REKLAMA

Ten Maluch na węgiel to mokry sen Przemysława Czarnka. Robi sroze z OZE

Z Kuby napływają niezwykle interesujące wieści . Tamtejszy mechanik Juan Carlos Pino znalazł sposób na przechytrzenie amerykańskiej blokady ropy. Główną rolę w jego pomyśle gra nasz rodzimy Maluch - Polski Fiat 126p napędzany węglem.

Ten Maluch na węgiel to mokry sen Przemysława Czarnka. Robi sroze z OZE
REKLAMA

W styczniu, decyzją administracji prezydenta Donalda Trumpa, Stany Zjednoczone wstrzymały dostawy ropy na Kubę. Jej niedobory i tak były od dawna problemem wyspy słynącej z cygar - od lat obowiązuje tam bowiem reglamentacja paliwa, niczym w Polsce w czasach słusznie minionych. Teraz problem tylko się pogłębił, a jedynym ratunkiem czasem zostaje czarny rynek, gdzie kosztuje ona 8 dolarów za litr, czyli sześć razy więcej niż oficjalnie. Rozwiązań trzeba zatem szukać gdzie indziej.

REKLAMA

Tak przybył rycerz w srebrzystym Maluchu

Ok. 70 km na wschód od Hawany położone jest liczące 5 tys. mieszkańców miasteczko Aguacate. Niegdyś prosperowało ono dzięki sporej cukrowni, która jednak dzisiaj jest niestety zamknięta. Większość mieszkańców trudni się teraz wypasaniem krów i pracą w okolicznych kamieniołomach.

Tam mieszka także Juan Carlos Pino - 56-letni mechanik, który jest dobrze znany okolicznej społeczności. Zasłynął wśród mieszkańców dzięki swoim niebanalnym, ale przede wszystkim działającym wynalazkom, takim jak dojarka skonstruowana na bazie motocykla, która potrafiła doić trzy krowy jednocześnie.

Prawdziwą sławę przyniósł mu jednak Polski Fiat 126p z 1980 roku. Nie chodzi o sam fakt posiadania polskiego auta, gdyż na Kubie jest to nadal normalnym widokiem - nawet powszechniejszym niż w obecnej Polsce. Jego Maluch wyróżnia się wielkim, 60-litrowym zbiornikiem paliwa przylutowanym do tylnej części auta. Jest to część konstrukcji, która pozwala na napędzanie auta węglem drzewnym, który jest znacznie tańszym i bardziej dostępnym paliwem niż benzyna.

Konstrukcja jest jeszcze prostsza niż sam Maluch

Juan Carlos Pino już od kilku lat myślał o samochodzie opalanym węglem drzewnym. Pierwotną inspiracją miał być jego ś.p. wuj, a rozwiązania zdobył m.in. dzięki technologii open source promowanej przez argentyńskiego innowatora Edmundo Ramosa, odpowiadającego za stronę internetową DriveOnWaste.com.

Jak przyznał się w rozmowie z agencją Reuters, Juan Carlos Pino zbudował swoje urządzenie w całości ze złomu. Węgiel drzewny spala się w przerobionym zbiorniku na propan, zamkniętym pokrywą transformatora. Filtr wykonano z kolei ze stalowego dzbanka na mleko wypchanego starymi ubraniami.

Pierwsza jazda próbna tym Maluchem miała miejsce 4 marca. Wiadomo było, że dychawiczny, dwucylindrowy silniczek chłodzonym powietrzem i tak nigdy nie był zbyt mocny, a dodatkowa masa i inne paliwo dodatkowo pogorszają sytuację. Na trasie o długości 85 km, polski samochód osiągnął najwyżej 70 km/h, czyli niewiele. Ale szczerze mówiąc - nie ma to najmniejszego znaczenia. Ważne że jego wynalazek działa i obchodzi największy obecnie problem w kraju.

Na Maluchu pomysły Pino się nie kończą. W podobny sposób co "Kaszlaka" chce zmodyfikować traktor, co ułatwi pracę na polu w obliczu kryzysu. To modelowy przykład jak trudne sytuacje (z geopolityką w tle) zmuszają ludzi do niebanalnych rozwiązań. Oby tylko nigdy nie zabrakło węgla.

REKLAMA

Więcej o polskiej motoryzacji przeczytasz tutaj:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-19T19:49:12+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T19:01:13+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T14:20:44+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T11:40:52+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T11:11:40+01:00
Aktualizacja: 2026-03-19T09:37:32+01:00
Aktualizacja: 2026-03-18T20:04:44+01:00
Aktualizacja: 2026-03-18T17:59:18+01:00
Aktualizacja: 2026-03-18T14:28:25+01:00
Aktualizacja: 2026-03-18T11:59:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-18T09:58:54+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA