Kobieta przede mną kupiła 6 apteczek. Wystraszyły ją nowe przepisy
Przez kilka dni internet straszył mandatem do 3000 zł za brak apteczki w aucie „od 1 czerwca”. Kierowcy ruszyli do sklepów. Tyle że żaden taki przepis nie wszedł w życie – i ministerstwo musiało to oficjalnie wyprostować.

Zacznijmy od konkretu. 1 czerwca Ministerstwo Infrastruktury opublikowało oficjalny komunikat, w którym – cytuję dosłownie – „dementując nieprawdziwe doniesienia medialne”, informuje, że od 1 czerwca 2026 roku nie wchodzi w życie obowiązek wyposażenia samochodów osobowych w apteczki pierwszej pomocy. Trudno o jaśniejsze postawienie sprawy.
A jednak przez poprzedzające dni działo się dużo. Po sieci rozlała się fala nagłówków o „nowym obowiązku od 1 czerwca” i mandacie sięgającym 3000 zł. Sam byłem świadkiem, jak pani w kolejce przede mną w markecie przytargała do kasy sześć sztuk. Natemat pisze wprost, że kierowcy zaczęli czyścić półki w sklepach, a całą sprawę trafnie porównuje do głuchego telefonu. To zresztą dobry moment, żeby ustalić, kto ten telefon zaczął.
Nośnikiem paniki nie były bynajmniej anonimowe konta. Nagłówki w stylu „apteczka obowiązkowa od 1 czerwca 2026, mandat do 3000 zł” publikowały duże portale – od TVP Info, przez serwisy motoryzacyjne, po mniejsze portale informacyjne. Treść była zwykle ostrożniejsza niż tytuł, ale w mediach społecznościowych dalej szedł już sam krzykliwy nagłówek. Uczciwość każe dodać, że nawet dziennikarze się na tym przejechali.
Clickbait zebrał żniwa
U źródła plotki leży prawdziwy dokument. Ministerstwo Infrastruktury faktycznie pracuje nad nowelizacją rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. Jedną z proponowanych zmian jest wprowadzenie obowiązku wożenia apteczki doraźnej pomocy w autach osobowych – pojazdach kategorii homologacyjnej M1 z wpisem „samochód osobowy” w dowodzie. Projekt jest na etapie uzgodnień wewnątrzresortowych, czyli na bardzo wczesnym etapie.
I tu dochodzimy do pytania, które najmocniej dzieli źródła: kogo ten obowiązek w ogóle obejmie. Rzeczniczka resortu w rozmowie z TVN24 zaznaczyła, że „założenie M1 obejmuje pojazdy nowe”. Z kolei część mediów – powołując się na dokumenty – pisze, że zmiana dotknie wszystkich aut M1, a więc ponad 20 milionów pojazdów. Źródła są sprzeczne, a sam projekt nie został opublikowany w pełnej wersji. Dopóki rozporządzenie nie ujrzy światła dziennego, warto traktować obie wersje jako hipotezy.
Z datami jest podobnie mętnie. Ministerstwo chciałoby wydać przepisy jeszcze w tym roku. Samo rozporządzenie ma powstać w drugim kwartale 2026 roku, czyli najpóźniej do końca czerwca. Ale to termin zakończenia prac legislacyjnych, a nie dzień, od którego przepisy wejdą w życie. Między jednym a drugim jest jeszcze vacatio legis, czyli okres przejściowy.
Co ważne – resort sam zapowiada, że chce rozłożyć wymóg w czasie tak, żeby nie wywołać nagłego skoku popytu na apteczki. Czyli dokładnie tego, co właśnie wywołał fake news.
3000 zł mandatu? Tak, tylko że nie
A mandat? Owszem, kwota 3000 zł nie jest wyssana z palca, tylko to maksymalna grzywna z art. 97 Kodeksu wykroczeń za naruszenie przepisów o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. Tyle że w praktyce za brak obowiązkowego wyposażenia – gaśnicy czy trójkąta – policjanci zwykle wystawiają mandaty rzędu 50–100 zł, a nie maksymalną stawkę. Straszenie trzema tysiącami to typowy chwyt, który dobrze się klika.
Dla porządku: dziś w prywatnej osobówce obowiązkowe są tylko dwie rzeczy – gaśnica i trójkąt ostrzegawczy. Apteczkę muszą wozić wyłącznie wybrane kategorie: pojazdy do nauki jazdy i egzaminowania, taksówki, autobusy (poza miejskimi) oraz ciężarówki przystosowane do przewozu osób. I tylko ich kierowcom grozi dziś kara za brak apteczki podczas kontroli.

Apteczka w osobówkach nie byłaby nowością, lecz powrotem. Obowiązek istniał w Polsce przez dekady i zniknął dopiero 1 lutego 2003 roku. W większości krajów Unii – np. w Niemczech, Czechach czy Austrii – apteczka to standard, najczęściej w oparciu o normę DIN 13164. Polska prawdopodobnie pójdzie tą samą drogą, choć resort na razie nie określił składu i poprosił o to Ministra Zdrowia.
Na koniec praktyczna uwaga, która ginie w tym hałasie: jeśli już kupujecie apteczkę, nie pakujcie do niej leków. Komenda Stołeczna Policji przypomina, że apteczka samochodowa nie powinna zawierać leków ani środków odkażających, bo wahania temperatury w aucie je niszczą – a doustny lek i tak zadziałałby dopiero po kilkudziesięciu minutach, gdy na miejscu będzie już pogotowie.
W skrócie: obowiązku „od 1 czerwca” nie ma i ministerstwo to potwierdziło. Ale to nie był fake news wyssany z palca, tylko realny projekt rozdmuchany do rangi obowiązującego prawa. Apteczka w aucie prawie na pewno wróci – tyle że nie dziś, nie pod groźbą trzech tysięcy i nie dlatego, że ktoś na grupie napisał, iż „policja będzie karać od jutra”. Tak czy owak, warto ją mieć – z rozsądku, a nie ze strachu.



















