Mazda żegna swojego crossovera. Na następcę jeszcze poczekasz
Pamiętacie jeszcze Mazdę CX-3? Ten fajny, miejski SUV po latach od odejścia z Polski dopiero kończy swoją podróż. Równolegle Mazda planuje jego następcę, ale jest jeszcze za wcześnie na wielki optymizm.

Mazda jest obecnie w pewnym dołku. Wprowadzenie nowego modelu staje się powoli świętem, stare są produkowane długo, a elektryfikacja to temat traktowany nieco oględnie. Nawet ukochana przez wszystkich MX-5 jest w słabszej formie niż kiedyś. Innym fajnym modelem była także CX-3, którą Mazda wprowadziła w 2015 r. Wycofano ją już z Polski, choć poza Europą miała się dobrze.
Niestety, nic nie może wiecznie trwać
CX-3 zniknęła z całego naszego kontynentu (oraz ze Stanów Zjednoczonych) w 2021 r., czyli aż 5 lat temu, co minęło jak z bicza strzelił. Miejsce zostało częściowo zajęte przez wcześniej wprowadzony model CX-30. Mimo to, na innych rynkach dalej miała się dobrze i nie myślała o emeryturze. W swojej ojczystej Japonii dalej znajdowała nabywców, choć nie wyjeżdżała już z fabryk w tym kraju, a z tych w Tajlandii. Dostępna była także w Ameryce Łacińskiej - potrzeby tamtejszych rynków spełniała fabryka w Meksyku.

Niestety, w końcu i to musiało się zakończyć - Mazda ogłosiła, że sprzedaż CX-3 w Japonii zostanie zakończona w lutym, mimo wcześniejszych zapewnień że wytrwa do marca. Nie zostało wspomniane nic o innych rynkach, choć trudno się spodziewać czegoś innego.
Wraz z CX-3 także inna mała Mazda kończy powoli swój żywot - to Mazda 2, która ma pozostać w produkcji najprawdopodobniej do czerwca. Przy czym mówimy tu o tej "prawdziwej" Mazdzie 2, a nie Toyocie Yaris ze znaczkiem Mazdy, którą znamy z naszego rynku.
Planowany jest następca
W Hiroszimie pracują już nad następcą Mazdy 2 - najprawdopodobniej będzie ona przeniesieniem na drogi konceptu Vision X-Compact z ubiegłego roku, zaś do produkcji trafi w roku przyszłym.

Wraz z nową "dwójką", możemy zobaczyć nowego, małego SUV-a - czyli następcę modelu CX-3. W zeszłym roku mogliśmy dostrzec szkice zielonego, małego SUV-a, który pasowałby jako hipotetyczny następca CX-3. Miał on podobny kształt co dawniejszy model, lecz jego światła swoim kształtem przypominały te z nowego CX-5. Rozważana jest też jego potencjalna nazwa - najbardziej prawdopodobną wydaje się CX-20.

Co do napędu, to możemy się spodziewać, że będzie on elektryczny. Niektórzy pewnie już przewrócili oczami, ale uwaga - Mazda przecież ogłaszała, że planuje wstrzymać się z pracami nad własną platformą dla aut elektrycznych, co oznacza, że dalej będzie polegać głównie na technologii pożyczonej od chińskiego Changana.
Z jednej strony fajnie byłoby zobaczyć znowu Mazdę CX-3, bo to przyjemne autko. Ale z drugiej strony - potrzebujemy kolejnego, chińskiego elektryka? I to jeszcze w cenie nie-chińskiego auta? No właśnie.
Więcej o Mazdach przeczytasz tutaj:







































