REKLAMA

Polskimi autami z Tajlandii do ojczyzny. Niesamowita wyprawa muzeum z Oławy

Takie wyprawy nie zdarzają się często. Grupka polskich miłośników motoryzacji zakupiła w Tajlandii Duże Fiaty i Poloneza z zamiarem ich sprowadzenia do kraju. Na kołach. Pokonując ponad 18 tys. km.

Polskimi autami z Tajlandii do ojczyzny. Niesamowita wyprawa muzeum z Oławy
REKLAMA

Mówisz - Tajlandia, myślisz - egzotyczne wakacje. Piękne, tropikalne plaże, urokliwe zabytki czy dzikie imprezy na Phuket i w Bangkoku. Ulubioną destynacją polskich influencerów nie zostaje się za tanie motele w środku lasu. Jednak grupka Polaków podjęła się karkołomnego wyzwania, z legendami polskiej motoryzacji w tle.

REKLAMA

Polskie samochody trafiały też do Tajlandii

Eksport polskich samochodów to temat dość nieoczywisty. Nasze wyroby czasem zdobywały popularność na obczyźnie, głównie w innych krajach RWPG, jak Węgry czy Bułgaria. Choć zdarzały się i bardziej egzotyczne kierunki - o Maluchach na Kubie czy w Australii powiedziano już chyba wszystko. Ciekawym wątkiem są także auta wysyłane do Tajlandii, gdyż FSO wyeksportowało tam 1873 Polskie Fiaty 125p i 193 Polonezy.

Niedawno zostały zakupione przez ekipę pozytywnych wariatów ze znanego i lubianego Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie. Jak podał w wywiadzie z Radiem Lublin twórca muzeum i uczestnik wyprawy Tomasz Jurczak, dwa "Kredensy" i jeden "Poldolot" zostały sprzedane w Tajlandii 45 lat temu. Teraz panowie kupili je po 700 dol. za sztukę.

A po co? Dla fabuły

Chodzi o ratowanie polskich klasyków, zanim zgniją doszczętnie w krzakach na drugim końcu świata. Plan jest prosty - wrócić nimi do Polski. To znaczy, oczywiście prosty w założeniu, bo jego wykonanie może być bardzo trudne.

Na koniec lutego grupa 5 zapaleńców wyruszyła z wyspy Phuket w kierunku Polski. Celem jest przejechanie 2 kontynentów i 11 krajów. W momencie pisania artykułu ekipa właśnie wjeżdżała do Kazachstanu po 9-godzinnym staniu na granicy z Chinami i kilkoma awariami tuż przed nią. Za nimi już tysiące kilometrów dróg niekoniecznie dobrej jakości, setki zdziwionych tubylców oraz wjazd na wysokość 4600 m w Tybecie. I oczywiście masa pięknych widoków.

Metą wyprawy ma być meta kultowego w pewnych kręgach Rajdu Koguta, która w tym roku będzie ulokowana w Zamościu. Cała wyprawa cieszy się bardzo pozytywnym odbiorem ze strony internautów. Ciężko się temu dziwić - wszystko wygląda na wyjątkowo karkołomne, biorąc pod uwagę dystans czy stan ich samochodów. My oczywiście również trzymamy kciuki - powodzenia i bez awarii panowie. Byle szybko, bo Pan Minister czeka.

REKLAMA

Więcej o polskiej motoryzacji przeczytasz tutaj:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-21T10:08:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T20:22:56+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T18:41:06+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T17:58:35+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T17:14:17+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T13:33:06+01:00
Aktualizacja: 2026-03-20T12:25:39+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T19:49:12+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T19:01:13+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T14:20:44+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T11:40:52+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T11:11:40+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA