellantisu.
Lancia
No raczej nie.
Leapmotor
Oczywiście brak.
To ile tego jest i na co można liczyć?
Na dobrą sprawę w gamie Stellantisa są całe trzy silniki wysokoprężne:
- 1.6 130 KM - w Alfie Romeo Tonale;
- 2.2 160 i 210 KM - w większych modelach Alfy Romeo;
- 1.5 100 i 130 KM - w większości pozostałych modeli.
Nie pokładałbym raczej nadziei w tym, że silnik 2.2 doczeka się jakiegoś cudownego wskrzeszenia i rozleje się po gamie modelowej Stellantisa. Owszem, pod koniec zeszłego roku trafił do nowych modeli, ale wyłącznie tych użytkowych. Aczkolwiek trzeba przyznać, że Astra ST w hothatchowym wydaniu z dieslem 2.2 210 KM byłaby ciekawym kąskiem - nawet jeśli nigdy nie będzie szans, żeby powstała.
Pozostaje więc liczyć głównie - przynajmniej na razie - na jednostki 1.5. Wersja 100 KM póki co trafia raczej do samochodów mniej lub bardziej użytkowych, więc jeśli coś w najbliższym czasie zagości w nowych lub istniejących modelach - będzie to pewnie mocniejsze 1.5 130.
Z drugiej strony - próby kuszenia klientów takimi tworami jak wspomniany DS 7 z 1.5 130, raczej nie przyniosą oczekiwanego rezultatu. Zobaczymy, czy Stellantis aż tak uwierzy w diesla, że za jakiś czas do gamy dołączą odświeżone wersje w okolicach dwóch litrów pojemności skokowej. Przydałoby się.
Czytaj więcej o dieslach:







































