Nowy hatchback Hyundaia już jest. Veloster byłby dumny
Hyundai oficjalnie zaprezentował swój zupełnie nowy model o nazwie Ioniq 3. Na pierwszy rzut oka może przypominać połączenie Pontiaca i Audi, ale w rzeczywistości odniesienie jest jeszcze głębsze.

Wystarczy tylko rzucić nazwę Veloster, by fanom Hyundaia w głowie pokazał się charakterystyczny zgarbiony hatchback ze sportowym zacięciem. Niestety zmieniająca się specyfika rynku zmusiła koreańskiego producenta do zaprzestania produkcji na drugiej generacji tego modelu w 2022 roku. Okazuje się, że samochód powrócił do gamy, ale jako Ioniq 3. Założę się, że nie będziecie narzekać, a może uznacie jego premierę za najciekawszą w tym roku.







Nowy Hyundai Ioniq 3 oficjalnie
W gąszczu licznych premier motoryzacyjnych dość łatwo się pogubić, a już na pewno zachwycić każdą premierą nowego modelu. Gdy producenci co kilka tygodni prezentują kolejne samochody trudno za każdym razem zachwycać się tak samo, ale w przypadku Hyundaia Ioniqa 3 mówimy raczej o bardziej wyjątkowym i długo wyczekiwanym debiucie.
Hyundai sugerował wprowadzenie na rynek zupełnie nowego Ioniqa 3 już w zeszłym roku, kiedy to na targach IAA w Monachium zaprezentował światu futurystyczny Concept THREE. Niektórzy w pochylonym nadwoziu szybko doszukali się nawiązań do cenionego Velostera i ku zdziwieniu wszystkich, większość sylwetki z konceptu przeszła do auta produkcyjnego w bardzo podobnej formie.
Ioniq 3, najmniejszy członek elektrycznej rodziny Ioniq, wyróżnia się odważnym nadwoziem z sylwetką, która unosi się w górę od połowy tylnych drzwi, podobnie jak w modelu Veloster. Kanciasty tył przywodzi na myśl Pontiaca Azteka i Audi A2, a spojler wydaje się umieszczony na dziwnej wysokości. Zlicowane klamki poprawiają aerodynamikę, a czarne nadkola, zderzaki, felgi (od 16 do 19 cali) i słupki A dodają pikanterii zwłaszcza w wersji N Line i z matowym lakierem. Świetną robotę robią też poziome reflektory LED.
Co ciekawe, mówimy i aucie mniejszym niż Golf VIII. Nowy Hyundai mierzy bowiem 4170 mm długości (jako N Line, 4155 mm normalnie), 1800 mm szerokości i 1505 mm wysokości, a jego rozstaw osi to 2680 mm.











Zabrali duży ekran
Jeśli nie mogliście przekonać się do pojedynczej powierzchni z wkomponowanymi dwoma ekranami w modelach Ioniq, ucieszycie się, bo w nowym Ioniqu 3 projektanci pokusili się na nieco inną konfigurację wnętrza. To dlatego, że tuż za spłaszczoną kierownicą skrywają się stosunkowo wąskie zegary, które nie będą rozpraszały kierowcy podczas jazdy. Wyświetlacz na środku deski ma z kolei 12,9 cala lub 14,6 cala. Będzie to pierwszy europejski model w system informacyjno-rozrywkowy Pleos Connect oparty na systemie Android Automotive OS.
Klienci skorzystają z bezkluczykowego dostępu z poziomu telefonu, ładowania V2L, które przyda się podczas dłuższych wyjazdów lub na kempingach, nagłośnienia BOSE czy podgrzewanych i wentylowanych siedzeń. Opcjonalnie można zdecydować się jeszcze na materiały inspirowane włoskimi meblami z lat 70., które pochodzą z recyklingu.
Oczywiście nie zabrakło masy systemów asystujących, które pomogą kierowcy podczas jazdy na autostradzie i parkowaniu. Bagażnik ma natomiast płaską podłogę i 322 litry. Dodatkowy schowek umieszczony pod nią zapewnia dodatkowe 119 litrów, co daje łącznie 441 litrów.
Gdzieś już to słyszeliście
Ioniq 3 został oparty na platformie E-GMP, którą możecie znać też z innych modeli Hyundaia i Kii. Architektura 400 V nie brzmi tak zachęcająco w czasach, gdy coraz więcej modeli korzysta z instalacji 800 V, jednak pamiętajcie, że to miejski nieduży samochód elektryczny ze stosunkowo małym akumulatorem, który od 10 do 80 proc. ładuje się w i tak przyzwoite 29 minut. Mniejszy z nich (LFP) ma 42,2 kWh, a większy NMC to już 61 kWh, co pozwala pokonać kolejno 344 i 496 km według WLTP. Ioniq 3 oferuje też możliwość ładowania prądem przemiennym z mocą 11 kW lub 22 kW.
Moc trafia tylko na przednią oś. W zależności od akumulatora będzie to 147 KM lub 135 KM, ale moment obrotowy pozostanie na poziomie wynoszącym 250 Nm. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 9 sekund lub 9,6 sekundy, więc w codziennym użytkowaniu różnica będzie praktycznie nieodczuwalna. Tym bardziej że prędkość maksymalna to w obu przypadkach 170 km/h. Ciekawe, jak wypadnie prowadzenie, bo masa na poziomie 1550–1580 kg wcale nie wydaje się duża.
Nie wiem jak wam, ale mi Ioniq 3 kojarzy się z EV2, co tylko potwierdzają ich zbliżone dane techniczne. To oznacza, że gdy Hyundai trafi już do regularnej sprzedaży, jego cena może być bardzo zbliżona do Kii, która startuje od 99 900 zł w promocji (116 200 zł katalogowo). Jeśli zastosowany rodzaj napędu nie wywołuje u was negatywnych reakcji, może to właśnie Ioniq 3 będzie niedrogim miejskim autem, które dzięki swojej stylistyce będzie przyciągać spojrzenia kierowców i przechodniów prawie jak egzotyczne samochody.
Więcej o marce Hyundai przeczytasz tutaj:



















