Mazda MX-5, zwana gdzie indziej na świecie Miatą, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych samochodów w historii. Okazała się receptą Mazdy na niemalże niemożliwy do przebicia sukces.

Mazda obecnie znajduje się w coraz gorszej sytuacji. Globalne (może wyłączając USA) wyniki sprzedaży marki z Hiroszimy nie napawają optymizmem na przyszłość. Jednak jest jeden model, który dalej jest kochany przez wszystkich - Miata, którą my znamy jako MX-5.
Nie Mazda, tylko Eunos
Historia zaczyna się w 1989 r., kiedy Mazda pokazała nowego, dwumiejscowego roadstera (swoją drogą, szalona jest myśl, że kiedy pokazała się pierwsza MX-5, to my jeszcze dwa lata klepaliśmy Dużego Fiata). Pierwsza generacja nosiła oznaczenie NA i wyróżniała się modnymi wówczas podnoszonymi reflektorami (tzw. "pop-up"). Co ciekawe, w Japonii nie była sprzedawana jako Mazda - nosiła nazwę Eunos Roadster, a jedynie na eksport trafiała jako Mazda MX-5 (Europa) lub MX-5 Miata (Ameryka Północna).

Eunos to nieudany twór Mazdy, będący próbą wydzielenia marki z nieco wyższej półki, której auta miały się wyróżniać dawaniem radości z jazdy. I choć ten eksperyment zakończył się porażką, to dwumiejscowy roadster szybko zdobył popularność - niejako skończył ze stereotypem, że małe auto bez dachu musi być z Włoch lub Wielkiej Brytanii.
Inni odchodzili, Mazda trzyma się mocno
Po dziewięciu latach Mazdę MX-5 NA zastąpiła NB. Na pierwszy rzut oka wydawała się niemal identyczna, choć utraciła kultowe, podnoszone reflektory. Niewielka liczba poważnych zmian była w tym przypadku świetną informacją, gdyż mała Mazda była konstrukcją udaną od początku, co druga generacja tylko potwierdziła.

Najważniejszy w historii okazał się rok 2000 - wówczas Mazda MX-5 zdobyła pierwsze miejsce na liście bestsellerów wśród aut sportowych. Był to jednak dopiero początek, gdyż potem zaczęły się kolejne kamienie milowe, dochodząc 22 kwietnia 2016 r. do milionowego egzemplarza. Przypominam, chodzi o niepraktyczne, ciasne auto, służące niemal wyłącznie do pokazywania się w nim, ze złożonym dachem.

W roku 2024 Mazda MX-5 już czwartej generacji dalej podtrzymuje rodową tradycję. W ubiegłym roku Mazdę wybrało 27 669 nabywców, tym samym 25 rok z rzędu zostając światowym liderem segmentu aut sportowych; ogólnie zaś wyprodukowano ich 1 256 158. Do tego pozostaje jednym z ostatnich przedstawicieli segmentu małych roadsterów, gdyż - nie da się ukryć - ten od pewnego czasu przeżywa agonię, i to zarówno gdy mówimy o dwumiejscowych roadsterach, jak i o niewielkich coupe. Jeżeli ktoś wybiera małego i względnie taniego roadstera, MX-5 to już wybór niemalże naturalny.

Samochód-mem
Niektórzy pewnie ironicznie uśmiechają się, gdy nazywam MX-5 "sportową". No bo jak na jakieś małe coś, co nigdy nie miało silnika większego niż 2.0, mówić, że jest sportowe? Szczególnie przodują w tym amerykanie, dla których "sportowe" zaczyna się od 6 cylindrów, nie mniej. Często przedstawiają Mazdę jako coś małego, taką pchełkę pośród amerykańskich, przerośniętych landar. Ale często przybiera to pozytywny wydźwięk - Miata potrafi być autem uroczym, słodki - takim "kawaii". Choć w samym USA Miata została w 2025 r. najchętniej kupowanym modelem Mazdy.
W Polsce Mazda MX-5 nie ma aż takiego wpływu na kulturę motoryzacyjną, choć również ma stałe grono oddanych fanów. Oprócz tego, jak charakterystyczne jest to auto, nie da się ukryć, że to po prostu auto bardzo dobre, świetnie się prowadzące, ładne niezależnie od generacji, bez dachu i tanie. I najważniejsze - wątpliwym jest, by hipotetyczna następna generacja MX-5 była SUV-em.
Więcej o Mazdach przeczytasz tutaj: