Pracownicy fabryki w Tychach dojeżdżali ciekawymi wozami. Większość z nich to dzisiaj rzadkość
Autobus dowożący pracowników do miejsca pracy to dość typowe zjawisko. Po obejrzeniu zdjęć parku maszyn wagi ciężkiej, które 10 lat temu woziły pracowników do fabryki Fiata w Tychach, jestem w szoku, jak ten czas szybko przeleciał.

Fotografie przedstawiają autobusy zaparkowane na placu pod tyską fabryką Fiata. Pojazdy na nich uwiecznione do dzisiaj praktycznie wyginęły w naturze, a niektóre z nich można spotkać co najwyżej na sezonowych liniach turystycznych. W tamtym czasie, jak widać, stanowiły dość powszechny tabor u prywaciarzy. Jest wśród nich także kilka rodzynków.
Zobaczmy, co tam ciekawego zaparkowało pod fabryką w Tychach
Mercedes O405G. W Polsce pojazd był wykorzystywany w niektórych miastach w ramach komunikacji miejskiej, np. w Łodzi. Dzisiaj jako autobus liniowy został już zewsząd oficjalnie wycofany. Jeździło nim też dużo prywaciarzy, co zresztą widać na załączonych obrazkach. Widoczne na zdjęciach wozy wyglądają na wysokopodłogowe, o czym świadczy nieco więcej niż w niskopodłogowych centymetrów wzrostu. Ciekawostką jest, że kilkadziesiąt egzemplarzy Mercedesa wyprodukowano w Polsce, pod nazwą Jelcz M122.
MAN-y w polskich miastach nie były aż tak popularne, ale też szło je spotkać tu i tam. Bardzo popularny był natomiast w Niemczech, gdzie razem z Mercedesem dominował na drogach.
Neoplan N 321/3. To interesujący pojazd, ponieważ przedstawia niemal nieznany u nas typ przegubowego autobusu turystycznego, ewentualnie międzymiastowego. Same Neoplany z tą twarzą były w latach 90. i 2000. masowo eksploatowane jako niskopodłogowe autobusy miejskie, ale dalekobieżny autobus przegubowy stanowi pewną egzotykę. Niby były słynne przegubowe Zemuny czy międzymiastowe Ikarusy, ale to jednak zupełnie inna sytuacja.
Volvo B10M/Heuliez GX87. Tutaj przyznaję, że nie jestem pewien tego, co ustaliłem. Pewien jestem jedynie tego, że podwozie pochodzi z Volvo B10M, o czym świadczy emblemat za przednimi drzwiami. Tyle, że ten model Volvo produkowano przez 25 lat, a podwozie karosowało co najmniej kilkunastu różnych producentów. Pojazd na zdjęciach najbardziej przypomina nadwozie francuskiej firmy Heuliez, model GX87.
Swoją drogą, Volvo/Heuliez i Neoplan to ciekawy przykład tego, jak za granicą podchodzono do kwestii pojemności autobusów międzymiastowych. W Polsce ludzie gnietli się w Jelczach i Autosanach, podczas gdy tacy np. Niemcy jeździli sobie w komforcie przegubowym Neoplanem.
Jelcz T120. Produkowany od 1992 roku “turystyk” na bazie licencyjnego Berlieta na tle zachodnich odpowiedników wygląda dosyć biednie. Niby był nowocześniejszy od poprzednika, modelu PR100D, niby miał odświeżoną ścianę przednią, niby to i niby tamto, ale w gruncie rzeczy to wciąż ta sama dziadowska konstrukcja na francuskiej licencji.
Bardzo możliwe, że większość ze sfotografowanych pojazdów już nie istnieje
Pojazdy wagi ciężkiej, takie jak autobusy i ciężarówki, rzadko przechodzą na emeryturę taką, jak osobówki, dlatego wiele wiekowych egzemplarzy trafia po prostu na złom. Inna sprawa, że w tamtym czasie większość z nich nie przedstawiała sobą jeszcze niczego ciekawego - dopiero dzisiaj, kiedy w zasadzie każdy z tych wozów byłby rodzynkiem na drodze, można nad większością z nich dłużej podumać.



















