Przestałem robić zloty i rajdy. Nie ma sensu kopać się z koniem

Przez ponad dekadę organizacja imprez dla zabytków była ważną częścią mojego życia. W tym roku postanowiłem sobie odpuścić, a nowe przepisy to tylko jedna strona medalu.

Zlot

Mamy połowę maja i normalnie o tej porze bylibyśmy już dawno po oficjalnym rozpoczęciu sezonu zlotowego i pewnie paru rajdach turystycznych dla zabytków, z tego co najmniej jednym współorganizowanym przeze mnie. Mamy też jednak rok 2026, co oznacza, że to, do czego przez lata przywykliśmy, jest już nieaktualne.

Kiedyś o tej porze sezon zabytkowy byłby już rozkręcony na całego. A teraz? Dopiero w tym tygodniu odbyło się pierwsze spotkanie Youngtimer Warsaw, a zmagania w ramach Mistrzostw Mazowsza Pojazdów Zabytkowych (dawniej Mistrzostwa Okręgu Warszawskiego Pojazdów Zabytkowych) ledwo wystartowały.

Pierwszy kryzys przyszedł wraz z pandemią

Za sprawą koronawirusa straciliśmy w zasadzie trzy sezony. W tym czasie zloty przybrały formę fotospotów, podczas których zamiast luźnych spotkań i rozmów przy samochodach na parkingu, krążyło się po mieście i dawało „upolować” rozstawionym w różnych punktach fotografom.

Rajdy z kolei, ze względu na swój charakter, odbywały się w szczątkowej liczbie, wykorzystując krótkie „okienka pogodowe” między kolejnymi pandemicznymi restrykcjami. Od razu powinienem w tym miejscu podkreślić, że przez słowo „rajdy” rozumiem imprezy nawigacyjno-turystyczne, taką trochę samochodową wersję gry miejskiej czy też harcerskich podchodów, całkowicie amatorską rozrywkę miłośników starszych aut.

Rajd
A CO TO ZA NIELEGALNE ZGROMADZENIE??? WSZYSCY OD RAZU DO WIĘZIENIA!!!

Po pandemii wszystko wróciło do normy, prawie

Od kilku lat z pozoru znów było normalnie – kalendarz był wypełniony niemal po brzegi i co weekend coś się działo, a imprezy cieszyły się dużą popularnością. Widać było, że uczestnikom brakowało tego typu rozrywek po przymusowym przestoju.

Nie było jednak widać tego, że w wyniku pandemii ubyło organizatorów. Bynajmniej nie z powodu, o którym teraz pewnie pomyśleliście – po prostu niektórzy wykorzystali ten czas, żeby się ustatkować i założyć rodziny, a inni postanowili porzucić dotychczasowe życie i zacząć na nowo na drugim końcu kontynentu.

O ile tak było przynajmniej w środowisku rajdowym, o tyle zloty (wymagające mimo wszystko mniejszego poświecenia i czasu na przygotowania) wciąż odbywały się normalnie, a organizatorów nawet przybyło, choć sama forma imprez zaczęła się zmieniać. Obecnie można bowiem zauważyć (co zapewne zapoczątkowały wspomniane fotospoty), że aspekt społecznościowy tego typu wydarzeń trochę osłabł.

Owszem, nadal są grupy, które spotykają się ze względu na np. zamiłowanie do tego samego modelu (zwłaszcza tyczy się to Maluchów i Polonezów), ale nietrudno odnieść wrażenie, że na większości zlotów spora część uczestników pojawia się tylko po to, żeby się pokazać i dać sfotografować profesjonalistom, aby później szukać zdjęć swojego auta w relacjach z imprezy w mediach społecznościowych. Nie oceniam, stwierdzam tylko fakt. Niezależnie od pobudek, zawsze pochwalam, gdy ludzie jeżdżą swoimi klasykami, zamiast kisić je w garażu.

Zlot
Kultowy żwirek na błoniach PGE Narodowego to popularne miejsce spotkań miłośników klasycznej motoryzacji w Warszawie.

Ale co z tego, skoro Warszawa nie lubi samochodów

Z tego, co powyżej napisałem, można wysnuć wniosek, że w sumie wszystko jest super, więc w czym problem? Ano w tym, że organizacja zlotu czy rajdu na terenie miasta stołecznego coraz bardziej przypomina grę w sapera.

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, SCT to najmniejszy kłopot. Chcesz zorganizować spot czy zlot? Powodzenia w znalezieniu dostępnego placu, którego zarządca (niezależnie, czy to Skarb Państwa, samorząd, czy podmiot prywatny) wyrazi zgodę na jego udostępnienie, bez stawiania zaporowych warunków.

Robisz rajd? W oficjalnych pismach najlepiej w ogóle nie używać tego słowa, bo w głowach urzędników od razu włączają się skojarzenia z ryczącymi rajdówkami na ulicach albo, co gorsze, medialnymi nagłówkami o „pijackim rajdzie kierowcy BMW przez miasto”. A z czymś takim nie chcą mieć nic wspólnego. Co innego, gdyby to był rajd pieszy lub ewentualnie rowerowy.

Im dalej od stolicy, tym z organizacją czegokolwiek związanego z motoryzacją jest łatwiej, bo i samorządy są bardziej otwarte, i mieszkańcy życzliwiej patrzą na tego typu atrakcje w swojej okolicy. No ale wtedy organizacja zlotu czy rajdu w miejscu oddalonym np. o 100 km od miejsca zamieszkania staje się wyzwaniem logistycznym, często trudnym do pogodzenia z życiem zawodowym i prywatnym, jeśli nie chce się w tym celu zużywać cennych dni urlopowych.

Rajd
Trasa odbywającego się zawsze na początku września Charytatywnego Rajdu Malucha przebiega zwykle przez dwa województwa. Już współczuję organizatorom dodatkowych formalności, które będą musieli w tym roku ogarnąć.

Nowe przepisy stały się gwoździem do trumny

Od tego roku sytuacja osób, które zamiast siedzieć w domu, chcą wyjść do ludzi i coś zorganizować, jest jeszcze gorsza. Mam tu na myśli oczywiście nowe przepisy wymierzone w nielegalne zloty, wprowadzone z powodu grupki idiotów, którzy nie mogą powstrzymać swoich pierwotnych żądzy spalenia kapora czy robienia innego rodzaju trzody na publicznej drodze. Surowe kary za takie zachowania raczej nie zniechęcą tego typu kretynów, bo za uszy wyciągną ich koneksje tatusia albo pieniądze mamusi. Problemy mają za to prawdziwi pasjonaci motoryzacji.

Nowe przepisy w zasadzie całkowicie zabijają oddolne inicjatywy i spontaniczność. Nudzisz się po pracy i rzucasz na Facebooku propozycję wieczornego spotkania na jakimś lokalnym parkingu i wspólnego „pokopania w oponkę” z innymi miłośnikami klasyków? Nie daj Borze Tucholski, jeśli przyjedzie was więcej niż 10. Ciebie i twoich kolegów (każdego z osobna) czeka grzywna minimum 2000 zł, a jeśli będziesz miał pecha, to jako „organizator” możesz nawet dostać karę w postaci ograniczenia wolności. Milutko, prawda?

Wszystko dlatego, że zgodnie z treścią art. 65ja ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym:

Spotkanie właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów samochodowych na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni, którego celem jest prezentacja pojazdów samochodowych w liczbie większej niż 10, w szczególności wprowadzonych w nich modyfikacji, wymaga wcześniejszego zawiadomienia organu gminy.

Jak wskazują z kolei przepisy ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. Prawo o zgromadzeniach, takie zawiadomienie należy złożyć do właściwego organu nie wcześniej niż na 30 dni i nie później niż na 6 dni przed planowaną datą imprezy. W przypadku rajdu turystycznego, którego trasa zwykle przebiega przez co najmniej kilka gmin, stosowne pismo trzeba złożyć w każdej z nich.

Wystarczy więc, że urzędnik opacznie zrozumie nasze intencje i uzna tak naprawdę, że chcemy na ulicach jego spokojnej gminy kręcić kolejną odsłonę Szybkich i wściekłych, a cały wysiłek włożony w przygotowania do imprezy pójdzie na marne. Jeśli mimo odmownej decyzji postanowisz i tak przejechać przez tę miejscowość, rzecz jasna z poszanowaniem dopuszczalnej prędkości i bez tamowania ruchu, to szykuj się na sowitą grzywnę.

Tymczasem bananowa młodzież w swoich nowiutkich AMG i BMW M wciąż bezkarnie będzie szalała po ulicach. Przynajmniej do momentu, gdy wydarzy się kolejna tragedia z udziałem postronnych osób. Wtedy karuzela ruszy od nowa – kilka dni medialnej burzy, zakrojone na szeroką skalę poszukiwania sprawcy, który ewakuował się poza granice kraju, aż wreszcie aresztowanie i długi proces, a przy okazji następna nieprzemyślana i nieżyciowa nowelizacja prawa, która najbardziej obciąży nie tych, których powinna.

Zlot
Tak wyglądał pierwszy zorganizowany przeze mnie zlot w 2014 roku. Aż się łezka w oku kręci.

Od czasu, gdy w 2014 roku zorganizowałem pierwszy zlot, zdążyłem przygotować kilkadziesiąt różnych imprez i spotkałem na swojej drodze wiele wyjątkowych osób, spośród których spora część jest dziś moimi dobrymi przyjaciółmi. Dlatego nie ukrywam, że ostatnie zmiany bardzo mnie bolą i zniechęcają do kontynuowania tej hobbystycznej działalności. Skoro spontaniczne, niezagrażające nikomu i niczemu, zebranie grupki entuzjastów może zakończyć się wielotysięcznymi mandatami, to chyba gra przestaje być warta świeczki.

Na szczęście nie wszyscy podzielają moje, dość eufemistycznie mówiąc, sceptyczne nastawienie i w nadchodzących miesiącach zapowiada się trochę wartych uczestnictwa imprez. Uważam jednak, że punkt kulminacyjny jest już za nami i z roku na rok dalej będzie ubywać chętnych do organizacji czegokolwiek. Ale obym się mylił.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-16T17:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-16T11:19:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-16T10:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T19:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T19:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T18:14:09+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T17:02:38+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T16:14:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T12:23:06+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T12:05:33+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T10:10:39+02:00