Widziałem zamaskowany prototyp na ulicy. Możesz kupić go w salonie
Podczas wizyty w Krakowie spotkałem prototyp w pełnym kamuflażu. Najdziwniejsze, że to samochód, który jest już dostępny w polskich salonach.

Mój niedawny pobyt w Krakowie związany był z pierwszymi jazdami nowym Volvo ES90, ale zupełnym przypadkiem stał się też okazją do zobaczenia w ruchu zakamuflowanego prototypu. Na szczęście w tamtej chwili byłem pasażerem, więc miałem możliwość dokładniej przyjrzeć się temu tajemniczemu pojazdowi i zrobić mu zdjęcie.

Rozpoznanie auta nie było trudne
Zamaskowany samochód okazał się wystarczająco charakterystyczny, żeby bez cienia wątpliwości stwierdzić, co to za jeden. W tym przypadku niemieckie rejestracje, wskazujące na miasto Heppenheim lub szerzej na powiat Bergstraße w Hesji, stanowią mylny trop. Widoczne na zdjęciach auto to bowiem Suzuki e Vitara lub bliźniacza Toyota Urban Cruiser.

Kształt nadwozia, sygnatura świetlna tylnych lamp czy wnętrze (które również było częściowo zakryte i nie udało mi się go sfotografować) jednoznacznie wskazują, że to właśnie ten elektryczny crossover został przeze mnie przyłapany w stolicy Małopolski. Pytanie, co on tu robił.
I nie chodzi tu wcale o fakt, że jest montowany w Indiach i sprzedawany pod dwiema japońskimi markami, bo przecież samochody przedprodukcyjne są testowane w różnych zakątkach świata, także na polskich drogach. Sęk w tym, że jak wspomniałem, auto jest już w sprzedaży i można je znaleźć zarówno w salonach Suzuki, jak i Toyoty.
O testach przedprodukcyjnych nie może być więc mowy. O nowej wersji silnikowej raczej też nie, bo gama tego modelu wydaje się kompletna – zawiera dwa rodzaje baterii oraz wariant przednionapędowy i odmianę z napędem na wszystkie koła.

Zaskakujące wyjaśnienie
Rozwiązaniem zagadki wydają się być widoczne na tylnej klapie i bokach auta naklejki „Test drive performed by Segula Technologies”. Na stronie tej firmy możemy przeczytać, że to „globalna grupa inżynieryjna z ponad 30‑letnim doświadczeniem i zespołem ponad 15 000 ekspertów na całym świecie”, która od kilku lat funkcjonuje także w Polsce, m.in. w Krakowie.
Z dalszego opisu wynika, że firma działa w sektorach kolejowym i pojazdów użytkowych oraz branży automotive, specjalizując się „w projektowaniu komponentów, integracji systemów i rozwoju oprogramowania”. Dość ogólnikowo, ale trudno się w sumie dziwić, biorąc pod uwagę profil działalności.
No i to wystarczy, żeby przypuszczać, że spotkane przeze mnie zamaskowane Suzuki e Vitara/Toyota Urban Cruiser pełni funkcję swego rodzaju muła testowego, w którym sprawdzane są nowe rozwiązania, zapewne związane np. z działaniem systemów bezpieczeństwa.
Chociaż tak na dobrą sprawę to wcale nie wyjaśnia, dlaczego auto porusza się w pełnym kamuflażu. Skoro bazuje na znanym już modelu i służy do testowania nowych rozwiązań, to zdecydowanie mniej rzucałoby się w oczy, gdyby było pozbawione maskowania. Prawda?



















