REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Wiadomości

USA przygrzmociło Chinom za elektryczne samochody. Europa ociera łzy białą flagą

Joe Biden ogłosił nowe cła na samochody elektryczne z Chin. Duże cła, ogromne. Oni się bronią, a my leżymy i machamy białą flagą. Już dawno przegraliśmy i teraz coś niezdarnie udajemy.

14.05.2024
18:58
samochody elektryczne Chiny
REKLAMA

Każdy może być geopolitykiem, ja też mogę dziś nim być. Nawet mam taką podobną kurtkę. Wychodzi mi, że Europa zaraz przegra w elektryczne samochody z Chinami, a niskie ceny aut to wcale nie jest dobra wiadomość.

REKLAMA

Tanie samochody z Chin nadchodzą

Ostatnio osoba, która niezbyt interesuje się motoryzacją, podesłała mi artykuł, z którego wynikało, że niedługo w Europie pojawi się tani elektryczny samochód od chińskiego producenta. Jej komentarz był pozytywny, bo uważa, że samochody elektryczne nie powinny być rozwiązaniem dla wyższej klasy średniej, na które zrzuca się reszta społeczeństwa. Ma oczywiście rację i nie ma jej jednocześnie.

Do Europy napływają tanie chińskie pojazdy, a ma ich być jeszcze więcej. Z jednej strony to miło, bo ruch jest przyczyną wszelkiego życia. Już się wydawało, że nastąpił koniec motoryzacji i jesteśmy skazani wyłącznie na powtarzalne, drogie europejskie samochody, a tu niespodzianka. Wchodzi ktoś i psuje zabawę, a cieszą się klienci. Za przerwanie marazmu i zmuszanie do wysiłku cenowego, dla Chińczyków propsik.

Niestety, to co bywa dobre dla pojedynczego człowieka, czyli niższa cena zakupu, bywa słabe dla całego biznesu, a może nawet dla kontynentu. Ktoś wymyślił rewolucję w motoryzacji tak, że oparta jest na zasobach, których Europa nie ma. Nie da się zelektryfikować europejskich kierowców bez udziału Chin. Jeśli złościliśmy się na Rosję (choć wcale nikt tego nie robił), że uzależnia od siebie Europę swoimi surowcami, dlaczego mielibyśmy pozwolić na to samo Chińczykom? Za późno, już to zrobiliśmy.

Przedstawiciele największych motoryzacyjnych marek mówią, że nie da się przejść na samochody elektryczne bez udziału Chin. Już teraz nie ma auta bez jakiejś części z tej części świata, a z autami elektrycznymi już całkiem nie da się tego zrobić. Oni mają wszystko — samochody elektryczne, akumulatory do nich i surowce do tych akumulatorów. Tanie chińskie, elektryczne samochody w Europie to oddawanie pola azjatyckiemu państwu. Na to ochoty chyba nie miał Joe Biden.

USA wprowadza wysokie cła na chińskie samochody elektryczne

Jak zapowiadali, tak zrobili. Joe Biden ogłosił dziś nowe cła na samochody elektryczne z Chin. Chce w ten sposób ochronić swoich producentów. Nie szuka wojny, ale musi odpowiedzieć na nieuczciwe praktyki — tak mówi. Cła wzrosły tam następująco:

  • z 25 proc. do 100 proc. na samochody elektryczne
  • z 7,5 proc. do 25 proc. na akumulatory litowe
  • 25 proc. (z zerowego poziomu) na surowce konieczne do produkcji
  • z 25 proc. do 50 proc. na panele fotowoltaiczne
  • z 25 proc. do 50 proc. na półprzewodniki.

Z takimi stawkami chińscy producenci aut nie za bardzo mają jak konkurować na tamtejszym rynku. Ich auta nie będą wyraźnie droższe. Nie będą po prostu wyraźnie tańsze, a to główna przeszkoda. Biden mówi, że nie chce wojny, ale ją wypowiedział. Europa niby się broni, ale sama nie wie, chyba ustawia status na "to skomplikowane".

Europa: chciałabym ceł, ale się boję

Ursula von der Leyen, Przewodnicząca Komisji Europejskiej mówi, że musimy też się bronić. Chińczycy mają wręcz nieprzyzwoicie dotować swoje pojazdy i tym chytrym sposobem chcą nas nimi zalać. Można więc przyklasnąć Ursuli i zachęcać, dajesz Ulka, przywal im cłami, jak Joe. Tylko że zbliżają się europejskie wybory, zapał w głoszeniu wielkich haseł może po nich zmaleć. Tym bardziej że motoryzacyjne marki wcale się nie wyrywają do walki z Chińczykami. Przynajmniej nie wszystkie.

Reuters donosi, że Oliver Zipse z BMW wprowadzanie ceł skierowanych przeciwko Chinom przyrównał do strzału w stopę. Część ich aut przybywa do Europy z Chin. Na pewno byłaby to ich stopa, ale nie byłaby to stopa jedyna.

Chińskie samochody w Polsce:

Chińczycy już dawno tu są

Jak wynika z raportu organizacji Transport and Environment, 19,5 proc. elektrycznych aut sprzedanych w zeszłym roku w Europie zostało wyprodukowanych w Chinach. Fabrykę ma tam Tesla, stamtąd też przybywa Dacia Spring czy BMW iX3. We Francji i Hiszpanii co trzeci sprzedany samochód elektryczny pochodzi z Chin.

Ponad połowa aut z Chin na tych rynkach pochodzi od... zachodnich producentów. Jak można walczyć z Chinami, jak się już dawno leży, a w dodatku działa się z rozdwojeniem jaźni, bo jednocześnie idzie się z nimi w natarciu?

T&E przewiduje, że marki takie jak BYD i MG mogą osiągnąć 20 proc. udział w elektrycznej, europejskiej sprzedaży do 2027 roku. To byłoby już razem tak blisko 70 proc. Europejskie cło wynosi 10 proc., czyli sporo mniej niż amerykańskie 25 proc., które właśnie podwyższył Joe Biden do 100 proc. Ależ walczą ci Europejczycy, aż im się białe flagi kończą w magazynach.

Kluczowa branża przechodzi w chińskie ręce

REKLAMA

Sektor motoryzacji jest nazywany kluczowym z punktu widzenia interesów Europy. Szacuje się, że bezpośrednio lub pośrednio zapewni pracę prawie 14 mln Europejczyków. Tylko w Niemczech odpowiada za jedną czwartą przemysłu. Jest czego bronić, ale armat nikt nie wystawi.

Komisja może nałożyć cła już w lipcu, ale raczej będą one niższe niż te, które do tej pory obowiązywały w USA. USA wypowiedziało wojnę chińskim samochodom elektrycznym, choć udaje, że nie. Europa już dawno jest pokonana, ale zastanawia się, czy chociaż nie rzucić w przeciwnika kamieniem.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA