REKLAMA

Te chińskie auta to prawdziwe zmory. Ferrari Luce to przy nich Monica Bellucci

Ferrari ostatnio skupiło na sobie uwagę świata motoryzacji (i nie tylko), prezentując swój pierwszy w historii elektryczny model o nazwie Luce, który z miejsca okrzyknięto brzydkim. Postanowiliśmy poszukać czegoś jeszcze brzydszego - w tym celu udaliśmy się do Chin.

Te chińskie auta to prawdziwe zmory. Ferrari Luce to przy nich Monica Bellucci
REKLAMA

Ferrari pokazało model Luce i wywróciło internet do góry nogami. Tyle czekania, teaserów, by zobaczyć TO. Jako osoba podziwiająca auta Ferrari od dziecka byłem załamany - jak wtedy, gdy się dowiedziałem, że Święty Mikołaj nie istnieje. Zacząłem myśleć - że przecież może być jeszcze gorzej. I owszem, może - wystarczyć zobaczyć, co kiedyś klepali Chińczycy.

Miał być Rolls-Royce, wyszedł Trabant

Zacznijmy od czegoś luksusowego niczym Ferrari. Jest to Hongqi L5, czyli jeden z najbardziej prestiżowych samochodów, jakie stworzyli Chińczycy. To 5,5-metrowe, ponad trzytonowe monstrum, którym od 2014 roku woził się m.in. przywódca Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping.

Hongqi L5

Wóz znalazł się tutaj głównie za sprawą stylistyki przedniej części nadwozia, która w swoim zamyśle miała chyba przypominać brytyjskie Rolls-Royce'y. Niestety, nie do końca się udało - bardziej wyszła współczesna iteracja Trabanta 601. Przynajmniej pod maską znajdziemy silnik czterosuwowy - i to nawet sześciolitrowe V12.

Van, który zgubił kawał klapy

Kolejne na naszej liście jest najmłodsze auto w zestawieniu - Dongfeng Fengon Dexian T8. Powstał on w 2023 roku jako propozycja dla bardzo konkretnej klienteli - to komfortowa, wieloosobowa taksówka, służąca np. na lotniskach. Choć w tym celu może przeszkodzić pewien fakt - klapa bagażnika ma chyba najwyższy próg załadunku jaki widziałem.

Dongfeng Fengon Dexian T8/fot. CarNewsChina

Ogólnie cały samochód wygląda jakby designer trzy razy zmieniał swoją koncepcję - zapominał, czy robi zwykłe auto osobowe, czy vana albo SUV-a, ostatecznie wyszło mu to ostatnie, choć z elementami typowymi dla dwóch pierwszych. Przy okazji przysnął projektując linię okien, a ręka zjechała mu bardzo nisko. Auto ma długość aż 6 m, a napędza je silnik elektryczny o mocy 272 KM. W tym przypadku skończyło się na jedynie kilku prototypach - podobnie można powiedzieć o marce Dexian, która mimo planów Dongfenga w ogóle nie powstała.

Dongfeng Fengon Dexian T8/fot. CarNewsChina

Polonez Cargo po kolejnym liftingu

Zostając w temacie aut praktycznych, następny na naszej liście jest pierwszy chiński kombivan. To Chery Karry, nazywane później Karry Youyi lub Chery A18 (na eksport). O aucie pisaliśmy więcej przy okazji wejścia Chery do segmentu aut dostawczych w Europie. Tu jedynie dodajmy, że ma tragiczne proporcje, a także wygląd, jakby zespolono go naprędce z dwóch-trzech różnych samochodów. Jeździłbym.

 class="wp-image-687632"
Chery Karry/Karry Youyi

Największa klamka na świecie

Schodzimy z rozmiarem aż do aut najmniejszych - choć zostajemy z koncernem Chery. Jedynym przedstawicielem segmentu A jest tutaj Chery QQme, zaprezentowane w 2009 roku.

 class="wp-image-692806"
Chery QQme

Do tego auta jak ulał pasuje pytanie "co tu się stało?" - dosłownie wszystko, co z jego wyglądem mogło być nie tak, wyszło nie tak. Przód i tył są nabrzmiałe jak kleszcz po posiłku, tylna boczna szyba wygląda jakby przypomniano sobie o jej istnieniu w ostatniej chwili, podobnie zresztą jak ten mini grill z przodu, ale najgorsza jest ta klamka przez całe drzwi. Pewnie myślano, że tak mogą zrobić coś, na co nie wpadł nikt inny - problem w tym, że nikt tak nie robił z wyraźnych powodów. Ogólnie zamysł auta był już dziwny - miał wyglądać możliwie identycznie z przodu i z tyłu.

 class="wp-image-692807"
Chery QQme

Co najdziwniejsze, nie zaprojektował go losowy student ASP w Szanghaju - za QQme odpowiada Enrico Fumia, czyli stylista mający na koncie m.in. Alfę Romeo GTV czy Lancię Y. Tu chyba nie miał najlepszego dnia.

Pod maską pracował silnik benzynowy - o czterech cylindrach i pojemności 1,3 l. QQme nie okazał się hitem (szok i niedowierzanie) i wycofano go już po dwóch latach, po sprzedaniu zaledwie niecałych 2 tys. egzemplarzy.

ZX-ie, co oni ci zrobili?

Jednym z pierwszych popularnych samochodów osobowych w Chinach był Citroen ZX, który nosił tam nazwę Fukang. Auto przetrwało tam bardzo długo, nawet dorabiając się odmiany pod inną marką koncernu Dongfeng - był to Maple Hisoon z 2004 roku.

 class="wp-image-692816"
Maple Hisoon M203

Hisoon był dostępny w trzech odmianach różniących się wyglądem - Whirlwind, AA i M203. Ta ostatnia była pseudosportowa (z półtoralitrowym silnikiem o mocy 94 KM) i jednocześnie najbrzydsza, sprawiająca wrażenie zrobionej na siłę: taki samochodowy dzidzia piernik, próbujący ukryć, że to auto ma kilkanaście lat. Wszystko wygląda jak wzięte z innych modeli i nic do siebie nie pasuje. Pięknym zwieńczeniem są chromowana listwa nad grillem i boczna listwa na drzwiach, wyglądające po prostu przerysowanie. Ale najlepsze jest z tyłu.

Maple Hisoon M203

W odmianie M203 na słupkach D wsadzono czerwone elementy - żaden inny tego nie ma. Co ważne, one nie świecą - oznacza to, że może nie są zbyt ładne ani nie pasują w żaden sposób do reszty, ale za to nie spełniają praktycznej funkcji. Brawo.

"Skośonooki" nie będzie rasistowskie

Na koniec został jeden z moich ulubionych chińskich samochodów. Geely CD miał trudne zadanie - zastąpić model BL, będący parodią kopią Toyoty Supry Mk4. Trzeba przyznać że się udało - i to jak.

Geely CD

CD wyjątkowo nie oznacza "Compact Disc", a "Chinese Dragon". Brzmi jak idealna nazwa dla samochodu sportowego - Geely CD miał jednak tylko 1,5-litrowy silnik benzynowy o mocy 94 KM. Nawet w tak małym, czterometrowym autku nie zapewniało to zbyt wielu sportowych doznań.

 class="wp-image-692822"
Geely CD/fot. Car News China

Stylistycznie jest mocno eklektycznie - podobno przy projektowaniu pomagał słynący z pięknych aut, koreański koncern Daewoo. Najgorszy w tym aucie jest zdecydowanie przód, w którym ktoś przesadził z wydłużeniem reflektorów. Jednocześnie dołożył rozdzielony przedni grill, który dopełnił dzieła zniszczenia. Powstało auto wyglądające jak gad, tylko że niestety dotknięty ciężką chorobą genetyczną. Z tyłu jest już nieco lepiej, choć i tak te łamane tylne światła prezentują się źle. Do tego całe auto jest pełne dziwnych przetłoczeń, wyglądających jak porozrzucane losowo.

Dobrze, że do tej pory Chińczycy jako tako nauczyli się projektować samochody.

Więcej o chińskich autach przeczytasz tutaj:

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-27T17:51:19+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T16:11:04+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T11:23:53+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T10:03:44+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T20:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T19:09:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T13:19:29+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T10:37:23+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T09:21:13+02:00