REKLAMA

Kupili nowego SUV-a na wodór. Teraz jest wart 400 zł

Nie ma to, jak być w awangardzie postępu, zwłaszcza takiego, który od początku nie miał sensu. Pewne małżeństwo właśnie dowiedziało się ile jest wart ich zaledwie siedmioletni SUV. Tak się kończy smutna historia.

Kupili nowego SUV-a na wodór. Teraz jest wart 400 zł
REKLAMA

Od początku mówiłem, że wodór w samochodach osobowych to ślepa uliczka, ale byłem zakrzykiwany przez fanów postępu. To nie może być pomyłka, bo Toyota zainwestowała w to rozwiązanie konkretny pieniądz. Słyszałem opowieści, że za chwilę czeka nas rewolucja, sieć stacji wodorowych zacznie się rozwijać i wszyscy się na to przerzucą. Zaledwie 3 lata później okazuje się, że miałem rację, wodór to ślepa uliczka, która nie ma większych zalet. Problemem są jednak ludzie, którzy zaufali obietnicom, a teraz budzą się z ręką w nocniku.

Niedawno informowaliśmy o problemie nabywców nowych aut Toyota Mirai w USA. Sieć ładowania wodoru tak się rozrosła, że liczy tylko 54 stacje i do tego zlokalizowane na terenie jednego stanu - Kalifornii. W praktyce uniemożliwia to dalszą podróż samochodem. Amerykanie się zdenerwowali i postanowili pozwać producenta. Czekamy na rozstrzygnięcie, ale na horyzoncie pojawił się inny problem. Co zrobić z używanym samochodem wodorowym?

REKLAMA

W Polsce możecie kupić fabrycznie nową Toyotę Mirai z rabatem sięgającym 60 proc., co jest kuriozum. Ale nie to jest najlepsze. Zapraszam do Norwegii, gdzie pewne małżeństwo dowiedziało się, że ich SUV jest wart mniej, niż zapłacono by za niego na skupie złomu.

Samochód na wodór wart 400 zł. Koszmar właścicieli

Małżeństwo swój pierwszy samochód na wodór kupiło w 2016 roku. Był to Hyundai ix35. Wtedy jeszcze wierzono, że za chwilę wszyscy będą jeździć z takim zasilaniem. Tak im się spodobało, że po trzech latach postanowili wymienić auto na znacznie nowsze - Hyundaia Nexo. Początkowo byli zadowoleni. Zasięg do 700 km, w miarę sprawne tankowanie, a do tego możliwość korzystania z buspasów. Jednak pojawił się problem - nagle zaczęły znikać stacje tankowania wodoru.

W 2016 roku było ich 10, ale miało być ich coraz więcej. Szło tak dobrze, że w 2026 roku w całej Norwegii jest jedna stacja. Mieszkańcy mogą ratować się wyprawą do Szwecji, bo jest ich tam więcej, ale to nie ma sensu, bo musieliby udawać się tam lawetami. Samochodu wodorowego nie zatankujecie w domu, nie przyniesiecie mu paliwa w kanistrze.

Małżeństwo postanowiło sprzedać swojego SUV-a. Zaczęli od dealera i zamarli. Zaproponował im dwie opcje - 1000 koron bez kupowania samochodu i 10 tys. koron, jeżeli samochód zostawią w rozliczeniu za nowy. Na polskie będzie to około 385 zł i około 3850 zł. Za SUV-a z 2019 roku Kosmos. Żeby było ciekawiej - dealer Hyundaia był jedynym komisem/salonem, który w ogóle zgodził się na kupno tego auta, inni sprzedawcy mówili wprost, że nie są zainteresowani tym modelem.

Co zrobiło małżeństwo? Najpierw kupiło benzynowego Peugeota, ale chcieli iść z duchem czasu, więc zakupili nowego Xpenga G9. Ot postęp po norwesku. Jednocześnie para cierpi na syndrom sztokholmski, bo twierdzi, że samochody wodorowe są wspaniałe, po prostu nie da się ich zatankować.

W całej sprawie jest jeszcze jeden zabawny aspekt. W 2019 roku, gdy małżeństwo miało jeszcze dwa auta - Hyundaia ix35 i Hyundaia Nexo, w pewnej miejscowości w Norwegii doszło do wybuchu na stacji tankowania wodoru, przez co przez kilka miesięcy inne stacje były zamknięte. Małżeństwo poszło wtedy do mediów, bo nie mogli jeździć swoimi samochodami. Najwidoczniej nie uczą się na własnych błędach. W Norwegii jest zaledwie 277 aut na wodór, więc nic dziwnego, że nikt nie jest zainteresowany rozwijaniem sieci tankowania dla tych aut.

REKLAMA

Co ciekawe - Hyundai nie oferuje już wodorowych aut w Norwegii. Toyota w 2024 roku sprzedała zaledwie 9 Mirai w tym kraju, ale zachowała się odpowiedzialnie i wszystkim właścicielom zaoferowała w 2025 roku wymianę auta na samochód elektryczny.

W Polsce możecie kupić Hyundaia Nexo z 2019 roku za 73 tysiące, ale nie róbcie tego, bo będziecie mieć problem z tankowaniem. Chyba że chcecie stać się bohaterami naszego artykułu, to śmiało.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-23T12:10:17+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T11:19:24+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T10:53:09+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T09:01:31+01:00
Aktualizacja: 2026-03-22T15:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-22T10:21:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-21T17:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-21T10:08:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA