Za niecałe 45 tysięcy zł można aktualnie kupić prawie nowe Daewoo Matiz albo… no właśnie, co? Oto szybki przegląd samochodów w cenie koreańskiego malucha.

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o najdroższym Daewoo Matiz, jakie można aktualnie znaleźć w polskich ogłoszeniach. Egzemplarz w przeciętnie wyposażonej wersji Life z 2002 roku ma znikomy przebieg (tylko 6769 km) i jest zachwalany przez sprzedającego jako „unikat kolekcjonerski” oraz „inwestycja”.
Cena za ten samochód to 44 900 zł, bez negocjacji
Jedni powiedzą – nie no, tyle to nie, drudzy odpowiedzą – ale przecież inflacja, a ja mówię – sprawdzam! Odpaliłem OLX i ustawiłem następujące kryteria: cena 44 900 zł, rocznik do 2000 i stan nieuszkodzony. W odpowiedzi dostałem 10 ofert, a to najciekawsze z nich.
Zacznijmy od mojego faworyta
Na dobrą sprawę w zasadzie nie różni się od Matiza – też pochodzi z Azji, ma srebrny kolor i benzynowy silnik napędzający przednie koła. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że taka Honda CRX nieco częściej gościła na plakatach w pokojach nastolatków niż miejskie Daewoo. Ten konkretny egzemplarz pochodzi z 1988 roku i jest zachowany w oryginalnym stanie, bez przeróbek. Na zdjęciach prezentuje się naprawdę ładnie.

Dalej mamy dwie niemieckie limuzyny z V8 pod maską
Zgadza się, dysponując kwotą około 45 000 zł, można zdecydować się na BMW serii 7 E38 lub Mercedesa klasy S W220. Oba auta są wyposażone w silnik V8 i instalację LPG, dzięki czemu jazda nimi nie powinna przesadnie drenować portfela. Przynajmniej do pierwszej wizyty w serwisie...

Potrzebujesz czegoś większego? Proszę bardzo
Bez T4 nie ma kariery ani porządnego przeglądu ofert. Tym razem trafił się poliftowy Multivan w atrakcyjnie wyglądającej wersji Atlantis z ciekawą tapicerką i m.in. dwustrefową klimatyzacją. Jest tylko jeden problem – ze względu na charakterystyczne indywidualne tablice dobrze by było, gdyby nowy właściciel miał na imię Marek.

Coś dla fanów off-roadu
Z zewnątrz rasowa terenówka, a w środku luksusowy salon – tak w skrócie można podsumować tego Jeepa Grand Cherokee z 1996 roku. Został podniesiony i otrzymał dwie wyciągarki oraz potężne koła, dzięki czemu bez obaw można ruszać nim w nieznane. A przy tym nadal oferuje wygodne, podgrzewane fotele ze skórzaną tapicerką.

Na koniec został jeszcze uliczny wojownik
Toyota Starlet kojarzy się z autem dla emeryta, względnie samochodem dla dostawcy jedzenia. Ten egzemplarz wyraźnie wyłamuje się ze schematów. Został doposażony w graty z usportowionej wersji Glanza V oraz dostał wtryskiwacze z Mazdy RX-7, turbo z Imprezy WRX i parę innych modyfikacji. W efekcie może się pochwalić mocą 250 KM. To jakieś pięć razy więcej niż w Matizie.

Za kwotę 44 900 zł bez wątpienia da się kupić fajnego youngtimera, który na drodze będzie wzbudzał większe zainteresowanie od Matiza. Rynek klasyków jest jednak nieprzewidywalny i rządzi się swoimi prawami, więc wcale się nie zdziwię, jeśli Koreańczyk z FSO znajdzie nowego właściciela szybciej niż którekolwiek z opisanych wyżej aut.







































