Polski samochód elektryczny wyjechał na drogi. Tona kartofli mu nie straszna
Największy polski producent samochodów elektrycznych, czyli Melex, właśnie wypuścił na rynek nowy model. To N30 Bagażowy H, którym można wyjechać legalnie na drogi.

Fraza "polski samochód elektryczny" niemalże umarła, gdy zdecydowano się przekształcić projekt fabryki nieszczęsnej Izery w klaster technologiczny. Jednakże, równolegle działa inny producent, wytwarzający rocznie czterocyfrowe liczby pojazdów. Do tego jest o wiele starszy niż Tesla czy BYD - pamięta jeszcze czasy towarzysza Gierka.
Melex - teraz z homologacją drogową
Producent pojazdów z Mielca właśnie zaserwował nam nowy model. To N30 Bagażowy H, którym można legalnie podróżować po drogach publicznych. Film prezentujący nowy model nakręcono w rodzinnym mieście polskiego pojazdu elektrycznego.
Oczywiście Melex ma już na koncie pojazd homologowany do ruchu. Jest to większy i droższy model N.50, jednak pojawiła się dla niego tańsza alternatywa. N.30 Bagażowy H (na eksport - N.30 Cargo H) jest napędzany silniczkiem o zrywającej asfalt mocy 7 KM, co pozwala na osiągnięcie prędkości 43 km/h. Energia do jego napędu może być przechowywana w jednym z czterech zestawów akumulatorów do wyboru: kwasowo-ołowiowych o pojemności 260 Ah lub litowo-jonowych o pojemności kolejno: 6,2, 9,3 i 12,4 kWh.

Standardowe wyposażenie nie jest zbyt bogate - choć jest to pierwszy model marki z dotykowym wyświetlaczem, to nie ma nawet bocznych drzwi. Jednak w opcji znajdziemy m.in. kamerę cofania, podgrzewanie przedniej szyby, ostrzegawczy sygnalizator na dachu o niebanalnym kształcie, relingi dachowe, hak, a nawet ogrzewanie Webasto.

Każdy znajdzie coś dla siebie
Oczywiście wyposażenie to nie jedyne pole do wyboru. N.30 Bagażowy jest dostępny w dwóch wersjach długości nadwozia, z których krótsza weźmie na pakę 500 kg, a dłuższa nawet tonę. Możliwości aranżacji przestrzeni ładunkowej jest jeszcze więcej - w tym liczne pojazdy specjalistyczne.

Co do ceny, to szybko pojawiły się plotki, że wynosi ona w okolicach 150 tys. zł. Jest to nieprawda - w rzeczywistości za model homologowany nie ma jasnej ceny startowej, gdyż wyposażenie podstawowe różni się zależnie od wyboru konfiguracji. Najczęściej jest to między 70 tys. a 90 tys. zł, choć przy bogatszym wyposażeniu nietrudno przekroczyć 100 tys. zł - owszem, można za to kupić sporo paczek maczug i oranżadek w proszku, jednak to i tak daleko do 150 tys. zł.
I tak, nie jest to samochód, którym całą rodziną pojedziemy w lipcu na Mazury. Ale przynajmniej jest - i jest to polski produkt, bo choć spółka Melex Sp. z.o.o. należy do amerykańskiego grupy Club Car, to wszystkie ich produkty są projektowane i wytwarzane w Mielcu w województwie podkarpackim. A Izery nie ma i nie będzie.
Więcej o polskich pojazdach przeczytasz tutaj:



















