REKLAMA

Duży SUV z dużym silnikiem za mniej niż 200 tys. zł. Wentylowane fotele w cenie

Mazda obniża ceny swoich największych SUV-ów i odwraca przy okazji naturalny porządek rzeczy – hybryda plug-in jest teraz tańsza od porównywalnego diesla.

Duży SUV z dużym silnikiem za mniej niż 200 tys. zł. Wentylowane fotele w cenie
REKLAMA

Do tego vouchery sięgające 40 tys. zł, ubezpieczenie za złotówkę i wallbox gratis. Wygląda na to, że ktoś w Hiroszimie postanowił skończyć z zachowawczym pozycjonowaniem cenowym.

Od początku kwietnia obowiązują nowe cenniki Mazdy CX-60 i Mazdy CX-80 na polskim rynku. Zmiany dotyczą wszystkich wersji napędowych – zarówno hybryd plug-in, jak i odmian z silnikami wysokoprężnymi. Bazowa CX-60 z sześciocylindrowym dieslem e-Skyactiv D o mocy 200 KM w wersji Prime-Line startuje od 226 700 zł, a większa CX-80 – od 277 800 zł za silnik PHEV w wersji Exclusive-Line. To nadal nie są grosze, ale kontekst robi swoje.

REKLAMA

Najciekawszą zmianą jest odwrócenie hierarchii cenowej napędów. Obie Mazdy w wersji PHEV o mocy 327 KM kosztują teraz o 3000 zł mniej niż porównywalne diesle 254 KM z napędem na wszystkie koła. To sytuacja dość rzadka na rynku – zazwyczaj bardziej zaawansowany technicznie układ napędowy oznacza wyższe ceny. Dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland Maciej Hochman tłumaczy to chęcią uwolnienia klienta od myślenia o cenie przy wyborze napędu – żeby decyzja opierała się wyłącznie na tym, który układ lepiej pasuje do stylu jazdy. Brzmi szlachetnie… W praktyce Mazda po prostu chce sprzedać więcej PHEV-ów.

Vouchery, wszędzie vouchery!

Prawdziwym magnesem ma być coś innego. Mazda CX-60 z dieslem 200 KM w wersji Exclusive-Line kosztuje katalogowo 236 700 zł. Po wykorzystaniu vouchera o wartości 40 tys. zł na obniżenie ceny transakcyjnej schodzi do 196 700 zł z podstawowym lakierem. Do tego importer dorzuca pakiet Comfort za symboliczną opłatę – skórzane, wentylowane fotele z regulacją elektryczną, elektrycznie otwieraną klapę bagażnika oraz przyciemniane szyby. Każdy z tych elementów za 1 zł. Powtórzę: sześciocylindrowy SUV ze skórzanym wnętrzem i sześcioletnią gwarancją za niecałe 197 tys. zł. Na rynku, gdzie średnia cena nowego samochodu przekracza już 182 tys. zł, to niewątpliwie propozycja warta rozważenia.

System voucherów obejmuje zresztą całą gamę obu modeli. Klienci decydujący się na CX-60 z rocznika 2025 – z silnikiem PHEV 327 KM lub dieslem 254 KM – otrzymają voucher na 35 tys. zł, a na pojazdy z rocznika 2026 przysługuje 25 tys. zł. W przypadku CX-80 kwoty te wynoszą odpowiednio 40 i 25 tys. zł. Do każdego samochodu producent dorzuca pełne ubezpieczenie OC/AC/NW za złotówkę, a nabywcy wersji PHEV dostaną jeszcze domową stację ładowania typu wallbox – również za złotówkę. Mazda kusi też kredytem 50/50 ze stałym oprocentowaniem od 1,99 proc.

Liczby nie kłamią

Skąd ta hojność? Wystarczy spojrzeć na liczby. Rok 2025 był dla Mazdy w Polsce trudny – sprzedaż spadła do 6572 samochodów, głównie przez przerwę w dostępności bestsellera CX-5. Model CX-60 znalazł w ubiegłym roku 1180 nabywców, podczas gdy w 2024 było ich 1395. CX-80, który trafił do sprzedaży dopiero pod koniec 2024 roku, zamknął rok 2025 z wynikiem 620 sztuk. To przyzwoite rezultaty, ale daleko im do ambicji marki, która chce odbić klientów rozglądających się za Audi Q5, BMW X3 czy Volvo XC60. Konkurencja nie jest łatwa i Mazda poniekąd musiała zaoferować coś ekstra.

Hochman chce, żeby CX-60 z tylnonapędowym dieslem 200 KM trafiła na listę zakupową zarówno klientów flotowych, jak i indywidualnych. Argumenty? Rzędowy sześciocylindrowiec (wciąż najlepiej wyceniony tego typu silnik na rynku, jak podkreśla sam producent), kompletne wyposażenie w zakresie bezpieczeństwa i komfortu, a do tego sześcioletnia gwarancja z limitem 150 tys. km. Volkswagen Tayron w zbliżonej konfiguracji cenowej nie zaoferuje sześciu cylindrów. Skoda Kodiaq też nie. A to jest akurat coś, czym Mazda lubi się chwalić – i słusznie.

REKLAMA

Na rok modelowy 2026 oba japońskie SUV-y otrzymały też drobne, acz odczuwalne poprawki. Podwójne szyby akustyczne w przednich drzwiach mają poprawić wyciszenie kabiny. Do opcji doszła też nowa tapicerka ze skóry Nappa w kolorze jasnobrązowym, która koresponduje z wykończeniem deski rozdzielczej, boczków drzwi i kierownicy. To detale, ale w segmencie aspirującym do premium detale decydują o tym, czy klient poczuje się „jak w Audi”, czy „prawie jak w Audi”. Różnica bywa kosztowna.

Czy nowe cenniki odmienią losy CX-60 i CX-80 w Polsce? Mazda celuje w powrót do dwuprocentowego udziału w rynku, a te dwa modele mają być jednym z filarów ofensywy – obok nowej generacji CX-5 i elektrycznego CX-6e. Jedno jest pewne: sześciocylindrowy diesel za niecałe 197 tys. zł to argument, który ciężko zignorować. Nawet jeśli ktoś nie jest fanem japońskich aut, taka oferta każe przynajmniej zajrzeć do salonu. A wtedy – jak sama Mazda lubi powtarzać – słowo „premium” samo wpada do głowy.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-09T16:40:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-09T14:09:05+02:00
Aktualizacja: 2026-04-09T10:41:49+02:00
Aktualizacja: 2026-04-09T10:06:35+02:00
Aktualizacja: 2026-04-08T19:57:10+02:00
Aktualizacja: 2026-04-08T19:32:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-08T19:06:53+02:00
Aktualizacja: 2026-04-08T18:04:27+02:00
Aktualizacja: 2026-04-08T12:09:39+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA