Wśród miłośników polskiej motoryzacji panuje kult egzemplarzy eksportowych - jeśli mamy do czynienia z Polonezem wysłanym oryginalnie za granicę, to do ceny można spokojnie dopisać jedno zero. My znaleźliśmy jednak takiego za akceptowalne pieniądze - i to mitycznego Borewicza "od Niemca".

"Niemiec tylko po paliwo jeździł i pod kocem trzymał" - słyszał każdy kupujący Volkswagena Passata B5 czy BMW serii 3 sprowadzone z "Rajchu". Perełki z RFN to najczęściej auta cieszących się w Polsce uznaniem marek niemieckich, choć zdarzają się i wyjątki od tej reguły.
Takie, jak ten Polonez
Na portalu z ogłoszeniami drobnymi kleinanzeigen.de (dosłownie "ogłoszenia drobne" - pomysłowi ci Niemcy, nie ma co) znalazło się ogłoszenie o sprzedaży samochodu FSO Polonez. I do tego jest to stary dobry Borewicz. Choć pochodzi z późnego jak na "Borka" rocznika 1987, jest to model z pierwszym frontem i bez dodatkowego okienka w słupku C.

Od strony technicznej to normalny Polonez - z silnikiem 1.5 i w zwykłej wersji wyposażenia. Czy to eksportówka - śmiem wątpić, bardziej wygląda na ściągniętego do Niemiec po latach. Jest za to zarejestrowany w Niemieczech i ma tamtejsze tablice dla aut zabytkowych, z czerwonymi literami. Wnętrze oraz komora silnikowa noszą pewne ślady eksploatacji, ale zdecydowanie nie można określić ich stanu jako zły. Wymagają po prostu odrobiny odświeżenia.
Samochód jest wystawiony w stolicy dawnych Niemiec Zachodnich, czyli Bonn. Sprzedawca podpisuje się jako Lukas - jeśli to nie jest taki Lukas, jak Lukas Podolski, to wyjdzie na to, że Poldka sprzeda nam prawdziwy, niemiecki Niemiec z Niemiec. Cena: 7500 euro, czyli po przeliczeniu 31 600 zł. Jak na Borewicza w naprawdę dobrym stanie jest to akceptowalna kwota - w Polsce kosztowałby pewnie nawet nieco więcej.
Jest też Kredens
Na Poldku się jednak nie kończy - Herr Lukas wystawił na sprzedaż jeszcze jeden polski samochód. I nie jest to Syrena 105 widoczna na zdjęciach obok Poloneza, a Polski Fiat 125p.

Podobnie jak w przypadku "Poldżera", nie jest to byle jaki, składany jak dla obcego FSO 125p z przełomu lat 80. i 90., a piękny "klasyk", czyli Duży Fiat z początku produkcji, a dokładnie z rocznika 1969. Mimo że posiada on dokumenty z NRD, to został on tam sprowadzony z Polski i jest stylizowany na taksówkę z Chojnic. Podobnie jak młodszy brat z FSO, również jest zarejestrowany jako niemiecki zabytek.
Jest to egzemplarz w pięknym kolorze czekoladowym z rzadko już spotykanym silnikiem 1.3. Stan jest jeszcze lepszy niż w Polonezie - w terminologii handlarskiej jest to zdecydowanie "igła". Cena jest adekwatna (a może nawet i za niska), gdyż wynosi 12 500 euro, czyli 52 700 zł.
Zakup któregoś z tych samochodów wiąże się jednak z pewnym, dość dużym ryzykiem. Po zakupie może się okazać że pan Niemiec będzie płakał przy sprzedaży, a potem gonił nas do granicy i wydzwaniał po nocach, żeby posłuchać dźwięku silnika OHV. Nie polecam, po co narażać się na taki stres.
Więcej ciekawych ogłoszeń znajdziesz tutaj:







































