REKLAMA

Tysiące aut wróci do serwisu. Zawiódł dostawca

To jedna z grubszych akcji serwisowych w historii samochodów elektrycznych i jednocześnie jedna z większych w Volvo. Producent zamierza wymienić baterie w ponad 40 tys. samochodach elektrycznych. Ma ku temu dobry powód.

Tysiące aut wróci do serwisu. Zawiódł dostawca
REKLAMA

Akcje serwisowe zdarzają się w ostatnich latach bardzo często, co ma swoje dobre strony. W BMW wymieniają właśnie rozruszniki, nadal nie zakończyła się akcja wymian poduszek powietrznych od Takaty, które były montowane w większość współczesnych marek. To znak, że ktoś nad nami czuwa i nie skończymy jak przed laty nabywcy Forda Pinto.

Na początku lat 70. Ford stworzył model, który miał zbiornik paliwa umieszczony pomiędzy tylną osią a zderzakiem. W momencie najechania na tył samochód miał tendencję do zapalania się, ale producent uznał, że nie ma sensu zmieniać konstrukcji. Kosztowałoby to 11 dolarów na każdym egzemplarzu, więc dział finansowy policzył, że bardziej opłaca się wypłacać odszkodowania ofiarom wypadków niż zmieniać konstrukcję auta. To podejście kosztowało życie 27 osób, ale na szczęście czasy się zmieniły.

REKLAMA

Akcje serwisowe sprawiają, że mamy mniejsze szanse na zgon w wyniku błędu producenta. Jednocześnie mamy większą pewność, że wszystkie systemy zadziałają poprawnie. Teraz wielką akcję serwisową rozpoczyna Volvo, a o szczegółach informuje Reuters.

Volvo wzywa 40 tysięcy aut elektrycznych na wymianę baterii

Akcją objęty jest hitowy model EX30, jeden z lepiej sprzedających się samochodów elektrycznych w Europie. W zeszłym roku nabywców znalazło prawie 50 tys. egzemplarzy. Część z nich może niedługo otrzymać nową baterię. Chodzi o 40 tys. pojazdów, w których należy wymienić moduły w akumulatorach, bo mogą się przegrzewać, a w konsekwencji doprowadzić do pożaru. Właściciele modelu dotkniętego problemem są proszeni o nieładowanie go powyżej 70 proc. do momentu wymiany baterii i parkowanie z dala od budynków.

To lekki kryzys wizerunkowy, bo Volvo od lat pozostaje synonimem bezpiecznego samochodu, ale firma uspokaja, że faktyczne ryzyko pożaru jest niskie, jej działania to prewencja i nie ma powodów do paniki. Możecie sprawdzić, czy wasze Volvo objęte jest akcją serwisową w aplikacji Moje Volvo. Tam będziecie mieć taką informację oraz wytyczne co do dalszego postępowania.

To nie jest wina Volvo. Zawinił dostawca baterii

Baterie w Volvo EX30 pochodzą od Sunwoda Power Battery, spółki, która należy do właściciela Volvo - chińskiego koncernu Geely. Ograniczenie kosztów produkcji i zmniejszenie liczby niezależnych poddostawców nie wyszło na dobre i kończy się akcją serwisową, która ma kosztować około 200 milionów dolarów. Volvo musi się spieszyć, bo model został naprawdę dobrze przyjęty na rynku, więc szkoda byłoby, gdyby problemy z baterią ograniczyły jego sprzedaż.

REKLAMA

Więcej o Volvo przeczytacie w:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-24T08:21:24+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T20:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T19:29:31+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T19:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T18:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T17:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T15:44:04+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T13:45:07+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T10:56:33+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T19:29:08+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T18:36:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T15:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T13:26:56+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA