58 proc. ich aut miało LPG. Polacy nie wahali się ani minutki
Wysłuchałem podsumowania roku 2025 w wykonaniu Dacii i Renault i poprosiłem o dodatkowe tabelki. Nie boją się Chińczyków i wprowadzą duże auto, które nie jest SUV-em. Instalacja LPG to król.

Znacie tego wujka, który zawsze przy obiedzie mówi, że kiedyś to było, a teraz to nie ma już (tu wstaw dowolną sprawę). Samochody pasują szczególnie, popularnym twierdzeniem jest, że kiedyś to były samochody, a teraz to już nie ma samochodów. W przypadku Renault chyba nie ma to zastosowania.
Wskażcie mi wujka, który tęskni za królową lawet, Thalią, albo nawet za Talismanem, i tego, który ociera łzy z tęsknoty za Modusem, względnie ma na ścianie plakat Vel Satisa. Obecna gama Renault jest bardziej przyjazna człowiekowi niż ta poprzednia i nie zapraszam do dyskusji. Może dlatego chętnie chwalą się sukcesami.
Pasmo sukcesów
Nie ma marki, która na spotkaniach podsumowujących sprzedaż nie chwali się sukcesami. Nawet jak sukcesów teoretycznie brak, to przy odpowiednim porównaniu z konkurencją jakieś się znajdą. Może powinniśmy ustanowić taki cykl, w którym będę chodził na spotkania podsumowujące roczną sprzedaż i w tytule każdej relacji dawałbym zdanie: pasmo nieprzemijających sukcesów. Zawsze będzie pasować, choć w przypadku Grupy Renault nie trzeba naginać rzeczywistości.
W paśmie nieprzemijających sukcesów Grupy Renault mieści się ponad 3-proc. wzrost całej grupy i każdej z marek. Wszyscy mówią tylko Toyota i Toyota, jakby samochodu poza taksówką nie widzieli, a tu Renault sobie po cichu rośnie. 8. pozycja naszego regionu na świecie też się mieści w paśmie sukcesów. Rośnie im udział samochodów hybrydowych i elektrycznych w sprzedaży, rozwój jest. Lubią to podkreślać i nie bez powodu modelom towarzyszą takie długie nazwy typu evolution full hybrid E-Tech.

Aż nie śmiem wymieniać wszystkich obszarów, w których jest dobrze. Napiszę wam tylko, że w 2025 r. sprzedali w Europie 1 607 484 samochody. A potem usiądziemy w kółeczku i zastanowimy się wspólnie, dlaczego spadła im sprzedaż na kluczowych rynkach.
We Francji lekkie bam
Grupa Renault w zeszłym roku sprzedała w Polsce w 55 549 samochodów. To wynik łączny z Dacią, pojazdami użytkowymi i Alpine. Taka liczba plasuje nas w okolicach 12. miejsca na świecie. Niby nieźle, ale przeskakuje nas Belgia liczona z Luksemburgiem, czy Maroko. Dość ciekawe w tej tabeli, w której królują głównie wzrosty, były spadki we Francji i Włoszech. A to dwa najważniejsze rynki dla francuskiej marki.
We Francji spadło niewiele, bo tylko o 1,5 proc. względem poprzedniego roku. Wciąż cała grupa sprzedała tam 533 692 samochody. We Włoszech było 186 158 aut, ale spadek wyniósł aż 9,4 proc. W listach do redakcji, których jeszcze nie dostałem, pytacie, dlaczego tak się stało. Takie sukcesy, a we Francji nie?
Innie też mają swoje sukcesy
Otóż w sprzedaży samochodów osobowych zaliczyli tam wzrost, o 1,2 proc. To spadek w sprzedaży samochodów użytkowych zepsuł świętowanie sukcesów. Zmiana modelowa Mastera (z trzeciej na czwartą generację) wygenerowała spadek, a swoje dołożyło też wycofanie modelu Express.
Przy okazji zgłębiania tej niezwykle fascynującej sprawy, podejrzałem, jakie model grupy Renault sprzedają się we Francji najlepiej. Clio i Sandero nie są żadnym zaskoczeniem, ale trzecie miejsce dla elektrycznego modelu 5 już jest lekką niespodzianką. Samego Renault Clio piątej (czyli poprzedniej) generacji sprzedali tam 100,1 tys. sztuk.
We Włoszech nie dopomógł im lokalny patriotyzm, szczególnie urzeczywistniony w postaci Fiata Grande Panda. Ten niezwykle udany model trochę tam pozamiatał (102 tys. rejestracji), a sam włoski rynek spadł o 2,1 proc. Druga we włoskim rankingu Dacia Sandero uzbierała 49,4 tys. sztuk, czyli dwa razy mniej. Przy Fiacie Grande Panda najwidoczniej nie zostaje już wiele miejsca na samochody podobnych rozmiarów. 9. miejsce zajęło tam MG ZS. Na tak olbrzymim rynku to znaczący wynik.
Może wróćmy do Polski.
I planów marki Renault na 2026 r.
W Renault czekamy na ceny elektrycznego Twingo. W tym roku pojawi się jeszcze elektryczny Trafic i Megane, a szóstą generacją Clio już nawet jeździliśmy. Przymiotnik elektryczny przed nazwą modelu, w obliczu braku rządowych dopłat, nie dynamizuje szaleńczo perspektyw na obiektywne czynniki wzrostu - chciałem napisać coś po korporacyjnemu. Nawet jeśli Trafic ma legitymować się zasięgiem na poziomie 450 km, to nie są to wymarzone modele Polaków. Jeśli coś tu ma namieszać, to Clio.
Nieśmiało tylko zauważę, że największy wzrost sprzedaży wśród aut osobowych marki osiągnął model Captur (o 16,6 proc.), który premierę miał już jakiś czas temu i dawno już nie przyznano mu żadnej nagrody, a nie świeższe modele z 2025 roku (4 i 5), czy w nim odświeżane (Austral, Espace).
Klient indywidualny
Dacia stawia na klienta indywidualnego, sercu Renault akurat też jest on drogi. Dacia chce w tym roku wzrostów sprzedaży dla tego typu klienta. Co rodzi pytanie, jak chcą tego dokonać - bo to tu muszą rozpychać się Chińczycy.

W tym roku w Dacii powitamy model, który nie jest SUV-em, ale będzie duży. Nie jest to Dacia Hipster. Dołączy do niego nowy mały samochód elektryczny, ale bez uśmiercania Springa. Będziemy mogli też kupić Dacię ostateczną. Prąd, benzyna, LPG, automat i napęd na cztery koła to dość unikalny zestaw, a auta z LPG stanowiły u Dacii 58 proc. sprzedaży. Połączony z wyższą wersją wyposażenia i dobrze wyceniony może trochę zepsuć chińskie plany.
Wróćmy do Chińczyków, którzy na razie nie mogą bardzo szaleć w sprzedaży flotowej. Klient indywidualny to ich naturalny cel. Dacia nie chce konkurować tylko cenami. Liczą na to, że chińska konkurencja ujawni swoje słabości typu niedoskonałości sieci serwisowej, dostępu do części zamiennych, a także, że ujawnią się problemy z jakością stosowanych rozwiązań mechanicznych. Będzie to interesujący bój.







































