Mógł zostać pięknym zabytkiem. Został zburzony
Podczas odhaczania licznych ciekawych obiektów na mapie Polski przy niektórych wydaje mi się, że niektóre będą stać wiecznie, chociaż czasy się zmieniają. Niestety, po jednym z nich właśnie przejechał buldożer.

Temat jest związany z motoryzacją nieco poszlakowo, ponieważ jest to dworzec autobusowy, ale że autobus to zasadniczo pojazd, napędzany silnikiem i robiący brum brum, uznajmy tę odpowiedź za prawidłową. A rozchodzi się o wspaniały ze wszech miar dworzec autobusowy w Sulechowie, który dokładnie w swoje 60. urodziny właśnie dokonuje zjazdu do zajezdni.
Dworzec autobusowy wybudowano w 1966 roku i przez wszystkie lata właściwie nie modernizowano
Jak zwykle, powstał na gruzowisku po wyburzonych kamienicach - niczego szczególnego przedtem w tym miejscu nie było. Do użytku oddano go w kwietniu 1966 roku, czyli w momencie pisania tekstu niemal równo 60 lat temu. Jego wyjątkowość polega na tym, że przez te wszystkie dekady nikt tutaj niczego nie ruszał i obiekt wygląda tak samo, jak wtedy, kiedy parkowały pod nim Sany H01.
W 2019 roku został wpisany do rejestru zabytków, ale to już nieaktualne
Pogłoski o planowanym wyburzeniu starego dworca i zastąpieniu go nowym pojawiały się już od lat, niemniej wydawało się, że planom został ukręcony łeb. Wszystko za sprawą wpisu do rejestru zabytków dokonanym w 2019 roku, który miał go uczynić nieśmiertelnym.
Niestety, tak się nie stało. Historia wykonała zwrot o 180 stopni, ponieważ grunt, na którym stoi budynek dworca, został sprzedany, obiekt przy okazji wyparował z rejestru zabytków, a co po takim preludium dzieje się dalej, wszyscy się zapewne domyślają.
Tym, którzy się nie domyślili, podpowiem: budynek znika cegła po cegle, a być może już go nie ma w ogóle i została tylko dziura w ziemi, kilka stert gruzu oraz jakaś zabłąkana maszyna budowlana, ewentualnie dwie. Czy powstanie w tym miejscu nowy dworzec? Oczywiście, że nie - będzie tutaj generyczna galeria handlowo-usługowa. A dworzec? Pewnie gdzieś indziej, ale to się później pomyśli.
Dworzec w Sulechowie był dla mnie obowiązkowym przystankiem, kiedy byłem w promieniu do 100 kilometrów od miasta
Rzadko zapuszczam się w tamte rejony, bo ze stolicy mam do Sulechowa i okolic bardzo daleko. Niemniej, kiedy już byłem gdzieś w pobliżu, zawsze zawijałem pod wspomniany dworzec i podziwiałem jego architekturę.
Pierwszy raz widziałem go z bliska jakoś w 2018 roku i nie da się ukryć, że budynek już wtedy lata świetności miał dawno za sobą. Z jednej strony, wszystko się rozłaziło i sprawiało przygnębiające wrażenie, z drugiej jednak - obiekt zachował się w dziewiczym stanie, bez żadnych odpustowych modernizacji.
Z ciekawszych smaczków, siedzenia w poczekalni pochodziły z… autobusów międzymiastowych. Niestety, poczekalnia, podobnie jak pozostałe pomieszczenia na terenie okrąglaka były już zamknięte. Od jak dawna? Tego nie wiem, ale już w 2018 roku pocałowałem klamkę, a było to 8 lat temu.
Niestety, zabytki związane z transportem i inżynierią drogową mają u nas przerąbane
Ja wiem, że budynek był stary, zaniedbany i wymagał wydania pieniędzy, aby doprowadzić go do porządku. Pewnie zupełnie dużych pieniędzy, ponieważ konieczne byłoby dostosowanie go do obecnych standardów i takich tam różnych nieistotnych dla mnie rzeczy.
Przykład wspaniałego dworca autobusowego w Kielcach pokazał, że można zrobić tak, żeby było i nowocześnie, i historycznie, i oryginalnie. Cóż… dworzec w Sulechowie nie zyskał tak kultowego statusu, jak słynny spodek w Kielcach, niemniej będzie go bardzo brakowało.



















